
Fot. Władysław Czulak
Lidia Kataryńczuk-Mania
Pedagog, doktor habilitowana nauk humanistycznych, profesor UZ. Specjalizuje się w pedagogice muzycznej, teorii wychowania, edukacji muzycznej dzieci i dorosłych, muzykoterapii oraz terapii dźwiękiem. Wieloletnia ekspertka i rzeczoznawczyni Ministerstwa Edukacji Narodowej, recenzentka podręczników do muzyki na wszystkich etapach edukacyjnych.
– Muzyka obniża poziom kortyzolu, pomaga w radzeniu sobie z lękiem i buduje odporność psychiczną – mówi Lidia Kataryńczuk-Mania. Od 50 lat prowadzi działalność artystyczną, kulturalną oraz naukowo-edukacyjną, której osią jest muzyka. Za swój dorobek właśnie została odznaczona medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Agnieszka Hałas: – Czy każdy może polubić muzykę? Nawet ci, którzy nie mają słuchu?
Lidia Kataryńczuk-Mania:
– Ona jest dla każdego. Wielu mówi: „Nie mam słuchu”. To mit, który blokuje dostęp do piękna i korzyści, jakie niesie muzyka. Nawet osoby, które nie rozpoznają wysokości dźwięków mogą odczuwać ją poprzez rytm, wibracje, dynamikę, emocje i ruch. Muzyka to nie tylko precyzyjne intonowanie melodii – to przede wszystkim doświadczenie emocjonalne. W muzykoterapii i edukacji muzycznej obserwowałam, jak osoby przekonane o „braku słuchu” nagle rozkwitały podczas zajęć. Gdy zamiast wymagać „czystego śpiewu” proponujemy wspólne muzykowanie, body percussion (klaskanie, tupanie), grę na prostych instrumentach, słuchanie ulubionych utworów czy taniec – bariery znikają – niezależnie od wieku, predyspozycji czy wcześniejszych doświadczeń. Muzyka jest uniwersalnym językiem dostępnym dla wszystkich. Nie wymaga wrodzonego talentu, by ją polubić i czerpać z niej radość.
– Oprócz tej radości, jakie wymierne korzyści przynosi?
– Muzyka jest ściśle powiązana z matematyką. Rozumienie rytmu, metrum, podziałów rytmicznych, wartości nut i pauz, to nic innego jak wczesna nauka liczenia, proporcji i wzorów. Dzieci, które regularnie zajmują się muzyką, lepiej radzą sobie z matematyką w szkole. Uczenie się piosenki z tekstem to doskonały trening pamięci. Człowiek musi zapamiętać jednocześnie melodię, rytm i słowa – często w obcym języku. To skuteczne ćwiczenie dla mózgu. Wspólne muzykowanie uczy współpracy, słuchania innych, synchronizacji i budowania więzi. Ponadto muzyka obniża poziom kortyzolu, pomaga w radzeniu sobie z lękiem i buduje odporność psychiczną.
– Jakiej muzyki posłuchać, żeby odpocząć po stresującym dniu pełnym bodźców?
– Sprawdza się muzyka klasyczna, szczególnie kojąco działa ta z okresu romantyzmu. Polecam Chopina, Liszta i Schuberta. Uspokajają też brzmienia instrumentów dętych drewnianych – zwłaszcza oboju i klarnetu. W stresie warto włączyć „Sonatę księżycową” Ludwiga van Beethovena czy „Marzenie” Roberta Schumanna. Jeśli muzyka ma nam towarzyszyć podczas nauki lub skupionej pracy, polecam Jana Sebastiana Bacha. Jego dzieła są uporządkowane, logiczne, matematycznie precyzyjne – działają jak delikatny porządek dla umysłu. A jeśli kogoś koi ulubiona muzyka rozrywkowa – spokojne ballady, ambient czy nawet delikatny jazz – absolutnie warto z niej korzystać. Najważniejsze, żeby nie wprowadzała dodatkowego napięcia.
– Jakie rady ma pani dla nauczycieli muzyki?
Niemal każdy dorosły wzdryga się na wspomnienie solowego występu przed całą klasą… – Po pierwsze – zachęcać, a nigdy nie zmuszać. Nic tak nie zabija miłości do muzyki, jak przymus i ciągła ocena. Po drugie – pokażmy, że to wspólna radość, a nie solo na scenie. Polecam proponować występy w duetach, tercetach, a nawet większych grupach. Wspólne muzykowanie znacznie obniża lęk przed oceną, buduje poczucie bezpieczeństwa i uczy słuchania siebie nawzajem. Po trzecie – całe ciało jest instrumentem. Nie ograniczajmy się do głosu czy tradycyjnych instrumentów. Pstrykajmy palcami, klaszczmy, tupmy, uderzajmy dłońmi o kolana. To jedna z najpiękniejszych i najbardziej dostępnych form muzykowania. Daje ogromną frajdę i szybko buduje poczucie rytmu.

