Minęło już kilka dni od derbowego meczu Stelmetu Falubazu z Gezet Stalą w Zielonej Górze, a w mediach nadal najwięcej pisze się i mówi właśnie o nim. Gospodarze wygrali 48:42 i sześciopunktowej zaliczki będą bronić w piątek, 4 września w Gorzowie.

Choć w meczu działo się sporo, sportowe emocje przesłoniły wydarzenia na trybunach, które doprowadziły do przerwania spotkania. W trakcie biegów nominowanych służby porządkowe interweniowały w sektorze przy starcie. Internet zalały filmiki, na których widać, jak w starciach z kibicami w ruch idą pałki i gaz łzawiący. Wyjaśnień żąda prezydent Zielonej Góry i sam klub, który zapowiada dokładną analizę monitoringu, by sprawdzić czy reakcja służb była adekwatna do sytuacji. Ponadto w poniedziałkowym oświadczeniu ZKŻ SSA padają przeprosiny w kierunku kibiców, zwłaszcza tych, którzy na derby wybrali się z dziećmi. Sprawą zajmuje się policja oraz Komisja Orzekająca Ligi, bo w trakcie meczu na trybunach odpalone zostały materiały pirotechniczne.

Pod samym płotem

Kontrowersji nie brakło na torze. Do dziś sporo mówi się i pisze o decyzjach sędziego, który pozwolił wystartować w biegu drugim wyraźnie spóźnionemu pod taśmą Oskarowi Paluchowi. Goście wściekają się natomiast za przerwany bieg szósty, w którym Stal prowadziła 5:1, ale na drugim łuku z dmuchanych band odczepiły się reklamy. Prawdopodobnie od tego, że żużlowcy najszybciej jeździli „pod samym płotem” i na drugim łuku dosłownie ocierali się o ogrodzenie. W powtórce tego biegu Falubaz przywiózł remis, a goście po meczu – ustami trenera Piotra Palucha – skarżyli się na przygotowanie nawierzchni promujące jazdę jedną ścieżką.

To przeciwieństwo sierpniowych derbów, w których wszyscy chcieli dostać się jak najszybciej do linii przy krawężniku. Dużo mówiące o torowych poszukiwaniach Zielonogórzan, którzy od początku sezonu nie są w stanie poczuć się tu jak w domu.

Co innego Gorzowianie, którzy u siebie zdobywają w tym sezonie średnio 48,4 pkt. na mecz. Dokładnie tyle, ile im potrzeba, by w piątkowy wieczór świętować koniec sezonu i pewne utrzymanie. O tym marzą jedni i drudzy, bo przegranych czeka nerwowa jesień. Dwumecz najpewniej z Włókniarzem Częstochowa, w przypadku zwycięstwa baraż z drugą drużyną zaplecza elity. Falubaz do pełni szczęścia potrzebuje 43 punktów. Tyle Zielonogórzanie zdobyli tam w derbach przed rokiem. Do niemałej dramaturgii trzy grosze dołożyła wówczas deszczowa pogoda. Na zwycięstwo fani „Myszy” czekają ponad siedem lat. W sezonie 2019 Falubaz wygrał nad Wartą 49:41. Z tamtych derbów na swoim miejscu pozostał już tylko Anders Thomsen.

16 lat temu też jechali na skazanie

W tym sezonie, w dwumeczu, w rundzie zasadniczej lepsza była Stal. Przed rokiem bonus zgarnął Falubaz. 16 lat temu, w ćwierćfinale sezonu 2010, Falubaz wygrał u siebie „tylko” 47:43. Po ostatnim biegu goście uśmiechali się jak po zwycięstwie, a gospodarze byli źli niczym przegrani. W rewanżu „Myszy” pojechały świetne spotkanie, wygrywając 46:43. Wtedy w barwach Stali jeździł Przemysław Pawlicki, który przed najbliższym piątkiem zapowiada: – Chcemy wygrywać u siebie i na wyjeździe. Z takim nastawieniem tam pojedziemy.

Piątkowy mecz rozpocznie się o 20.30.

Marcin Krzywicki

Fot. Marcin Krzywicki / Kibice Winobranie ogłosili już podczas niedzielnego meczu. Obchody dni miasta lepiej będą smakować po korzystnym wyniku w piątkowym meczu