Z Zakładem Gospodarki Komunalnej związana jest od 1998 roku. Przez lata kierowała jego kluczowymi działami – od sprzedaży usług komunalnych, przez transport, po zagospodarowanie odpadów. Teraz Agnieszka Fornalik stanęła na czele spółki. Przed nią duże wyzwania: dalsza wymiana floty i modernizacja infrastruktury.
Maciej Dobrowolski: – Z ZGK związana jest pani od lat…
Agnieszka Fornalik: – Rzeczywiście. Zaczynałam jako inspektor, jeszcze w Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. W 2011 r. zostałam kierownikiem Działu Sprzedaży Usług Komunalnych, przez kolejne lata kierowałam najważniejszymi działami zakładu. Był wśród nich Dział Transportu Komunalnego, odpowiedzialny za odbiór odpadów, oraz Dział Zagospodarowania Odpadów, gdzie zajmowaliśmy się ich przetwarzaniem.
– Czyli spółka nie ma przed panią wielu tajemnic?
– Można tak powiedzieć. Znam od podszewki praktycznie każdy dział, znam pracowników i wiem, kto za co odpowiada. Miałam kontakt z księgowością, rozliczeniami czy umowami. Jako kierownik trzeba też znać sprawy kadrowe i BHP. Jednego działu wcześniej nie prowadziłam – zieleni. Ale mam swój ogródek i uwielbiam pracę w ziemi, więc cieszę się, że teraz będę mogła zarządzać również tym obszarem.
– ZGK to jednak nie tylko odpady czy zieleń. To także ludzie…
– Zdecydowanie. Obecnie zatrudniamy 388 osób. Blisko 100 pracuje przy zagospodarowaniu odpadów, ponad 100 w transporcie, są też pracownicy zajmujący się utrzymaniem miasta i zielenią. To właśnie osoby wykonujące codzienną pracę mają największy wpływ na to, jak ZGK jest postrzegany przez mieszkańców i władze miasta. Mam też bardzo dobrych, odpowiedzialnych kierowników, z którymi wcześniej współpracowałam.
– Co jest więc dzisiaj największym wyzwaniem dla nowej prezes?
– Przede wszystkim inwestycje. W dużym stopniu flota została wymieniona już w ubiegłym roku, ale nadal jest potrzeba jej odnawiania. W najbliższym czasie będziemy kupować kolejne trzy śmieciarki. Takie pojazdy pracują bardzo intensywnie. Przez wiele lat są eksploatowane i w pewnym momencie naprawianie kolejnych usterek przestaje mieć ekonomiczny sens. Wtedy trzeba zdecydować się na zakup nowego sprzętu.
– Będziemy mieli elektryczne śmieciarki?
– Spółki takie jak nasza zostały wyłączone z obowiązku posiadania określonej liczby pojazdów elektrycznych. To dla nas ważne ze względów finansowych. Śmieciarka z napędem diesla kosztuje ok. miliona złotych, elektryczna – 2,5 miliona. To ogromna różnica. Testowaliśmy kiedyś takiego elektryka. Wiosną czy jesienią mogła pracować na jednej zmianie, ale później musiała wrócić na plac do ładowania. Nie była więc w stanie obsłużyć dwóch zmian. A co byłoby w zimie?
– W planach jest też modernizacja instalacji do przetwarzania odpadów.
– Obecna jest już wiekowa, pochodzi z 1991 r. Najwyższy czas to zmienić. Dzisiaj część pracy nadal wykonywana jest ręcznie. W przypadku worków z odpadami selektywnymi pracownik musi najpierw każdy rozciąć nożem. Dopiero później śmieci trafiają na taśmę.
– Po modernizacji będzie inaczej?
– Tak. Worki będą trafiały do bufora, następnie rozdrabniacz będzie je automatycznie otwierał. Separatory będą wybierały poszczególne frakcje, a pracownicy będą doczyszczać to, czego automatyka nie zdoła wyseparować. To poprawi nie tylko efektywność, ale i komfort pracy. Bo trzeba pamiętać, co czasami znajduje się w odpadach selektywnych. Trafiają tam nawet pampersy czy elementy samochodowe.
– Zielonogórzanie przez lata nauczyli się lepiej segregować odpady?
– Największa zmiana nastąpiła w 2013 r., kiedy mieliśmy rewolucję śmieciową. Wtedy dużo mówiło się o konsekwencjach niewłaściwej segregacji. Później trochę się pogorszyło. Najlepiej wygląda sytuacja w domach jednorodzinnych, bo możemy przypisać worek do konkretnego gospodarstwa. Największy problem mamy w zabudowie wielorodzinnej, gdzie pojawia się anonimowość. Mieszkam na Osiedlu Piastowskim i widzę, jak wyglądają pergole. Mieszkańcy nie zawsze są temu winni. Ktoś może po prostu podrzucić odpady…
– Po pracy zostaje pani jeszcze trochę energii na odpoczynek?
– Lubię aktywnie spędzać czas. Mieszkam niedaleko Parku Piastowskiego, więc uprawiam nordic walking, czasami biegam. Bardzo lubię też pracę w ogrodzie. To daje mi ogromną satysfakcję. Mogę się wtedy zrelaksować, odpocząć i zresetować, a przede wszystkim nabrać energii do dalszego działania.

Fot. Maciej Dobrowolski / ZGK zaczyna już intensywne przygotowania do akcji „Zima”. – Przeglądamy flotę, sprawdzamy stan techniczny i gotowość pojazdów. Przygotowujemy też postępowanie na zakup soli, chlorku wapnia i chlorku magnezu. Chcemy być gotowi, kiedy tylko temperatura spadnie – mówi Agnieszka Fornalik.

