Andrzej Nóżka znów będzie biegł przez całą dobę po Wzgórzach Piastowskich, żeby zrobić hałas wokół zbiórki środków na leczenie Zielonogórzanki Emilki Jęcz. Ultramaratończyk zaprasza wszystkich, którzy chcą dołożyć swoją cegiełkę i towarzyszyć mu w wyzwaniu, choćby przez jedną pętlę.

Fot. Archiwum Andrzeja Nóżki / Finał 24-godzinnego biegu sprzed roku. Ultramaratończyk Andrzej Nóżka z gratulacjami od Kitki, dla której podjął się morderczego wyzwania
Przed rokiem dzielny zielonogórski strażak Łukasz Jęcz objechał Polskę na replice XIX-wiecznego bicykla. Wymyślił, że w ten sposób dotrze do ludzi z opowieścią o okrutnej chorobie swojej córeczki Emilki, zwanej w rodzinie Kitką. I zrobi szum wokół zrzutki na jej terapię.
Rękawicę podniósł ultramaratończyk Andrzej Nóżka. Gdy strażak Jęcz pokonywał kolejny etap rowerowej wyprawy, Nóżka przez całą dobę biegał na 12-kilometrowej pętli po Wzgórzach Piastowskich, krążąc popularną wśród zielonogórskich długodystansowców trasą „Parszywej Dwunastki”.
Zjednoczone siły na długich dystansach
Obaj panowie sprostali narzuconym sobie wyzwaniom. Liczącą 2700 km wielką wyprawę Jęcza relacjonowały ogólnopolskie media. Strażak przed upływem wyznaczonego limitu 30 dni przejechał wzdłuż granic naszego kraju. Biegacz zaś swoim 24-godzinnym maratonem dodatkowo nagłaśniał sprawę, także zachęcając do wpłat. Na kolejnych pętlach do Andrzeja Nóżki dołączali inni zielonogórscy amatorzy biegania. Nawet w nocy miewał asystę na leśnych ścieżkach.
Łzy wzruszenia polały się, gdy na finiszu morderczej próby pojawiła się Emilka ze swoją mamą i uściskała strudzonego ultramaratończyka. Efekt obu wyzwań: próg celowej zbiórki 106 tys. zł na pokrycie kosztów turnusu rehabilitacyjnego w specjalistycznym ośrodku w Budach Głogowskich k. Rzeszowa udało się przekroczyć z nawiązką.
Dzieciństwo bez beztroskich dni
Kitka i jej rodzice na co dzień zmagają się ze spektrum opatii RNU4ATAC, niezwykle rzadką chorobą genetyczną, na całym świecie zdiagnozowaną u ledwie 100 osób. Wraz z bardzo rzadkim schorzeniem, które osłabia odporność i wywołuje małogłowie, Emilkę dopadła także padaczka. Musi przyjmować immunoglobuliny i pozostawać pod stałą opieką lekarzy.
Rodzice stają na głowie, aby ich córeczka mimo wszystkich przeciwności nie traciła kontaktu z rówieśnikami i mogła się rozwijać. Po turnusie w Budach Głogowskich były już kolejne. Na co dzień posyłali też Kitkę do specjalnej placówki integracyjnej dla niepełnosprawnych dzieci. Zabiegi, lekarstwa, konsultacje w polskich i zagranicznych klinikach, turnusy rehabilitacyjne… cała terapia kosztuje krocie.
Pobiegnijmy razem! Możesz też zasilić zrzutkę
Choroba nie odpuszcza i najpewniej już nie odpuści. Walka toczy się nie tyle o zdrowie, ile o życie Emilki. Stąd apel o dalsze wsparcie na https://www.siepomaga.pl/emilia-jecz. Stąd także wziął się pomysł na drugą 24-godzinną, szalenie ambitną próbę po Wzgórzach Piastowskich. Andrzej Nóżka znów zaprasza do wspólnego biegu:
– Im będzie nas więcej, tym większa szansa, że o potrzebach Kitki zrobi się głośniej. Wystartuję w sobotę, 3 października w samo południe. Druga edycja nie będzie się mocno różniła od pierwszej, ale zmienia się miejsce startu i mety. Ze względu na remont amfiteatru, wyruszę z parkingu przy H2Ochla. Ponownie wybieram trasę kultowej „Parszywej Dwunastki”, tylko wskakuję na nią w innym miejscu. Kolejne okrążenia chcę zaczynać z parkingu w odstępach co dwie godziny. Wiem jednak, że nie każdy jest w stanie przebiec po Wzgórzach 12 km. Dlatego od godziny 18 do godziny 20 będę robił małe pętle – po ok. 5 km, właśnie dla tych, którzy chcieliby dołączyć, lecz mają obawę przed dystansem 12 km.
Nóżka nie kryje, że liczy na motywujące wsparcie: – Naprawdę w najśmielszych snach nie spodziewałem się, że moja akcja sprzed roku zyska aż taki rozgłos. Jesteście niesamowici! W tym roku również liczę na Waszą pomoc. Zróbmy hałas! Pokażmy, jak wielkie serduszka mają mieszkańcy Zielonej Góry i okolic. Niech akcja idzie w Polskę! A wszystko dla naszej małej wojowniczki Kitki!
Ultramaratończyk zapewnia, że pobiegnie bez względu na pogodę, samopoczucie i wszelkie potencjalne przeszkody.
Andrzej Tomasik

Fot. Archiwum Andrzeja Nóżki / Po całej dobie biegania w baku zachowały się jeszcze opary sił na uśmiech

Fot. Archiwum Andrzeja Nóżki / Na niektórych okrążeniach ultramaratończykowi towarzyszła całkiem pokaźna gromada zielonogórskich amatorów biegania

Fot. Archiwum Andrzej Nóżki / Na wzgórzach ukształtowanie terenu nie zostawia marginesu na nudny bieg

