
Tuż po wojnie Lubuska Wytwórnia Win w Zielonej Górze miała w nazwie nazwisko Gremplera. Fot. Fotopolska
Zielona Góra, niczym u Reymonta, też miała swoich trzech wielkich fabrykantów! W 1826 r. trzech łebskich winiarzy i przedsiębiorców założyło pierwszą poza Francją wytwórnię win musujących. Właśnie świętujemy 200-lecie tego wydarzenia.
W “Ziemi Obiecanej” Władysława Reymonta, później zekranizowanej przez Andrzeja Wajdę, prym wiedli trzej przemysłowcy: Karol Borowiecki, Max Baum i Moryc Welt. W Grünbergu na początku XIX wieku mieliśmy inną zacną trójkę: Friedricha Förstera seniora, Augusta Gremplera i Carla Samuela Häuslera. Trzy różne charaktery i trzy marzenia, z których powstała pierwsza poza Francją wytwórnia win musujących! Założyli ją właśnie u nas, w Zielonej Górze, przy ul. Moniuszki.
Obchodzimy wyjątkowy jubileusz – 200 lat zielonogórskich bąbelków. O rocznicy jest podczas Dni Otwartych Piwnic Winiarskich, które do soboty trwają w Zielonej Górze. Na ulicach można zobaczyć jubileuszowe plakaty, a w piwnicy winiarskiej w domku Augusta Gremplera w Palmiarni otrzymać okolicznościową pocztówkę ze stemplem.
Po ulicach Zielonej Góry przechadza się też trzech założycieli wytwórni, wyjętych żywcem z 1826 r. Można spotkać ich w piwnicach. Nie wstydźcie się poprosić o pamiątkowe zdjęcie! Co prawda mogą być trochę zdziwieni widokiem aparatów, ale i tak warto spróbować.
Musujące napoje alkoholowe z jabłek
Nie byłoby tej historii, gdyby nie Carl Samuel Häusler z okolic Jeleniej Góry. Kupiec winny produkował tam cydry, a później skutecznie eksperymentował z produkcją musujących napojów alkoholowych z jabłek. Sukces tych trunków zaprowadził go do Zielonej Góry, gdzie zainteresował Förstera i Gremplera pomysłem produkcji gronowych win musujących. Razem założyli pierwszą w Niemczech wytwórnię wina musującego. To właśnie Häuslera nazywano ojcem pierwszych niemieckich sektów. Początkowo wytwórnia miała w nazwie nazwiska trzech założycieli. Najpierw zniknął z niej Häusler, a później Förster. Grempler patronował wytwórni aż do końca II wojny światowej, a nawet krótko w polskiej Zielonej Górze.
100 lat temu w Grünbergu, dawnej Zielonej Górze, hucznie obchodzono jubileusz. W gazecie “Grünberger Wochenblatt” ukazał się specjalny dodatek. Na kilku stronach opisano historię wytwórni. Jest tam również jedyny znany opis Augusta Gremplera. Oddajmy głos dziennikarzowi, to cenna relacja:
“W 1826 roku jest to mała, rolnicza miejscowość z krętymi uliczkami i krzywymi, biednymi domami. Niemal brzydkie i żałosne dla oczu, ale leżące wtulone w morze winorośli. I żadne inne miasto w Prusach nie może się z nim równać w tym względzie. A kiedy w gorące czerwcowe dni zapach kwitnących winorośli niesie się w najbardziej opuszczone zaułki, wtedy starzy i młodzi rozkoszują się nim w przyjemnym oczekiwaniu na dobre, nowe wino. Kto dziś jeszcze zna ten cudowny zapach kwitnącej winorośli? Przypomina on woń rezedy, a jednak jest o wiele bardziej delikatny i subtelny. Dziś Zielona Góra nie jest już miasteczkiem rolniczym, a na jej ulicach w czerwcu nie czuć już zapachu kwitnącej winorośli; zupełnie inne zapachy upajają dziś nasze zmysły (…).
Wybitniejszym był zdecydowanie Förster. Średniego wzrostu, okrągły, postawny, zawsze elegancko ubrany zgodnie z ówczesnym zwyczajem, z krótko ostrzyżonymi, śnieżnobiałymi bokobrodami i czerwonymi policzkami. Nad nimi znajdowała się para poważnych, życzliwych oczu. Tak prawdopodobnie będzie żył w pamięci tych nielicznych, którzy go jeszcze znali. Znacznie wyprzedzał swoje czasy. Swoich podwładnych, których darzył szczególnym zaufaniem, „dręczył” eksperymentami, innowacjami, wszystkim, co możliwe i niemożliwe. Problem polegał na tym, że w tamtych czasach praktyka nie znajdowała pomocy w naukach ścisłych.
Zupełnie inny był jego szwagier Grempler. Ciężko pochylony, w długim sukiennym ubiorze. Na głowie płócienna czapka z masywnym, prostym daszkiem, chorowite oczy ukryte za ciemnymi okularami. Starzy i młodzi najchętniej schodzili mu z drogi. Czy naprawdę należało się go bać? Dobroduszni ludzie zbyt łatwo ukrywają swoje słabości za szorstkim usposobieniem. Pewne jest, że jego żona, Juliane Förster, obdarzona wielką dobrocią serca, rozumiała, jak wpływać na charakter męża, który posiadał również cięty język”.
Rywalizacja z inną wytwórnią
Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy jeszcze, że o miano pierwszej wytwórni sektów w Niemczech rywalizowały dwie wytwórnie. Pierwsza – Förstera, Gremplera i Häuslera w Grünbergu, i druga – Kesslera pod Stuttgartem. W “Enographii Thalloris”, monumentalnej książce na temat zielonogórskiego winiarstwa, Mirosław Kuleba w przekonujący sposób argumentuje jednak, dlaczego to wytwórni z Grünbergu należy się palma pierwszeństwa.
Obecnie wina z bąbelkami produkuje wielu lubuskich winiarzy. Pierwszy taki trunek po II wojnie światowej trafił do sprzedaży w 2014 r. Wyprodukowali go wspólnie Guillaume Dubois z Winnicy Gostchorze i Krzysztof Fedorowicz z Winnicy Miłosz. Nazwali go Grempler Sekt.
Szymon Płóciennik

