Może być ich nawet 20 tysięcy. Działkowcy to liczna grupa mieszkańców, która znalazła swój azyl wśród zieleni. Uprawiają tam warzywa, sadzą kwiaty, bawią się z dziećmi. Odpoczywają od świata.
Kultura działkowa jest nieodłącznym elementem naszego miasta. Szczególnie było to widać podczas pandemii koronawirusa. Dla wielu mieszkańców działka była wtedy jedynym dostępnym azylem, gdzie na świeżym powietrzu można było odetchnąć, zrelaksować się, zostawić problemy otaczającego świata za sobą…
– To taki kawałek własnej ziemi, na którym można wypocząć. Ale też hodować roślinki i warzywa – wskazuje Bożena Majchrzak, prezes ROD Leśne Oczko, przewodnicząca kolegium prezesów zielonogórskich ogrodów. Pandemia sprawiła, że mieszkańcy masowo szukali działek, wykupywali wolne grunty.
– Ta tendencja się utrzymała. Dzisiaj nie ma już wolnych działek w Zielonej Górze. Jeżeli dochodzi do zmiany, to poprzez zakup lub dziedziczenie, np. po dziadkach. Po latach pewnego zaniedbania ogrody znalazły się w centrum życia wielu mieszkańców. Zielonogórzanie z coraz większą starannością doglądają swoich działek – mówi Majchrzak. W ROD Leśne Oczko niedawno mieli okazję do świętowania. Położone nieco na uboczu ogrody obchodziły jubileusz 35-lecia. Na imprezie obecny był m.in. wiceprezydent Jarosław Flakowski, który sam od 2017 r. jest działkowcem.
– To tutaj łapię oddech, odpoczywam – przyznaje Flakowski. – Moja ukochana uprawia ogród kwiatowy. Ale mamy też ogórki, pomidory, borówki czy agrest.
Działkowcy to spora część zielonogórskiej społeczności. – W mieście mamy 30 ogrodów działkowych. To jest ok. 4,5 tys. działek. Liczba działkowców? Jeżeli przemnożymy tę wartość przez członków rodziny, dodamy dziadków i wnuki, to myślę, że może być nawet 20 tys. osób, które związane są z ogrodami działkowymi – szacuje Majchrzak. I dodaje, że w okręgu zielonogórskim wykraczającym poza granice miasta, mamy łącznie 121 ogrodów.
– Działek jest jednak za mało. W pierwsze wiosenne dni mamy mnóstwo pytań o wolne miejsca. A tych brak. Gdyby w mieście powstał nowy ROD, jestem przekonany, że zapełniłby się w ciągu roku – twierdzi Rafał Hawryluk, dyrektor okręgowego zarządu Polskiego Związku Działkowców.
W ostatnich latach zmienił się też charakter działek. Dziś nikogo już nie dziwi widok trampoliny, baseniku czy huśtawek. – Obecni działkowcy to często rodziny z dziećmi. Rodzice wypoczywają wśród zieleni, a najmłodsi się bawią. Dlatego od paru lat nasze środowisko w coraz większym stopniu otwiera się na szkoły. W ROD Leśne Oczko mamy przygotowaną ścieżkę edukacyjną. Zapraszamy uczniów, uczymy ich przyrody, ale też tego jak zdrowo się odżywiać. W dobie komputerów i komórek tak spędzony czas jest dla młodych ludzi bezcenny – przekonuje Majchrzak.
Współczesnych działkowców nie ominął szybki rozwój techniki. – Coraz powszechniejszy jest monitoring, bramy na pilota oraz dostęp do Internetu. Dziś nikogo już nie dziwi hydrofornia sterowana komputerem. Wszystko według potrzeb działkowców, choć osobiście uważam pobyt na działce za miłą przerwę od technologii. Nie ma lepszego miejsca na odpoczynek od sieci niż własny ogród – uśmiecha się Hawryluk.
(md)

Fot. Władysław Czulak / – Działka to taki kawałek własnej ziemi, na którym można wypocząć. Ale też hodować roślinki i warzywa – zachwalają Rafał Hawryluk i Bożena Majchrzak.











