
Fot. Marcin Krzywicki / Maszty oświetleniowe już są i działają, ale na mecz po zmroku kibice muszą jeszcze chwilę poczekać
Lechia udanie zaczęła trzecioligowy sezon. Po remisie podczas inauguracji i dwóch wyjazdowych zwycięstwach, w derbach lubuskich pokonała w ostatnią sobotę Wartę Gorzów. W międzyczasie „dołek” po raz pierwszy się rozświetlił.
Te dwa wyjazdowe mecze to wygrany pojedynek z LKS-em Goczałkowice 1:0 po bramce Przemysława Bargiela i lubuskie derby w Jasieniu, gdzie Lechia pokonała Stal 2:1 (bramki Kamil Olek i Mateusz Zientarski).
Dołek zajaśniał po raz pierwszy
Zanim nasz zespół przystąpił do kolejnych lubuskich derbów, tym razem z gorzowską Wartą, na „dołku” po raz pierwszy odpalono światła. Praca przy montowaniu masztów trwała już od dawna. Teraz nastąpił długo oczekiwany moment i po raz pierwszy na naszym stadionie zajaśniały jupitery. Zielonogórscy kibice, dzięki którym inicjatywa rozświetlenia obiektu wygrała w budżecie obywatelskim, z niecierpliwością czekają na pierwszy mecz przy światłach. Jak nas poinformował wiceprezes Marcin Zegzuła, klub czeka teraz załatwienie pomiarów, formalności i złożenie dokumentów do PZPN. Jeśli uda się pokonać wymagania urzędnicze, to być może pierwszy mecz w historii zielonogórskiego futbolu zobaczymy 6 września ze Ślęzą Wrocław, a jeśli nie, to 24 września z rezerwami Miedzi Legnica. Dodajmy przy okazji, że bardzo pomogły w tej sprawie władze miasta. Po prostu suma, jaką zadeklarowano w budżecie obywatelskim okazała się za mała i urząd dofinansował tę inicjatywę kwotą około 700 tysięcy złotych.
Z Wartą spokojnie i pewnie
Lechia miała powody, by obawiać się Warty, bo ostatnie dwa mecze u siebie zielonogórzanie przegrali 0:1 i 1:2. Tym razem nie było problemów. Nasz zespół był lepszy pod każdym względem, wygrywając 3:0 (1:0) po bramkach: Bartosza Rutkowskiego w 30. minucie, Przemysława Bargiela w 53. min. i Jakuba Kołodennego w 85. min. Dodajmy, że na sześć minut przed końcem, przy stanie 2:0 nad stadionem rozszalała się ulewa z gradobiciem i piorunami, więc sędzia przerwał spotkanie. Zaraz jednak wyszło słońce i pokazała się podwójna tęcza. Przymusowa przerwa nie przeszkodziła Lechii, która po powrocie na boisko dorzuciła kolejnego gola.
– O zwycięstwie zadecydowała nasza jakość i intensywność – powiedział zdobywca trzeciego gola Jakub Kołodenny. – Pokazaliśmy przez 90 minut, że mamy ten mecz pod kontrolą. W sumie Warta niczym nam nie zagroziła. Mamy bardzo dobre analizy, sztab szkoleniowy wykonuje fajną robotę.
– Kontrolowaliśmy ten mecz – dodał trener Lechii Sebastian Mordal. – Mieliśmy wiele sytuacji, trzy wykorzystaliśmy, ale z dużą pokorą podchodzimy do kolejnych spotkań.
Tyle zawodnik i trener. Po czterech kolejkach Lechia zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 10 punktów, za mającym komplet zwycięstw Górnikiem Polkowice. Teraz liga przyspieszy. Już dziś, tj. w środę, zielonogórzanie jadą do Lubina na mecz ze spadkowiczem z drugiej ligi Zagłębiem II. W najbliższą sobotę na „dołku” podejmą kolejnego spadkowicza, Skrę Częstochowa. Początek spotkania o godz. 17.00.
Andrzej Flügel











