
Fot. UM Zielona Góra
Wraz z listopadem zakończył się kolejny sezon Zielonogórskiego Roweru Miejskiego. I choć krótszy, bo od czerwca, to i tak z niezłymi wynikami.
Ponad 40 tys. wypożyczeń i przeszło 32,5 tys. użytkowników Zielonogórskiego Roweru Miejskiego – to liczby świadczące o tym, że pogłoski o śmierci miejskiej wypożyczalni, która swoją działalność zaczęła w 2018 r., są mocno przesadzone. Nadal chętnie jeździmy zielonymi jednośladami. Spadek szacowany na ok. 15 proc., można tłumaczyć z jednej strony konkurencją w postaci hulajnóg elektrycznych, z drugiej krótszym sezonem rowerowym, który w tym roku ruszył dopiero 9 czerwca.
Nowa umowa z operatorem ma być dwuletnia i gwarantować stabilną usługę z wcześniejszym, wiosennym początkiem sezonu. Do dyspozycji zielonogórzan ma być nie 360, a 300 jednośladów. W zakończonym sezonie najchętniej jeździliśmy Zieloną Strzałą. Za nią plasowały się ulice Odrzańska na Czarkowie i 1 Maja.
Zwolennikiem roweru miejskiego jako przyjaznego środka transportu jest prezydent Marcin Pabierowski, który przyznał ponadto, że ze względu na duże różnice w wysokości terenu, rozważane jest w przyszłości wprowadzenie do oferty rowerów elektrycznych.
W planach są dwie nowe stacje wypożyczeń: jedna przy ryneczku na Owocowej, druga w Parku Książęcym Zatonie.
(mk)











