Zażywasz kilka leków dziennie? Uważaj. Bywa, że jeden z nich znosi efekt drugiego i sensowność całej terapii trzeba poddać w wątpliwość. Rozmowa z prof. Katarzyną Wieczorowską-Tobis*
Ile leków zażywał rekordzista, który się do pani zgłosił o pomoc?
– Pamiętam pacjenta, który przyjmował dziennie 55 tabletek, z czego 18 na śniadanie. Równie skrajny przypadek ujawnił pilotaż dotyczący przeglądu leków prowadzony przez Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. Jeden chory leczył się 44 preparatami jednocześnie, nie tylko lekami, ale też suplementami.
Zażywanie co najmniej pięciu leków dziennie to tzw. wielolekowość, która może, zwłaszcza u ludzi starszych, prowadzić do niebezpiecznych interakcji, działań niepożądanych i przedawkowań. Jaki procent populacji dotyka wielolekowość?
– Z badania PolSenior 2, wykonanego na grupie prawie 6 tys. osób starszych, wynika, że co najmniej pięć leków codziennie przyjmowała połowa z nich. Z kolei 10 i więcej leków – mówimy już wtedy o ciężkiej wielolekowości – zażywała, co ósma osoba starsza, czyli ponad 12 proc. seniorów po 60. roku życia.
O jakie środki farmaceutyczne chodzi? Te, które przepisują nam lekarze, czy też może problem polega na tym, że jesteśmy lekomanami i łykamy bez opamiętania leki bez recepty?
– Wielolekowość dotyczy stosowania wszystkich leków, zarówno zapisywanych przez lekarzy, jak i tych stosowanych w tzw. samoleczeniu, czyli leków wydawanych w aptece bez recepty (to tzw. leki OTC). Pacjenci bardzo często stosują je samodzielnie, nie zdając sobie sprawy, że leki powszechnie dostępne też mogą być niebezpieczne. Największym problemem jest polipragmazja, czyli sytuacja, kiedy na liście stosowanych przez pacjenta leków jest co najmniej jeden lek dla niego niewłaściwy.
Proszę opowiedzieć, co się wtedy może wydarzyć?
– Niebezpieczeństw jest dużo. Szacuje się, że już liczba pięciu leków zwiększa np. ryzyko upadków. A upadki w wieku dojrzałym często kończą się dramatycznie. Chorzy stosują często w samoleczeniu – czyli leczeniu bez konsultacji z lekarzem, farmaceutą czy pielęgniarką – leki przeciwbólowe z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Bez recepty dostępne są w Polsce preparaty ibuprofenu, naproksenu, ketoprofenu i diklofenaku czy meloksykamu, niektóre nawet w sklepach spożywczych. To są bardzo dobre leki, ale niewłaściwie stosowane mogą np. pogarszać regulację ciśnienia krwi, co ma szczególne znaczenie u chorych z nadciśnieniem. Leki te mogą też niekorzystnie wpływać na czynność nerek, zwłaszcza w zestawieniu z niektórymi lekami obniżającymi ciśnienie. Są zatem chorzy, którzy nie powinni tych leków stosować.
Kiedy jeszcze wielolekowość staje się niebezpieczna?
– Czasem jeden stosowany lek znosi efekt drugiego, należy więc zadać pytanie o sensowność takiego leczenia. Inny problem to tzw. kaskady lekowe, czyli leczenie nierozpoznanych działań niepożądanych czy interakcji przy pomocy kolejnych leków.
Czyli bierzemy leki na dolegliwości X i Y, ale zamiast zdrowieć, zaczynamy być jeszcze bardziej chorzy. Więc sięgamy po kolejne medykamenty?
– Warto pamiętać, że w kaskadach biorą też udział leki wydawane w aptekach bez recepty oraz suplementy. Na przykład, niewiele osób wie, że stosowane w godzinach wieczornych preparaty z żeń-szenia utrudniają zasypianie. Niezgłoszenie tego faktu lekarzowi może być przyczyną stosowania leków nasennych. Żeń-szeń może też podnosić ciśnienie i o tym też warto pamiętać.
Załóżmy, że ktoś leczy się pulmonologicznie oraz kardiologicznie. Bierze po kilka leków dziennie. Czy ten fakt automatycznie umieszcza go w grupie ryzyka?
– Niekoniecznie. Z zasady istnieją standardy i algorytmy leczenia schorzeń. Np. pacjent ze zdiagnozowaną niewydolnością serca powinien mieć zastosowane leczenie obejmujące – według najnowszych zaleceń – pięć leków.
Wystarczy więc zsumować te algorytmy?
– Niestety nie, u pacjentów z wieloma różnymi chorobami leczenie nie może być prostym sumowaniem zaleceń dla poszczególnych chorób, bo pacjent staje się wtedy niejako „ofiarą obowiązujących standardów”.
Co taki chory wtedy powinien zrobić?
– Poprosić o konsultację lekarza albo farmaceutę. Taka konsultacja nie jest jednak łatwym zadaniem.
Dlaczego?
– Żeby przyjrzeć się sprawie, trzeba wziąć pod uwagę nie tylko listę zużywanych leków, ale też sytuację kliniczną pacjenta, czyli współistniejące choroby, jego sprawność poznawczą (czyli to czy pacjent będzie pamiętał jak ma zlecone leki i jak należy je brać). Ważna jest też rozmowa o skuteczności terapii z członkami rodziny, opiekunami.
Jak potoczyły się losy chorego, który przyjmował dziennie 55 tabletek?
– Udało się nam zmniejszyć liczbę tabletek, ale zajęło to trochę czasu. Nie da się odstawić dużej liczby leków od razu. Zwłaszcza jeśli pacjent stosuje je długotrwale. Zalecana jest stopniowa eliminacja. Najlepiej każdorazowo o jeden – dwa leki, a kolejne dopiero po upewnieniu się, że pacjent dobrze funkcjonuje. Pozwala to na wykonanie kroku wstecz, gdyby zdarzyły się powikłania, czego nigdy nie możemy wykluczyć.
Ta historia zakończyła się happy endem. Ale NFZ alarmuje, że wielolekowość ma się w Polsce wciąż dobrze. Dlaczego?
– Problem wielolekowości wymaga indywidualnej pracy z pacjentem. A do tego potrzebny jest czas, którego podczas standardowej lekarskiej wizyty brakuje. Poza tym lekarze ciągle nie są przyzwyczajeni do przeglądania leków i to z pewnością też ma znaczenie. Z drugiej strony, pacjenci nie zawsze są zachwyceni odstawianiem leków od specjalistów – czekają zazwyczaj długo na konsultacje, które kończą się w większości wydłużaniem list pobieranych leków. Lekarze mówią nawet, że pacjenci niejednokrotnie są niezadowoleni jeśli podczas wizyty nie włącza się im nowego leczenia. Z badań wynika też, że jest duża grupa chorych negatywnie nastawionych do jakiejkolwiek próby porządkowania leków. Z tego też musimy zdawać sobie sprawę. Tu również potrzebna jest edukacja.
*Prof. dr hab. n. med. Katarzyna Wieczorowska-Tobis, kieruje Katedrą i Kliniką Medycyny Paliatywnej, gdzie stworzyła pracownię geriatrii. Przewodnicząca Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. W latach 2010-2015 była pierwszym konsultantem wojewódzkim z dziedziny geriatrii dla woj. lubuskiego.
Sylwia Sałwacka

Fot. Pixabay / JerzyGórecki
PIĘĆ ZASAD BEZPIECZNEGO ZAŻYWANIA LEKÓW
- Sporządź aktualny spis spożywanych przez siebie leków wraz z dawkami. Powinny znajdować się w nim wszystkie preparaty, łącznie z suplementami diety i lekami kupowanymi bez przepisu lekarza.
- Kiedy idziesz do lekarza (każdego), pokaż mu aktualny spis swoich leków.
- Każdorazowo informuj lekarza prowadzącego o innych wizytach i o wynikających z nich zaleceniach. Nawet niepytany, informuj lekarzy wszystkich specjalności o tym, że leczysz się przewlekle.
- Nie zażywaj leków polecanych przez sąsiada czy rodzinę, bez konsultacji z lekarzem. To, co im pomogło, tobie może zaszkodzić.
- Przyjmowanie licznych leków czasem ratuje życie. Zawsze może jednak wywołać trudne do przewidzenia powikłania.
PIĄTKI Z FARMACEUTĄ
Narodowy Fundusz Zdrowia pięć lat temu rozpoczął kampanię edukacyjną dotyczącą wielolekowość. W jej ramach lubuski oddział NFZ organizuje m.in. „Piątki z farmaceutą”. – To cykliczne spotkania, podczas których pacjenci mogą skonsultować wszystkie kwestie związane z farmakoterapią – mówi Joanna Branicka z lubuskiego oddziału Funduszu. Więcej informacji na: nfz-zielonagora.pl/PL/1051/9189/Piatek_z_Farmaceuta/











