Tak wyglądało dzisiejsze przedpołudnie w sali kolumnowej urzędu marszałkowskiego. Przestrzeń wypełnia się już od 9.30 energią kilkuset osób. Za chwilę otrzymają puszki i identyfikatory. To jeden z najważniejszych momentów przed niedzielnym Finałem – oficjalna odprawa wolontariuszy zielonogórskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątej Pomocy.

Na sali około 325 wolontariuszy. Wśród nich sporo młodzieży licealnej i studenckiej, ale też „weteranów” kwestujących od 10, 15, a nawet 20 lat. Są całe rodziny, rodzeństwa, pary, nauczyciele ze swoimi uczniami. Atmosfera jest ciepła, trochę nerwowa, ale przede wszystkim pełna podekscytowania.

Rodzinne kwestowanie

Na miejscu poznajemy Beatę, Jacka i Danusię Giżyńskich oraz Polę Mirosławską. Jutro naprawdę warto na nich wpaść i wrzucić coś do puszki. Danusia i Pola kilka ostatnich dni spędziły na pieczeniu i dekorowaniu pierników, które podczas 34. Finału będą rozdawać darczyńcom.

– Jesteśmy z Suchej. Zaczniemy kwestować w okolicach WOSiR w Drzonkowie. To sprawdzony patent, bo na terenie ośrodka jest sporo ciekawych wydarzeń związanych z Orkiestrą i masa ludzi. Później przeniesiemy się do centrum miasta – planuje Jacek Giżyński.

Jego przygoda z wolontariatem WOŚP zaczęła się przed czterema laty. Wtedy córka Danusia miała siedem lat. W tym roku do kwestowania wciągnęła Polę, swoją przyjaciółkę z klasy.

– Jutro zbieramy do puszek w piżamach – śmieją się dziewczyny. – Może wezmę głowę dinozaura? – zastanawia się Pola.

Wszystko po to, by zwrócić uwagę, przyciągnąć wzrok darczyńcy i jak najwięcej zebrać do puszki. Trzymamy kciuki!

Organizacja dopięta na ostatni guzik

Szef zielonogórskiego sztabu Radosław Brodzik wraz z koordynatorami dziękuje za zgłoszenia i za to, że mimo mrozu i wiatru ludzie znowu stanęli do pomocy. Pada klasyczne: „Dziękujemy, że jesteście – bez Was nie byłoby Orkiestry w Zielonej Górze”.

Mocno akcentowane są zasady bezpieczeństwa. Tu pomocą służy policja. – Nie odchodzimy od puszek, nie zostawiamy ich bez opieki nawet na chwilę, pracujemy zawsze minimum w dwójkę, zwłaszcza wieczorem – uczula mł. asp. Marcin Mokrzański. Numery alarmowe i numery koordynatorów są rozdawane na kartkach i wpisywane do telefonu. Wolontariusze słuchają bardzo uważnie.

Ekipa, która ruszy z puszkami w miasto otrzymuje od ratowników medycznych szybki kurs pierwszej pomocy. W programie resuscytacja krążeniowo-oddechowa na fantomie, pozycja boczna bezpieczna, obsługa defibrylatora AED. W tym roku dodatkowo krótka instrukcja co robić, gdy ktoś mdleje.

Już jutro, w niedzielę 25 stycznia zielonogórskie ulice od rana wypełnią się wolontariuszami z puszkami i setkami serduszek. A wszystko zaczęło się właśnie tutaj – w sobotni poranek w sali urzędu marszałkowskiego, gdzie kilkaset osób postanowiło po raz kolejny powiedzieć: „Gramy, bo kochamy pomagać”. Do zobaczenia na ulicach Zielonej Góry!

Agnieszka Hałas

Fot. Bartosz Mirosławski / Chętnych wolontariuszy w Zielonej Górze nie brakuje!

Fot. Bartosz Mirosławski / Beata, Jacek i Danusia Giżyńska oraz Pola Mirosławska zaczną zbiórkę w Drzonkowie

Fot. Bartosz Mirosławski