Nie pytaj, co przedsiębiorca może zrobić dla swojego miasta, ale co miasto może zrobić dla swoich przedsiębiorców… Parafrazując przesłanie Johna F. Kennedy’ego, prezydent Marcin Pabierowski powierzył Waldemarowi Kotlarskiemu misję utworzenia Zielonogórskiego Integratora Biznesowego. Zapytaliśmy, czy szefowie działających w mieście firm widzą sens i korzyści funkcjonowania ZIBi?
Zaczynali w maju ub.r., z garstką 17 partnerów. W ledwie kilka miesięcy Integrator zwielokrotnił zasięg. Dziś zrzesza blisko 150 dużych, średnich i małych spółek, organizacji i instytucji. Skąd ich właściciele dowiedzieli się o możliwości przystąpienia do ZIBi, dlaczego zdecydowali się na ten krok i jak recenzują pierwszy etap projektu obliczonego na to, by o nich dbać i ułatwiać prowadzenie biznesu w Zielonej Górze?
Sposób na budowanie relacji
Iglotechnik, specjalizujący się w instalacjach grzewczo-klimatyzacyjnych oraz wentylacyjnych, duży zielonogórski pracodawca, brand z 35-letnią historią, rozpoznawalny w całej Polsce dołączył do ZIBi bez oczekiwań na bezpośrednie korzyści.
– O inicjatywie dowiedzieliśmy się bezpośrednio od jej inicjatorów – wyjawia Maciej Kaczmarski, prezes zarządu i współwłaściciel Iglotechnika. – Zasililiśmy grono członków Integratora głównie dlatego, by uczestniczyć w rozwoju lokalnego ekosystemu gospodarczego, ale także wzmocnić współpracę ze środowiskiem naukowym oraz innymi przedsiębiorcami.
Dłuższa historia stoi za rodzinną firmą Obuchowicz Meble. W 1958 r. Alojzy Mazur i Henryk Obuchowicz otworzyli warsztat stolarski. Po latach przekazali schedę synom – Ferdynandowi Mazurowi i Waldemarowi Obuchowiczowi, aż w trzecim pokoleniu stery przejęli członkowie jednej z rodzin. I obecnie Waldemar oraz Michał Obuchowicz z żoną Anną poszerzają zakres działania oraz specjalizację pracowni z systemów kuchennych na meble wszelkiego zastosowania.
– O powołaniu Integratora dowiedzieliśmy się poprzez Organizację Pracodawców Ziemi Lubuskiej, która zapraszała członków na spotkanie inauguracyjne. Zapisaliśmy się m.in. dlatego, że to świetna okazja do integracji z przedsiębiorcami działającymi na rynku zielonogórskim. Na co dzień nie mamy zbyt wielu okazji, by przypadkiem spotkać innych właścicieli firm – wyjaśnia Anna Obuchowicz, członkini zarządu firmy.
Za startupowców wśród członków ZIBi mogą uchodzić Hektor Rudyk i Filip Kurzyński. Niegdyś wspólnie handlowali panelami fotowoltaicznymi, od półtora roku pod szyldem Pikum projektują i czuwają nad produkcją nowoczesnych przystanków autobusowych oraz ławek solarnych, wyposażonych w różne typy gniazd USB. Ich produkty służą już Zielonogórzanom w centrum i na obrzeżach miasta.
– Nasza siedziba na strefie przemysłowej w Nowym Kisielinie sąsiaduje z Parkiem Technologii Kosmicznych, gdzie odbywała się oficjalna inauguracja ZIBi. Z ciekawości zapisaliśmy się na wydarzenie, choć wówczas nie byliśmy jeszcze członkami Integratora. Mieliśmy okazję zapoznać się bezpośrednio z władzami Zielonej Góry. Wrażenie zrobiła na nas deklaracja Marcina Pabierowskiego, że chce wspierać lokalne firmy. Ten emocjonalny przekaz bardzo nam się spodobał i skłonił do członkostwa – opowiadają szefowie Pikum.
ZIBi, czyli co i kto?
Prezydent miasta, jako były przedsiębiorca, niemal na każdym kroku podkreśla priorytetową rolę biznesu. Właśnie dlatego powierzył Waldemarowi Kotlarskiemu, wcześniej także przedsiębiorcy, zadanie opieki nad działającymi w mieście firmami poprzez autorski koncept Zielonogórskiego Integratora Biznesowego.
Na stronie internetowej ZIBi czytamy… „to kompleksowe narzędzie wspierające inwestorów i przedsiębiorców”. Może warto dodać, że także bezpłatne. Nie ma wpisowego ani składek członkowskich. – Dla nikogo nie stanowimy konkurencji, za to dla wszystkich w środowisku chcemy i możemy stanowić wsparcie – zaznacza pełnomocnik prezydenta ds. kontaktów instytucjonalnych.
Ktokolwiek chce uruchomić w mieście działalność gospodarczą, z ZIBi krok po kroku pokona formalne wymagania i może liczyć na partnerską współpracę z urzędem.
– Darmowe szkolenia, promocja na targach, spotkania umożliwiające poszerzanie sieci kontaktów, otwartość na rozwiązywanie problemów – Kotlarski charakteryzuje ofertę Integratora. Na co dzień w obsługiwaniu przedsiębiorców wspierają go Arkadiusz Kowalewski, który odpowiada za przestrzeń inwestycyjną, oraz Katarzyna Malinowska, odpowiedzialna za organizację i kontakty robocze w ramach realizowanych programów.
Przez pół roku funkcjonowania ZIBi przedstawiciele urzędu diagnozowali problemy przedsiębiorców i wypracowali trzy płaszczyzny działania na kolejne miesiące. Po pierwsze: budowa miejskiego programu startupowego. Druga rzecz to pokazanie miasta jako hubu technologicznego na bazie współpracy z Uniwersytetem, Zielonogórskim i Parkiem Naukowo-Technologicznym. Trzecia zaś to Zielona Góra w roli centrum konferencyjnego, co w konsekwencji miałoby wzmacniać działające u nas hotele, pensjonaty, lokale gastronomiczne oraz budować ofertę kulturalną i rozrywkową.
Co piąty z nas jest przedsiębiorcą
– Już dziś jesteśmy gospodarczym liderem regionu i miastem przedsiębiorców. Ze statystyk wynika, że co piąty mieszkaniec Zielonej Góry prowadzi własną działalność – mówił Marcin Pabierowski na noworocznym spotkaniu z przedstawicielami zielonogórskiego środowiska biznesowego.
Sprawdziliśmy. Dane GUS z końcówki 2025 r. mówią, że w 139-tysięcznej Zielonej Górze było zarejestrowanych ponad 26,6 tys. „regonów”. Z perspektywy południowej stolicy woj. lubuskiego takie porównanie zwykle zaczyna się od północy. W Gorzowie Wlkp. podmiotów było blisko 19,5 tys., przeliczając jednak na ogólną liczbę mieszkańców, wskaźnik wyjdzie podobny. Inne ośrodki, populacyjnie najbardziej zbliżone do Zielonej Góry? Opole – 24,7 tys. firm, Rybnik – 16 tys., Ruda Śląska – 12 tys. Nawet Sosnowiec z blisko 190 tys. mieszkańców ma mniej przedsiębiorców – 24 tys. W samym tylko minionym roku w naszym mieście zarejestrowało się 500 nowych przedsiębiorstw.
Te liczby przekładają się wprost na budżety samorządów. Do ich kas wpływają bowiem podatki od nieruchomości (biurowców, hal produkcyjnych i magazynowych), po części także podatki dochodowe (CIT). Prężni pracodawcy zatrzymują absolwentów miejscowych szkół i uczelni. Mało! Przyciągają specjalistów, często wraz z rodzinami, z innych miejscowości.
Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że przedsiębiorcy warunkują rozwój miast. Dlatego prezydenci czy burmistrzowie tworzą specjalne strefy ekonomiczne, zabiegają o nowych inwestorów i z reguły chuchają na swoje środowisko biznesowe. Czy Integrator sprawia, że zielonogórscy biznesmeni czują się doceniani?
Jeszcze początek, już korzyści
– Dzięki ZIBi my, jako młodzi przedsiębiorcy, mogliśmy usiąść przy jednym stole z rekinami biznesu. W normalnych warunkach trudno byłoby nam o spotkanie z prezesami dużych firm, tymczasem np. przy zielonogórskim śniadaniu biznesowym poczuliśmy się jak równi z równymi. Zyskaliśmy także okazję do lokalnej promocji, występując na konferencji w Palmiarni, gdzie opowiedzieliśmy o swoich działaniach. Przedsięwzięcia, które łączą przedsiębiorców i pozwalają budować relacje w kuluarach, są kluczowe. Media społecznościowe to jedno, ale realny kontakt jest niezastąpiony – zaczynają swoją wyliczankę Hektor Rudyk i Filip Kurzyński. – Nasze produkty są kierowane głównie do sektora publicznego. Dzięki ZIBi możemy poznać wójtów, burmistrzów i prezydentów, co przy ich napiętych kalendarzach nie byłoby łatwe do zrealizowania tradycyjną drogą – dodają. Wskazują też trzeci istotny element zalet z członkostwa w Integratorze. – Szkolenia. My wybraliśmy się na te poświęcone m.in. marży, produktu oraz wartości w biznesie.
Na co jeszcze liczą twórcy solarnych ławek i przystanków? – ZIBi stawia na promocję zielonogórskich firm na targach. Bardzo nam na tym zależy! I sami zgłaszamy propozycje branżowych imprez, na których chcielibyśmy się pojawić, licząc na wsparcie merytoryczne lub finansowe – odpowiadają założyciele Pikum.
Możliwość uczestnictwa w szkoleniach docenia także Anna Obuchowicz. – Po pierwsze dlatego, że często obejmują one tematy, które są „na czasie”, jak choćby KSeF czy zagrożenia w internetowej sieci. Co więcej, Integrator pozwala oszczędzać cenny w biznesie czas. Wcześniej musiałabym na własną rękę szukać dostępu do rzetelnych informacji. Teraz dostaję zaproszenie bezpośrednio na e-mail i po prostu się zapisuję na szkolenie – wyjaśnia członkini zarządu meblarskiej firmy z tradycjami. – Chociaż formuła ZIBi dopiero raczkuje, bardzo pozytywnie oceniam też networking biznesowy. Możemy porozmawiać i wymienić się doświadczeniami.
– Nasza firma liczy przede wszystkim na synergię między nauką i biznesem, co może przełożyć się na wspólne projekty badawczo-rozwojowe oraz pozyskanie wykwalifikowanych kadr, np. studentów UZ. Mamy też nadzieję na uproszczenie procedur administracyjnych dzięki cyfryzacji oferty inwestycyjnej miasta – mówi Maciej Kaczmarski, współwłaściciel firmy Iglotechnik. – ZIBi to stosunkowo nowa i młoda organizacja, niemniej pozwala nam zwiększyć widoczność marki jako innowacyjnego i godnego zaufania partnera w regionie oraz ułatwia dostęp do platformy wymiany danych i kontaktów biznesowych – budowania bezpośrednich relacji z nowymi inwestorami przyciąganymi do Zielonej Góry.
Andrzej Tomasik

Fot. Andrzej Tomasik – Dzięki ZIBi my, jako młodzi przedsiębiorcy, mogliśmy usiąść przy jednym stole z rekinami biznesu. W normalnych warunkach trudno byłoby o spotkanie z prezesami dużych firm – mówią Hektor Rudyk i Filip Kurzyński, założyciele Pikum.
Sprawdź stronę: Zielonogórski Integrator Biznesowy

Fot. Archiwum firmowe / Michał Obuchowicz podobnie jak jego dziadek i ojciec produkuje w Zielonej Górze meble. Przynależność do ZIBi daje jego firmie dostęp do szkoleń

Fot. Andrzej Tomasik / Maciej Kaczmarski, współwłaściciel spółki Iglotechnik: – ZIBi może nam dostarczać rzetelne dane rynkowe i wspierać w specjalistycznej edukacji

Fot. Andrzej Tomasik / Waldemar Kotlarski: – W sześć miesięcy wymieniliśmy z zielonogórskimi przedsiębiorcami ponad 4 tys. maili, odbyliśmy blisko 1500 rozmów telefonicznych i ponad 150 spotkań











