U góry tylko dwa dopuszczalne kolory, u dołu stanowcze „nie” dla trwałej zabudowy i plastikowej tandety. Właściciele letnich ogródków na deptaku dostali rok, aby dostosować się do wymogów nowego zarządzenia. W tym sezonie ostatni raz mogą działać na starych zasadach.

Zielonogórska starówka się zmieni. Jakość, bezpieczeństwo, estetyka i spójna wizja w pierwszym etapie obejmą letnie ogródki, w kolejnym szyldy reklamowe i witryny.

Przejściowy rok 2026

W strefie konserwatorskiej, nieco większej niż sam deptak, w 2025 r. działało 51 letnich ogródków. Największe z nich zajmowały po 100 mkw., najmniejsze ledwie po kilka.

Podobnie zapowiada się sezon, który właśnie startuje. Choćby dlatego, że właściciele ostatni raz mogą zostawić wszystko po staremu. Wystarczy, że poproszą miasto o zgodę, przedstawią swoje projekty i zapłacą 40 groszy dziennie za metr kwadratowy dzierżawy tzw. pasa drogowego.

W przyszłym roku będzie już inaczej. Zielona Góra, podobnie jak wiele polskich miast, chce, żeby wszystkie ogródki na starówce trzymały wspólny sznyt. Dopuszczalne kolory i kształty parasoli, trwałość, jakość, waga mebli i forma zabudowy powierzchni – w 2027 r. staną się bezwarunkowymi kryteriami uzyskania zgody na rozstawienie ogródka.

Nowy architekt, nowe porządki

Nowe zarządzenie i zawarte w nim modyfikacje są pokłosiem utworzenia stanowiska architekta miejskiego. Deptakowi przedsiębiorcy nie od razu go polubili. – Nasze pierwsze spotkanie odbyło się z ich inicjatywy. Właściciele pubów, kawiarni i restauracji stawili się w urzędzie dość licznie, a przy tym nieufnie nastawieni, słysząc, że zamierzam zająć się „zarządzaniem gastronomią w mieście” – wspomina Paweł Kochański. – Otóż nie zamierzam – zapewnia.

Od tego czasu odbyły się jeszcze dwa spotkania, te już z inicjatywy władz miasta. Najpierw architekt miejski przyjrzał się ogródkowym regulacjom w innych polskich miastach. Następnie przedstawił przedsiębiorcom swoją wizję. Na kolejnym zebraniu wsłuchał się w ich sugestie (dotyczące np. powierzchni parasoli czy też montażu podestów), modyfikując część wprowadzanych kryteriów. Aż 4 marca prezydent Marcin Pabierowski podpisał zarządzenie, które w pełni zacznie obowiązywać w kolejnym sezonie.

Likwidujemy winobraniowy absurd

Zielona Góra skraca i upraszcza ścieżkę uzyskania zgody na ogródkową działalność. Wprowadza w tym względzie umowy długoterminowe. Znosi też obowiązek uzyskania dodatkowej zgody oraz uiszczenia odrębnej opłaty za prowadzenie ogródka w trakcie Winobrania.

– Otwarcie powiedzmy sobie, że to był absurd. Przedsiębiorcy, którzy działają u nas przez cały rok, tu inwestują i płacą podatki, musieli albo zwijać swoje ogródki na czas Dni Zielonej Góry, albo starać się o specjalną zgodę na funkcjonowanie w tym okresie, podpartą zwiększoną opłatą. Nasz prezydent uznał, że koniec z tym – obwieścił Paweł Kochański.

Zarządzenie nie składa się jednak tylko z takich zapisów, które ucieszą przedsiębiorców. Zawarto w nim także wymagania i zakazy. Te ostatnie dotyczą m.in. montażu ogródków wolnostojących. Dwa największe ostatni raz staną w tym roku w sąsiedztwie ratusza. W kolejnym sezonie będą już musiały przylegać do ścian budynków. Od tej reguły miasto uchyli furtkę na uzasadnione wyjątki. Wzdłuż Al. Niepodległości krzesełka i stoliki spotkamy między wyspami zieleni, podobnie w okolicach Filharmonii Zielonogórskiej. Tam ogródki przy budynkach mocno ograniczałyby ruch pieszych i wręcz uniemożliwiały przejazd ambulansom czy wozom strażackim.

Salon w dobrym stylu

Zgody na postawienie ogródka w 2026 r. nie dostanie już przedsiębiorca bez stałego lokalu na starówce. Miasto wprowadza dwa dopuszczalne kolory markiz i parasoli: ecru i grafit, ich dopuszczalną rozpiętość 4 m oraz w przypadku parasoli kształt kwadratu. Zakazuje montowania stałego zadaszenia i ścianek, umożliwiając w zamian ustawianie parawanów ze szkła hartowanego do wysokości 2,2 m.

Dlaczego stawiamy akurat na dwa wskazane kolory? Bo w tę stronę poszli producenci sprzętu i są łatwo dostępne.

– Koniec ze sztuczną trawą, tandetnymi, lekkimi plastikami czy europaletami. Meble powinny być solidne i dobrej jakości. Starówka to niejako salon naszego miasta i chcemy nadać temu spójny styl – określa Kochański. – W porównaniu do przepisów obowiązujących w innych miastach i tak podchodzimy do tematu dość liberalnie.

Architekt opowiadał się za zakazem ustawiania podestów pod stoliki i krzesełka. Uległ pod presją wyjaśnień, że deptak, np. przy ul. Stary Rynek, jest pochylony. Właściciele lokali właśnie dzięki podestom mogą niwelować różnicę poziomów.

Co jeśli w 2026 r. zobaczycie w strefie konserwatorskiej ogródek kompletnie rozmijający się z opisanymi kryteriami? Najpewniej będzie to jeden z trzech-czterech gospodarujących na prywatnej działce. Przykłady? Roma czy Burger House. – Z ich strony, fakt, że jeszcze nie wszystkich, także odbieram jednak sygnały o gotowości dopasowania się do obowiązującego trendu – twierdzi Kochański.

Czy już dziś są na zielonogórskiej starówce ogródki wpisujące się w jego wizję? – Tak. Np. Amarone czy też Cosmos – odpowiada.

Architekt dopiero się rozpędza

Po zakończeniu prac nad zarządzeniem dotyczącym ogródków Paweł Kochański bierze się za uporządkowanie szyldów reklamowych, najpierw na starówce, a następnie w całej przestrzeni miejskiej.

– Mieszkańcy sami pytają, co z uchwałą krajobrazową, powtarzając, że miasto jest zawalone reklamami i pstrokacizną. Oblepione szyby, krzykliwe kolory… Sami dobrze wiemy, że to wygląda po prostu brzydko – opowiada architekt. Wraz z miejską konserwator zabytków Izabelą Ciesielską optują za przyjęciem uchwały o parku kulturowym na zielonogórskiej starówce, gdzie mamy największe nagromadzenie zabytków.

– Z najnowszych badań wynika, że dziś ludzie nie reagują już na reklamę wizualną w przestrzeni miejskiej tak jak kiedyś. To się wszystko opatrzyło. Kolorowe billboardy nie zawsze mają sens, a już na pewno nie mają sensu na starym mieście, gdzie po zmianach ogródkowych w pierwszej kolejności określimy warunki dotyczące szyldów, witryn. Bez względu na wielkość firmy, wszystkich obejmą te same zasady dotyczące materiałów i rozmiarów tabliczek oraz zakazu całościowego zaklejania szyb. W trzecim etapie te same wymogi rozszerzymy na inne dzielnice Zielonej Góry – zapowiedział Paweł Kochański.

Andrzej Tomasik

Fot. Andrzej Tomasik / Amarone, jeszcze bez pełnego ogródkowego umeblowania, to jedna z przestrzeni przed lokalem, do której architekt miejski nie ma uwag

Fot. Andrzej Tomasik / – Mieliśmy w mieście zarządzenie dotyczące ogródków sprzed bodaj 10 lat. Przez ten czas świat poszedł do przodu. Dlatego wprowadzamy nowe przepisy – wyjaśnia Paweł Kochański.

Fot. Władysław Czulak / Gdy tylko robi się cieplej na zielonogórskim deptaku nie brakuje spacerowiczów