Fot. Władysław Czulak / Wernisaż wystawy w piątek, 13 marca, o 17.00 w Muzeum Ziemi Lubuskiej. – Z odwiedzinami warto się pospieszyć. Wystawę będzie można oglądać przez około miesiąc – zapowiadają kuratorzy wystawy Sławomir Kaczorowski i Longin Dzieżyc.

Powrót do przeszłości funduje nam Muzeum Ziemi Lubuskiej! W piątek otwarcie wystawy „Design polskiej motoryzacji…”, a na niej sześć oryginalnych motocykli (np. WSK i Romet Chart) i ponad 200 projektów pojazdów, w tym autorstwa Zdzisława Beksińskiego.

Syrena Sport z 1961 r. została okrzyknięta przez zachodnią prasę najładniejszym samochodem zza żelaznej kurtyny. Do prototypu z mniejszym entuzjazmem podszedł Władysław Gomułka, który rzekomo określił go jako przejaw zgniłego Zachodu i kapitalistycznej dekadencji. W każdym razie na produkcję w socjalistycznej Polsce zgody nie było. Projekt legendarnej Syreny Sport będziemy mogli za to zobaczyć w Muzeum Ziemi Lubuskiej. – Wśród projektowych perełek jest też opływowy Lux Sport, jeszcze przedwojenny, bo z 1936 r., uznany za jeden z najnowocześniejszych samochodów swoich czasów, Warszawa z 1959 r., która kompletnie różni się od tych spotykanych niegdyś na polskich drogach, czy Beskid z 1983 r. – wylicza Longin Dzieżyc, jeden z kuratorów wystawy.

Niestety, żaden ze wspomnianych pojazdów nie wszedł do masowej produkcji, mimo że w ramach polskiej motoryzacji powstawały projekty zdecydowanie spełniające światowe standardy innowacji. Ba, czasem nawet je wyznaczały. Wystarczy przyjrzeć się Beskidowi i porównać go do Renault Twingo, który został wypuszczony dekadę później. Przypadek? Takich analogii będziemy mogli doszukiwać się na ponad 200 planszach w muzeum. Pochodzą z kolekcji Sławomira Kaczorowskiego, również kuratora wystawy, we współpracy z Muzeum Historycznym w Sanoku. – W drugiej połowie lat 30. XX stulecia na tory i drogi wyjechały zabudowane parowozy, samochody, motocykle. Opływowe pojazdy zostały szybko zaakceptowane przez społeczeństwo, stały się symbolem mody i nowoczesności. Właśnie w takim kontekście rozwijali się wybitni polscy motoryzacyjni projektanci, których dzieła zobaczymy na wystawie – zachęca Kaczorowski.

Na wystawie pojawi się też przygnębiający wątek. – Około 2000 r. zaczęło dochodzić do implozji polskiego przemysłu motoryzacyjnego, aż do jego zapaści w 2011, gdy zakończono produkcję samochodów w warszawskiej FSO – zaznacza Kaczorowski.

Warto jednak skupić się na czasach, kiedy polscy projektanci święcili triumfy i przyjrzeć się choćby przedwojennym szkicom. Gdy Tamara Łempicka namalowała słynny „Autoportret w zielonym Bugatti”, polscy designerzy też szaleli za modernizmem, nowoczesnością i opływowymi bryłami.

(ah)

Fot. Władysław Czulak