Gdy do Grünbergu przyjechał feldmarszałek Blücher, późniejszy pogromca Napoleona spod Waterloo, przy dzisiejszej ul. Jedności postawiono sztuczny las. Wszystko po to, by nie gorszyć dowódcy widokiem zrujnowanego magazynu solnego.
Dwa tygodnie temu w „Czasie Zielonej Góry” napisałem tekst o zimowych szaleństwach na Górce Tatrzańskiej i na Wzgórzach Piastowskich. Po publikacji odezwał się do mnie Mieczysław Szałaj, bohater innego tekstu historycznego – o koncercie Trubadurów na studniówce w Elektroniku w 1969 r. Pan Mieczysław jest specem od kartografii, z pasją wertuje stare zielonogórskie mapy, jest autorem własnych opracowań.
– Napisał pan, że Tatrzańska to przedwojenny Blücherberg. Tyle że Wzgórze Blüchera znajdowało się bliżej amfiteatru – zwrócił mi uwagę Szałaj.
To prawda. I mój błąd, który koryguję. Na mapach widać, że nazwiskiem pruskiego feldmarszałka nazwano w Grünbergu inne wzgórze, tuż obok dzisiejszego małego osiedla willowego na skraju Parku Piastowskiego.
Pomyślałem sobie, że nie ma tego złego… I wykorzystam okazję, by opisać wizyty Blüchera w Zielonej Górze. Tym bardziej, że w trakcie jednej z nich zdarzyło się coś, przy czym blednie nawet malowanie trawy na zielono!
Pogromca Napoleona
Gebhard Leberecht von Blücher był bardzo popularną postacią w Prusach. To feldmarszałek w czasach wojen napoleońskich, który dowodził armią pruską w zwycięskich bitwach m.in. pod Kaczawą i Lipskiem (nazywaną „Bitwą Narodów”). Pokonał Napoleona również pod Waterloo w Belgii, wspólnie z armią angielską dowodzoną przez Arthura Wellingtona. To była ostatnia klęska francuskiego wodza. Po bitwie Napoleon został zesłany na Wyspę Świętej Heleny, gdzie zmarł w 1821 r. Bitwa stała się częścią kultury masowej, w wielkim hicie Abba śpiewa o „stawianiu czoła własnemu Waterloo”.
Feldmarszałek największe sukcesy odnosił u schyłku życia. Pod Waterloo miał prawie 73 lata. Żołnierze nazywali go „papą Blücherem”.
Panika, Blücher jedzie
Pogromca Napoleona był w Grünbergu cztery razy. Wizyty opisywali kronikarze, w tym August Förster, który w 1905 r. wydał monografię miasta. Jeden z rozdziałów poświęcił koronowanym głowom i innym ważnym gościom, którzy odwiedzali Zieloną Górę.
Pierwsza wizyta Blüchera miała miejsce jeszcze w czasach wojen napoleońskich: już po zwycięskich bitwach pod Kaczawą i Lipskiem, ale przed Waterloo. Feldmarszałek gościł w domu rodziny Försterów przy dzisiejszej ul. Jedności 5. Dom stał przy ważnym trakcie, prowadzącym z Berlina do Wrocławia. Försterowie, jedna z najważniejszych zielonogórskich rodzin, byli potentatami włókienniczymi. Przyjmowali u siebie m.in. króla Prus Fryderyka Wilhelma III czy cara Rosji Aleksandra I. Przy Jedności 5 zatrzymał się też prawdopodobnie inny car, Mikołaj I.
W 1800 r. u Försterów gościł John Quincy Adams, przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych, a wówczas ambasador USA w Prusach i syn urzędującego prezydenta. Tak notował spotkanie w liście do brata:
„Największym fabrykantem jest tutaj pan Förster i on jeden posiada i użytkuje maszyny do przędzenia i gręplowania wełny, jakich używa się w fabrykach angielskich, a które są też dobrze znane w Ameryce. Poszliśmy obejrzeć te maszyny w działaniu, pokazał nam je pan Förster nie tylko z wielką uprzej mością, ale i z wielkim zadowoleniem: był zachwycony, że widzi pierwszy raz w życiu rodowitego Amerykanina”.
Blücher przyjechał do Zielonej Góry 31 sierpnia 1814 r., podróżował do Wrocławia. W monografii czytamy: „Został on powitany hukiem armat i biciem wszystkich dzwonów, a wprowadzony przez straż mieszczańską z muzyką na przedzie. Na Rynku Garncarskim (dzisiejszym Placu Pocztowym – red.) powitała go młoda dama wierszem, przy czym wydarzył się ten żart, że stary wyga, oceniając jej małą i filigranową postać na młodszą niż była w rzeczywistości, podniósł damę i serdecznie ucałował, które to quiproquo owa zacna, najstarszym Zielonogórzanom dobrze znana dama, poczytywała sobie zresztą do końca życia i z dobrym taktem za zaszczyt. Gdy zapadł zmrok, całe miasto zostało iluminowane”.
I tu dochodzimy do fragmentu, który najbardziej mnie zaintrygował: „Naprzeciwko okien kwatery u kupca Förstera umieszczono całą leśną dekorację z wszelkiego rodzaju drzew”.
Gdyby czytelnik miał wątpliwości, czym była owa „leśna dekoracja”, August Förster przychodzi z pomocą. I wyjaśnia ten temat przy okazji wizyty innego ważnego gościa, króla Prus Fryderyka Wilhelma III.
„18 września 1814 r. około godziny 8 przybył również król w swej podróży na Kongres Wiedeński. Ponieważ tam nocował, miasto uczciło go wspaniałą iluminacją. Tym razem leśna dekoracja, mająca na celu zasłonięcie nieestetycznej fasady magazynu soli (znajdującego się w miejscu dzisiejszego gmachu sądu), wypadła jeszcze okazalej i również została włączona w iluminację”.
Kto wpadł na pomysł postawienia sztucznego lasu? Władze miejskie, a może Försterowie? Tego nie wiemy. Nie wiadomo też, by takie „zabiegi upiększające” miały miejsce przy okazji wizyt innych gości. Dzisiejszy budynek Sądu Okręgowego, który stoi naprzeciwko domu fabrykantów, zbudowano w 1854 r. Można do niego wejść i od strony ul. Jedności, i Placu Słowiańskiego.
Wojenna profanacja
Wracając do Blüchera, kronikarz odnotował jeszcze trzy inne wizyty, już po osławionej bitwie pod Waterloo. „18 marca 1816 roku książę Blücher, ozdobiony nowymi laurami, po raz drugi zawitał do Zielonej Góry i ponownie został przyjęty z entuzjazmem. Przenocował i następnego ranka kontynuował swoją podróż do Kożuchowa. Po raz trzeci celebrowany gość nocował w Zielonej Górze 1 października 1816 roku, a po raz czwarty i ostatni 6 maja 1818 roku”.
Blücher zmarł w 1819 r. w Krobielowicach na Dolnym Śląsku, wtedy w Prusach. Spoczął w okazałym mauzoleum.
Po śmierci nie zaznał spokoju. W 1945 r. Rosjanie splądrowali grobowiec Blüchera, jego żony i córki. Pijani, wywlekli szczątki feldmarszałka z grobu, przywiązali je liną do motocykla i ciągnęli po szosie. Nad kośćmi pruskiego dowódcy zlitował się miejscowy ksiądz, pochował je w nieoznaczonym grobie. Pojedyncze kości Blüchera miały być zbierane podobno aż do 1968 r.
W Grünbergu feldmarszałek miał nie tylko swoje wzgórze, ale też ulicę – Blücherstrasse, czyli dzisiejszą Głowackiego.
Szymon Płóciennik

Fot. Kolekcja Muzeum Ziemi Lubuskiej / Dom Försterów w latach 20. XX wieku.

Fot. Szymon Płóciennik / Dom Försterów przy ul. Jedności 5, gdzie nocował feldmarszałek Blücher

Fot. Wikimedia Commons / Gebhard Leberecht von Blücher, autor Ernst Gebauer

Fot. Wikimedia Commons / Feldmarszałek von Blücher na polu bitwy w czasach wojen napoleońskich. Obraz Ludwiga Elsholtza.











