– Mural z Joanną Kołaczkowską w Zielonej Górze to świetny pomysł. Nikogo nie zdziwi, ani nie zgorszy – mówi Dariusz Kamys z kabaretu Hrabi.
Sylwia Sałwacka: – Czy Joanna Kołaczkowska, frontmenka kabaretu Hrabi powinna mieć w Zielonej Górze pomnik?
Dariusz Kamys, kabaret Hrabi: – Pomnik na pewno nie, bo Aśka jest apomnikowa. Pewnie od razu by zaprotestowała. Ale mural, jako rodzaj hołdu i zarazem turystycznej atrakcji, to świetny pomysł. I myślę, że nikogo w Zielonej Górze ani nie zdziwi, ani nie zgorszy. Asia była przez wiele lat związana z miastem, nigdy nie odcięła się od zielonogórskich korzeni. To tu powstał kabaret Potem, a potem Hrabi, w którym grała, pisała teksty, śpiewała. To tu powstało też „zielonogórskie zagłębie kabaretowe”, którego Aśka była chyba najbardziej rozpoznawalną twarzą.
– Rozmawiał pan już o tym pomyśle z kimś z miasta?
– Tak, z wiceprezydentem Markiem Kamińskim. Rozmowa była przyjazna, konstruktywna. Wydaje mi się, że miasto jest na ten projekt bardzo otwarte. Wpierają też tę inicjatywę ludzie ze środowiska kabaretowego, którzy teraz znajdują się w strukturach władz miejskich. Jestem dobrej myśli.
– Padło już trochę propozycji, gdzie ten mural mógłby się znaleźć. Ma pan jakiegoś faworyta?
– Jest takie miejsce, które świetnie pasuje do charakteru i życia Aśki. Trochę z boku, trochę z daleka od gwaru miasta, a jednak w centrum. Myślę o okolicy letniej sceny teatralnej. A konkretnie o ścianie budynku z elewacją w brązowym kolorze. Zakątek jest uroczy, latem przychodzi tu wielu zielonogórzan, ludzie siadają na ławkach, wypoczywają, opalają się, rozmawiają. Wokół zieleń, którą Aśka kochała. No, i ważny jest też kontekst. W sąsiedztwie znajduje się scena, na której latem występują artyści. A przecież scena dla Asi była niemal całym życiem.
– Wyobraża sobie pan ten mural? Kto mógłby go namalować?
– Jeszcze nie wiem, nie jestem pewien. Może Jakub Bitka? Autor murali Maryli Rodowicz i Urszuli Dudziak. Oba dzieła wydają mi się bardzo udane.
– Powstałby wtedy gwiazdorski tryptyk.
– Myślę, że mural Asi to temat, którym chętnie zajęłoby się wielu artystów. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że miasto musi ogłosić konkurs, artyści przygotować projekty. Muszą zagłosować radni. Tak czy inaczej bardzo chętnie spotkam się z przyszłym autorem i z nim porozmawiam.
– Śmierć Joanny Kołaczkowskiej poruszyła Polaków, była dramatyczna, Aśka zniknęła ze sceny z dnia na dzień. Czy jest w stanie ją ktoś zastąpić?
– Aśka jest niezastępowalna. Była wyjątkowa. Nie ma według mnie artystki, która mogłaby zająć Jej miejsce. Niewykluczone, że kiedyś będziemy grać jeszcze z dziewczynami, ale na razie jest na to za wcześnie. Myślę, że teraz żadna dziewczyna nie wytrzymałaby presji porównań z Aśką.
– A co z Hrabim?
– 10 stycznia debiutujemy z nowym programem, pierwszym bez Aśki. Program napisany przez facetów o facetach, zagrany przez facetów, ale do obejrzenia dla wszystkich. Tytuł „Być facetem”. W nowym składzie, bo poszerzonym o Wojtka Kamińskiego stand-upera, improwizatora, wcześniej związanego z kabaretem Jurki. W Zielonej Górze zagramy w lutym.

Fot. Władysław Czulak / – Myślę, że mural Asi to temat, którym chętnie zajęłoby się wielu artystów – przyznaje Dariusz Kamys z Kabaretu Hrabi. Na zdjęciu z Joanną Kołaczkowską na planie filmu „Law Law Law” na podstawie sztuki Władysława Sikory.











