Ten pomysł przeleżał w szufladzie kilkanaście lat. Wystarczyła jednak chwila nudy w oczekiwaniu na zaćmienie Słońca, by ojciec z synem zaczęli tworzyć stronę z darmowymi zadaniami, które zmuszają do myślenia.

Fot. Archiwum prywatne / Paweł i Witek Irla, czyli duet Atipical Makers. Następnym dziełem ich rodzinnego start-upu ma być film
42-letni Paweł Irla, absolwent informatyki na Uniwersytecie Zielonogórskim, z żoną i trzema synami mieszka w Zielonej Górze, blisko pałacu w Zatoniu. Zawodowo na co dzień zajmuje się programowaniem. Od kilku lat pracuje zdalnie dla jednego z działających w sieci brytyjskich kasyn.
Doświadczenie w tej branży zyskał, gdy w 2017 roku odpowiedział na ogłoszenie podobnej firmy, tyle że zarejestrowanej na Malcie, i dostał posadę. Udostępniające możliwość gry wyłącznie online internetowe kasyna zatrudniają po 200-300 osób, m.in. po to, by tworzyć wirtualne odpowiedniki tradycyjnych maszyn do gry, ale także weryfikować tożsamość i finansową wiarygodność klientów.
Tworzę, to mnie napędza
W wolnych chwilach – zielonogórski programista wykrawa je ze swojej doby, nie scrollując mediów społecznościowych, nie oglądając ogłupiających filmików ani seriali i nie śledząc wiadomości ze świata polityki – wpada na pomysły.
– Jestem takim geekiem, mam laser, drukarkę 3D oraz długą listę przedsięwzięć do zrealizowania. Zaczynam wiele projektów. Większości już nigdy nie kończę. Są też jednak i takie, które finalizuję, np. czujniki temperatury w przydomowym ogródku. Mam z tego sporo satysfakcji – wyjaśnia.
W 2011 r. na liście spraw wartych uwagi, Paweł Irla wpisał pozycję pod hasłem: strona internetowa z grami logicznymi. Chodziło o łamigłówki, którymi można bawić się online, ale także drukować, by rozwiązywać na papierze, dając oczom szansę na odpoczynek od wpatrywania się w elektroniczne ekrany. Z jednej strony rozrywka dla odbiorców indywidualnych, z drugiej opcja do współpracy z wydawcami gazet zainteresowanymi dostarczaniem np. sudoku itp.
Witek wychwytuje niespójności
Przez kilkanaście lat projekt pozostawał tylko pozycją na liście, aż w sierpniu br. programista wybrał się z Witkiem, 15-letnim synem do Madrytu. Wspólnie chcieli tam obejrzeć zaćmienie Słońca. Już wcześniej ojciec i syn stworzyli realizatorski duet Atypical Makers. Wspólnie pracowali m.in. nad stworzeniem platformy do dzielenia się muzyką czy nakręceniem filmu.
Witek nudził się w Hiszpanii, oczekując na niezwykłe zjawisko na niebie. I ojciec uznał, że to dobry czas, aby wrócić do pomysłu stworzenia strony z logicznymi układankami.

Fot. Andrzej Tomasik / Paweł i Witek Irla „po godzinach” stworzyli stronę z darmowymi grami logicznymi
– Kiedyś podobna operacja zajęłaby nam lata w warunkach, gdy ja normalnie zawodowo pracuję, a syn chodzi do szkoły. Teraz jednak, z wykorzystaniem narzędzi AI uwinęliśmy się w miesiąc, wykorzystując w tym kilka dni podczas pobytu w Madrycie. Stronę stale jednak rozbudowujemy, dodajemy nowe gry – opowiada Paweł Irla. W którą z nich sam najbardziej lubi się pobawić? – Zdecydowanie Star Battle – odpowiada.
Rola informatyka-programisty wydaje się w tym start-upowym przedsięwzięciu oczywista. W czym specjalizuje się Witek? – Syn jest autystą, w mgnieniu oka wychwytuje wszystkie elementy, które nie współgrają z całością. Proponuje też rozwiązania pomocne dla graczy. Poza tym świetnie posługuje się programami do obróbki wideo – opowiada ojciec.
Jak przekuć hobby w biznes?
Czy darmowe gry online i wersje do druku na slowsquares.com/pl mogą zdobyć globalną lub choćby ogólnopolską popularność i przysporzyć twórcom spod szyldu Atypical Makers zyski?
Projekt jest bardzo świeży. Na razie jego założyciel płaci kilkadziesiąt złotych miesięcznie za utrzymanie strony na serwerze, nie licząc stawek za korzystanie z modeli sztucznej inteligencji. Z oferty korzysta maksymalnie 10 osób dziennie. Zbyt mało, żeby myśleć o zamieszczaniu reklam.
– Ale to żaden kłopot. Od początku zdecydowaliśmy z Witkiem, że po prostu nie chcemy, by – jak na wielu innych portalach – wyświetlały się u nas płatne treści. Gry są i będą za darmo. Rejestracja jest dobrowolna i tylko po to, żeby zapisać stan gry. Moje hobby to tworzenie. Opakowaniem i sprzedażą „produktu” musiałby się ktoś zająć. W przyszłości, gdy strona zyska większą popularność, planujemy jednak prosić użytkowników o postawienie tzw. wirtualnej kawy. Możliwe, że pojawią się na niej także dyskretne promocje naszych własnych produktów ze sklepu. Jego założenie… także znajduje się na długiej liście moich pomysłów do zrealizowania – puentuje Paweł Irla.
Andrzej Tomasik

