Fot. Archiwum Tomasza Brody

Przez cały marzec, dzień po dniu, New York Times drukuje na trzeciej stronie rysunki Tomasza Brody. W kwietniu artysta dociera do Zielonej Góry, którą świetnie zna.

Gdy jedna z największych gazet na świecie publikuje codziennie rysunki jednego autora, trudno o większe wyróżnienie. To globalny rozgłos. – Nawet o tym nie marzyłem.  Piękny sen – mówi Tomasz Broda. – Z popularnością nie przesadzajmy. Za chwilę się skończy, przecież jestem tylko rysownikiem. Media poszukają nowych historii. Niemniej, przeżywam niesamowite chwile.

O rysunki na trzeciej stronie NYT będziecie mogli zapytać Tomasza Brodę osobiście. Przyjeżdża na 5. Zielonogórskie Spotkania Artystyczne im. Piotra Machalicy. Na jego wystawie „Brodaway” w Galerii Pro Arte przy ratuszu znalazły  się ilustracje i plakaty. Niektóre wyglądają bardzo znajomo – ilustrują zielonogórskie Winobranie i Lubuskie Lato Filmowe w Łagowie.

NYT zaprasza

Wracamy do New York Timesa. Amerykański dziennik zamawia u Brody rysunki na konkretny temat. Brzmi: ludzie czytający w rożnych sytuacjach papierowe gazety. – To tzw. ilustracje punktowe, które mają wywołać u czytelników uśmiech i chwilę zastanowienia. Na ten króciutki moment przykuć uwagę. To naprawdę świetna szkoła dla każdego rysownika –  opowiada Tomasz Broda.

– Jaki powinien być dobry rysunek? – pytam.

– Nie może być przegadany, ale jednak pojemny w znaczenia. Niby łatwe, a trudne.

Broda zastrzega, że nie jest pierwszym Polakiem rysownikiem na „trójce” NYT. Wcześniej podobne zamówienie dostała Gosia  Herba, ilustratorka i historyczka sztuki.

Zrób sobie dwa Wangogi

Broda do tej pory publikował swoje rysunki w dużych tytułach polskiej prasy m.in. „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Polityce” czy „Przekroju”. Jest także znany i rozpoznawalny z powodu swoich charakterystycznych portretów. Odbiorcom proponował by robili je sami z rzeczy codziennego użytku.  Jego lalki i maski widzowie oglądali w programie „Zrób sobie gębę” w TVP  i niemieckiej „Ulicy Sezamkowej”.

Stworzył własną żartobliwą opowieść o dziejach sztuki. – Zaszpanuj Rubęsem, a będzie pięknie. Dodaj Fridę Kalo i zrób wielkie halo! Dorzuć dwa Wangogi i cztery Direry. Zobacz sobie w gogle jak wygląda Brojgel. Zapodaj Wandajka a dostaniesz lajka – namawiał w projekcie „Od Rubęsa do Pikasa”.

Często sięga po motywy literackie. Kilka miesięcy temu malował na talerzach ceramiki bolesławieckiej serię scen z „Rękopisu znalezionego w Saragossie”.  Broda portretował w cyklu  „Bookface”  znanych pisarzy. W swojej sztuce nie unika tematów społecznych i politycznych. W tygodniku „Wprost” pokazywał, jak zrobić m.in. Jarosława Kaczyńskiego z ręcznika i Donalda Trumpa z siatki na warzywa.

Na co dzień artysta prowadzi Pracownię Ilustracji na wrocławskiej ASP.

Odra warta plakatu

Na zielonogórskiej wystawie zobaczymy serię plakatów nawiązujących do Odry i przyrody. – Jeden z nich to „Rykowisko”, które zwykle kojarzy się z kiczem. Tymczasem pod Łagowem z żoną, zielonogórzanką, mamy stary domek, I widziałem i słyszałem ryczące jelenie. To fascynujące, jak w ogóle nadodrzańska przyroda. Tylko w Lubuskiem są takie niezwykłe miejsca.  Trzeba je chronić – mówi Tomasz Broda.

Brodaway Tomasza Brody, Galeria Pro Arte na Starym Rynku. Wernisaż 17 kwietnia o godz. 18, wstęp wolny.

Artur Łukasiewicz

Fot. Rysunki Tomasza Brody w New York Times