Pasjonaci z Brydżowego Klubu Seniora Impas co środę spotykają się w pałacu w Starym Kisielinie. Niemal w komplecie wypełniają 40 miejsc przygotowanych do gry. Zwykle zostawiają jednak kilka wolnych krzeseł, na wypadek gdyby ktoś chciał się dołączyć.
Kazimierz Jaskuła grać nauczył się z ciekawości. Wystarczyło, że przyjrzał się, jak robią to doświadczeni brydżyści. Miał wówczas 22 lata. Zdobył wykształcenie pedagogiczne i prawnicze, pracował najpierw w domu kultury w Krośnie Odrzańskim, następnie w różnych instytucjach w Zielonej Górze, gdzie osiągnął wiek emerytalny jako doradca bankowy. Przez te wszystkie lata pozostawał wierny brydżowej pasji. To nie zmieniło się do dziś. Od 1964 r. nie opuścił żadnego z Kongresów w Sławie.
Czy jest dobrym graczem? – Trudno tak o sobie powiedzieć. Raczej bardziej lubię, niż umiem. Niemniej jednak jakieś osiągnięcia miałem – odpowiada.
Alicji Górskiej brydżowe początki kojarzą się ze studenckimi czasami. – Nigdy jednak w wymiarze sportowym. Brydż nie interesował mnie jako rywalizacja czy wyjazdy na turnieje, tylko jako forma ciekawego spędzania czasu w dobrym towarzystwie – wspomina.
Gdy zakładała i prowadziła legendarną w Zielonej Górze szkołę tańca Gracja, nie miała czasu na granie. Jej brydżowa pasja cierpliwie czekała na dogodny moment…
Aż znaleźli dom w Starym Kisielinie
Jaskuła, brydżysta z żyłką organizatora, już jako emeryt wznowił organizację turniejów winobraniowych w Palmiarni. Jeździł też na inne rozgrywki.
Górska po zamknięciu zawodowego etapu życia znalazła więcej czasu na powrót do hobby z młodości. Dołączyła do jednej z dwóch grup graczy przy Zielonogórskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. – Prowadzenie regularnych rozgrywek wymaga jednak koordynacji, pewnych nakładów i zaangażowania. Wiele prozaicznych spraw do załatwienia, a ponieważ ZUTW realizuje nieco inną misję i ma swoje priorytety, w gronie graczy zdecydowaliśmy się na krok w stronę samodzielności – wspomina.
W 2018 r. powstał w formule stowarzyszenia Brydżowy Klub Seniora Impas. Górska jest jego członkiem i rzecznikiem, Jaskuła wiceprezesem zarządu.
Klubowicze na samym początku spotykali się jeszcze w ZUTW. Po tym na krótko przybili do przystani w Domu Kultury Nowita, gdzie jednak z uwagi na lokalowe ograniczenia nie mogli rozwinąć skrzydeł.
Szukali innego lokum. Józef Bogdan, ówczesny prezes klubu znalazł je w pałacu w Starym Kisielinie, filii Zielonogórskiego Ośrodka Kultury (której kierownikiem jest Leszek Jenek), gdzie na co dzień pod jednym dachem funkcjonują także Dzienny Dom Seniora oraz przedszkole.
– I to jest bardzo sympatyczne miejsce. Od sześciu lat spotykamy się tu na brydżowych rozgrywkach, które dla zdrowia i rozluźnienia przerywamy tradycyjną 10-minutową gimnastyką ciała, którą z wdziękiem prowadzi Arleta Czyż – opowiada rzeczniczka klubu.
Znamy się, lubimy, wspólnie świętujemy
Naukowcy powiedzą, że brydż to sposób na długowieczność, unikalne połączenie dwóch rodzajów myślenia – logicznego i intuicyjnego, doskonały trening pamięci operacyjnej i zmysłu strategii. Wskażą także na aspekt społeczny, emocjonalny. Dodadzą też, że ta gra stymuluje układ odpornościowy.
Z długowiecznością coś musi być na rzeczy. Jaskuła wskazuje przykład wciąż czynnego zielonogórskiego zawodnika 97-letniego nestora brydża Leszka Hugiela i jego żony Ireny, z którymi wciąż wspólnie grywają online.
– Dla mnie to przede wszystkim wciągająca pasja, niemal każdy z nas jakąś ma. Ja poświęcam swojej tygodniowo 8-10 godzin – określa wiceprezes Impasu.
– Dla mnie – i myślę, że dla większości klubowiczów – w naszych spotkaniach chodzi o coś więcej niż grę. Dobrze się znamy, lubimy, czasem przyjaźnimy. Wspólnie obchodzimy jubileusze. Gdy jedna z nas świętowała 90. urodziny, z życzeniami przybył nawet wiceprezydent Marek Kamiński. Miasto w ogóle mocno nas wspiera, bo choć wszyscy płacimy składki, nie byłoby nas stać na…
…tablety, komputer, karty i kasety licytacyjne
Seniorzy z Impasu, umiejąc już grać w brydża, wspólnie doszkalali się w obsłudze nowoczesnego sprzętu. Ich rozgrywki są bowiem zdigitalizowane. Każdy z grających na bieżąco zaznacza swoje ruchy na urządzeniu mobilnym, a dzięki temu wyniki można śledzić na stronie Lubuskiego Związku Brydża Sportowego.
– Nie dość, że brydż pozwala nam zachować sprawność umysłów, to jeszcze potrafimy posługiwać się tabletami. I po tym nie ma wstydu przed wnukami czy prawnukami – śmieją się członkowie klubu. – U nas nie da się izolować od informatyki, tylko trzeba szybko na tych małych komputerkach klikać. Na początku były z tym pewne problemy, teraz już wszyscy dają sobie radę – zapewniają.
Impas ma sporo szczęścia, że prezesem klubu jest informatyk Zbigniew Jastrzębski (rocznikowo jeszcze nie jest pełnoprawnym seniorem). Wspólnie z Elżbietą Chalasz zapewniają reszcie graczy zaplecze techniczne.
Od wczasów nad morzem po starania o uczelnianą sekcję
Jaskuła z rozrzewnieniem wspomina czasy, gdy w zasadzie przy każdym zakładzie pracy działała sekcja brydżowa, na Kongresy do Sławy zjeżdżało się po 800, nie zaś jak dziś po 400 uczestniczek i uczestników. – Inna sprawa, że nasz sport w dużej mierze przeniósł się dziś z „zielonych stolików” do internetowej sieci – tłumaczy.
Wiceprezes Impasu jest inicjatorem wczasów brydżowych w Dźwirzynie, gdzie poza sezonem pasjonaci mają sporo przestrzeni do gry, a dodatkowo czas na spacery i odnowę biologiczną. Na wyjazdy zaprasza nie tylko członków klubu czy też graczy z naszego miasta, ale z całej Polski.
Klub raz do roku organizuje też otwarty turniej dla seniorów o Puchar Prezydenta Miasta, co udaje się łączyć z senioralnymi mistrzostwami województwa lubuskiego.
– Chcemy zrobić, co się da, żeby brydż upowszechnić. Kłopot w tym, że młodzież się nie garnie, chociaż inicjowaliśmy zajęcia dla początkujących. Dlatego prowadzimy rozmowy, żeby zaszczepić brydż na Uniwersytecie Zielonogórskim – wyjawia Jaskuła. – Może udałoby się stworzyć taki dodatkowy przedmiot na kierunku wychowania fizycznego. Moja wnuczka, studiując w Warszawie, miała taki fakultet, wydaje się więc, że to mogłoby się udać także i u nas – dodaje Górska.
Puenta: rzeczniczka i wiceprezes czasami na podium
W środę, 18 lutego brydżyści z Impasu jak co tydzień spotkali się na turnieju w pałacu. Z uwagi na ferie i sezon chorobowy frekwencja nie była optymalna.
W ub. miesiącu obsada przekraczała 30 osób, a bohaterowie naszej opowieści zdobywali miejsca na podium. Np. 7 stycznia zwyciężyli Henryk Krzymiński i Arleta Czyż – 64,51 proc., przed Marią Bukry i Tadeuszem Witkowskim – 64,29 oraz Kazimierzem Jaskułą i Alicją Górską – 61,94.
W klubowym rankingu na koniec roku, podsumowaniu rywalizacji od września do grudnia, liderem był Jarosław Krzywokulski – 63,7, drugie miejsce zajmował Zbigniew Blinkiewicz – 61,2, trzecie zaś Stanisław Droszcz – 58,65.
Andrzej Tomasik

Fot. Andrzej Tomasik / W każdą środę o godz. 14 brydżyści BKS Impas spotykają się w pałacu w Starym Kisielinie. Cotygodniowa rozgrywka zajmuje blisko 3,5 godziny

Fot. Archiwum klubu / Rodzinne spotkanie członków BKS Impas z wiceprezydentem Markiem Kamińskim

Fot. Andrzej Tomasik / Kazimierz Jaskuła od ponad 60 lat nie opuścił żadnego z brydżowych kongresów w Sławie











