
Fot. FB/Park Książęcy Zatonie
Błękitnokrwisty potomek słynnego Rusa rośnie w Zatoniu. A jeśli masz propozycje nowych pomników przyrody w mieście możesz je zgłosić do ogrodnika miejskiego. Adres e-mail: ogrodnik.miejski@zgk.net.com
Zapamiętajcie Rusa z Rogalina. Jesteśmy ostatnimi pokoleniami, które mają szczęście widzieć wielkie dęby. Znikają na naszych oczach.
W parku pałacowym w Zatoniu w sierpniu posadzono Rusa – genetyczną kopię najstarszego dębu rogalińskiego. Po Chrobrym spod Szprotawy mamy w mieście kolejną najsłynniejszą linię dębów szypułkowych. Po co się to robi? Dla rozgłosu?
– Z historii znane jest pojęcie wyższości błękitnej krwi rodzin królewskich nad pospólstwem, czy popełniania mezaliansów tzn. zawierania małżeństw przez osoby z różnych klas społecznych, co było uznawane za nieodpowiednie. A to nic innego jak dbanie o geny rodzinne. Często mówimy, że ktoś ma dobre geny, bo np. ma zdrowe serce albo jak w mojej rodzinie – nikt nie siwieje. Na tej samej zasadzie uznano, że rogalińskie dęby, z uwagi na swój wiek szacowany na 450-850 lat, mają wyjątkowo dobre geny – tłumaczy Monika Drozdek, ogrodnik miejski. – Te dęby są mocne i mają zdolności adaptacyjne, dlatego sadzi się je w różnych parkach. Dobre geny to nie wszystko. Dąb Rus miał też sporo szczęścia, że nie został przerobiony na szafy. Sadzenie klonów genetycznych tych drzew, to sterowana przez człowieka wymiana genów w przyrodzie a przy okazji wydarzenie edukacyjne i medialne.
– Czy z naszych lasów i parków powoli znikną dęby?
– Nie tylko z lasów, ale z każdego obszaru otaczającej nas przestrzeni: z miast, wsi, pól i łąk, parków, ulic i dróg. To się dzieje na naszych oczach. Nasz rodzimy dąb szypułkowy, od wieków towarzyszący człowiekowi w Polsce – zamiera, a nowe sadzonki się nie przyjmują. Przy rewitalizacji parku w Kiełpinie sadzono dęby dwa lata pod rząd, ostatecznie w trzecim roku wymieniono je na lipy. Podobnie nie przyjęły się dęby w Dolinie Gęśnika czy w Parku Mużakowskim. Powodów zamierania i nieodnawiania się dębów jest kilka, a ogólnie odpowiada za to ocieplenie klimatu.
– Czy dąb z wielkopolskiego Rogalina będzie taki jak jego przodek? Pytam, bo ponoć to ostatnie w kraju pokolenia, które widzą wielkie drzewa. W przyszłości już takich nie będzie.
– Nie wiem, mam nadzieję, że się przyjmie i będzie rósł, adaptując się do warunków jakie panują w parku w Zatoniu. Z pewnością pracownicy ZGK będą mieli go pod szczególną opieką. Prawdą jest, że drzewa w mieście rosną słabiej niż jeszcze 20 lat temu.
– Niewiele przybywa w mieście pomników przyrody. Co musi się stać, by drzewo stało się takim pomnikiem?
– Głównie ocenia się drzewa po obwodach i cechach „wyjątkowości”. Dla wspomnianych dębów szypułkowych przeciętnie jest to powyżej 300 cm obwodu (mierzonego na wysokości 130 cm nad glebą), w lasach powyżej 380 cm. By dąb osiągnął obwód 300 cm, rośnie ponad 200 lat. Samo pojęcie pomnika przyrody w polskim prawie ma znacznie krótszą historię. W Zielonej Górze nadal są drzewa wyjątkowe np. buk pospolity z odmiany o purpurowych liściach rosnący przy ul. Wrocławskiej naprzeciw Focusa, czy dąb szypułkowy w pasie rozdziału jezdni ulicy Długiej, w okolicy planetarium. Mam listę drzew monumentalnych w Zielonej Górze, wystąpię do rady miasta o ustanowienie nowych pomników przyrody.
Artur Łukasiewicz











