Jeszcze niedawno grał dla jednej z najsłynniejszych drużyn sportowych świata. Dzisiaj Paweł „Czekolad” Szczepanik walczy o mistrzostwo Polski w barwach zielonogórskiego Lodis. A treningi jego drużyny potrafi oglądać na żywo nawet 2,5–3 tys. osób. I nie jest to jedyny powód, dla którego o organizacji Wojciecha Łopińskiego zrobiło się ostatnio głośno.

Fot. Lodis / Od lewej trzej członkowie Lodis: Dominik „Zamulek” Biela, Paweł „Czekolad” Szczepanik oraz Konrad „Kaseko” Szewczak
FC Barcelona w Zielonej Górze? Brzmi nieco surrealistycznie. Nie chodzi jednak o piłkę nożną. Chodzi o e-sport, a konkretnie League of Legends – jedną z najpopularniejszych gier rywalizacyjnych na świecie. To właśnie z sekcji e-sportowej słynnej Barcelony do Lodis trafił Paweł „Czekolad” Szczepanik, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników polskiej sceny. Ma w dorobku również tytuł wicemistrza EMEA Masters, czyli europejskich rozgrywek, w których spotykają się najlepsze zespoły z lig regionalnych.
Dla kogoś, kto na co dzień nie śledzi świata gier komputerowych, może to brzmieć jak dość egzotyczna historia. Tymczasem e-sport od dawna nie jest już tylko grupą znajomych grających wieczorami w domu. Wokół najpopularniejszych gier powstały profesjonalne ligi, drużyny, transmisje, kibice i całe organizacje, które – podobnie jak w tradycyjnym sporcie – budują składy, szukają talentów i walczą o trofea.
Zielona Góra potrafi
Jedną z takich organizacji jest właśnie Lodis, założone w 2019 roku przez zielonogórzanina Wojciecha Łopińskiego. Zaczęło się od pasji do gier i pomysłu stworzenia własnej organizacji e-sportowej. Początki nie były łatwe – trzeba było wejść w środowisko, zbudować pozycję i dopiero później zaczęły przychodzić pierwsze sukcesy. Lodis zaczęło regularnie pojawiać się w ogólnopolskich rozgrywkach, a z czasem projekt wyszedł daleko poza zwykłą drużynę graczy.
Co ważne, ten rozwój nie zatrzymał się w internecie. W Zielonej Górze zaczęło powstawać całe zaplecze dla e-sportu.
Jednym z jego najważniejszych elementów jest Gaming House na Uniwersytecie Zielonogórskim. To miejsce, w którym studenci mogą spotykać się, trenować i rozwijać swoje umiejętności. Działa również akademicka drużyna Counter-Strike’a, która bierze udział w rywalizacji między uczelniami.
Dzisiaj zainteresowanie jest coraz większe. W samej sekcji uczestniczy rekordowo dużo osób, a wokół Gaming House i innych związanych z nim aktywności kręci się około 50 studentów i graczy. Problemem nie jest więc brak chętnych, ale raczej ograniczona liczba stanowisk – w Gaming House jest ich obecnie pięć.
– Studenci bardzo się garną. Powstała też akademicka drużyna Counter-Strike’a. Chłopaki grają, trenują, brali udział w mistrzostwach akademickich – mówi Wojciech Łopiński.
To właśnie w takich miejscach może pojawić się kolejna generacja zawodników. Łopiński uważa, że dwóch graczy związanych z lokalną sceną już teraz wyróżnia się na tyle, że mogą w przyszłości zaistnieć w profesjonalnym e-sporcie.
Tysiące kibiców
Na tym tle łatwiej zrozumieć, dlaczego transfer zawodnika z Barcelony jest czymś więcej niż efektownym pojedynczym ruchem. To efekt kilku lat budowania pozycji i jednocześnie próba wejścia Lodis na zupełnie nowy poziom.
Po niezbyt udanym poprzednim sezonie Łopiński zdecydował się przebudować skład League of Legends. Udało się sprowadzić pięciu zawodników z dużym doświadczeniem i własnymi społecznościami w internecie. Obok Czekolada znaleźli się m.in. Jakub „Sinmivak” Rucki, jeden z najbardziej cenionych zawodników górnej alei w historii polskich rozgrywek, 18-letni Mikołaj „Mikusik” Cywiński, Dominik „Zamulek” Biela oraz Konrad „Kaseko” Szewczak. Ten ostatni jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci całego projektu i jednym z czołowych polskich streamerów League of Legends.
I właśnie tutaj pojawia się kolejny element, który może być zaskakujący dla osób spoza świata gier. Zawodnik e-sportowy jest dzisiaj nie tylko graczem. Jest również twórcą internetowym, streamerem i osobą budującą własną społeczność.
Dlatego kibice mogą śledzić nie tylko oficjalne mecze. Nowy skład Lodis regularnie transmituje treningi, a oglądają je tysiące osób. Dzięki temu widzowie poznają zawodników, ich charaktery i sposób pracy, zanim jeszcze zobaczą ich w najważniejszych spotkaniach.
To właśnie połączenie sportowej rywalizacji z internetową popularnością jest jednym z największych atutów obecnego Lodis.
Ambitne plany
A sportowo początek sezonu też wygląda obiecująco. W pierwszym meczu Mistrzostw Polski zielonogórska drużyna wygrała 2:0 z zespołem, który w poprzednim splicie zdobył brązowy medal.
Ambicje są jednak znacznie większe. Paweł „Czekolad” miał postawić sprawę jasno: wszystko poniżej finału będzie porażką. Nie po to wrócił do Polski, żeby kończyć sezon bez medalu. A jeśli Lodis znajdzie się w pierwszej trójce, będzie miało szansę awansować do EMEA Masters i zmierzyć się z drużynami z innych europejskich lig.
Dla zielonogórskiej organizacji oznaczałoby to coś więcej niż sportowy sukces. Lodis mogłoby reprezentować nasze miasto na międzynarodowej scenie.
Łopiński właśnie w tym widzi jeden z największych potencjałów e-sportu. Młodzi ludzie śledzą zawodników, oglądają transmisje i utożsamiają się z drużynami podobnie jak kibice tradycyjnego sportu. A dzięki internetowi lokalna marka może być oglądana nie tylko w Zielonej Górze, ale praktycznie wszędzie.
– To ma bardzo duży potencjał i uważam, że idziemy w bardzo dobrym kierunku – mówi założyciel Lodis. Co ciekawe, coraz więcej osób w Zielonej Górze zdaje się dostrzegać ten potencjał również poza środowiskiem samych graczy.
Nowa marka miasta
Lodis współpracuje z lokalnym biznesem. Jednym z partnerów organizacji jest Nordis, który stworzył serię lodów Freeze the Game skierowaną właśnie do graczy. Dla Łopińskiego to ważny sygnał, że e-sport może być nie tylko rozrywką, ale również przestrzenią do budowania lokalnych marek i nowych form promocji.
Sam założyciel Lodis mocno podkreśla swoje związki z Zieloną Górą. Mógłby próbować przenieść organizację do większego miasta, gdzie łatwiej znaleźć duży biznes i sponsorów. Na razie jednak nie zamierza tego robić. Chce rozwijać projekt tutaj.
I ma już kolejny pomysł. Duży turniej e-sportowy w Zielonej Górze!
Najchętniej na CRS. Scena, publiczność, najlepsze polskie drużyny i zawodnicy, których na co dzień ogląda się przede wszystkim na ekranie komputera.
– To szansa na budowę nowej marki innowacyjnego miasta – przekonuje Łopiński.
Na razie to plan. Ale warto pamiętać, że Gaming House też kiedyś był tylko planem. Podobnie jak akademicka drużyna, która dziś naprawdę gra w międzyuczelnianych rozgrywkach. A Lodis, które zaczynało od pomysłu jednego zielonogórzanina, właśnie sprowadziło do swojego składu zawodnika z Barcelony i walczy o mistrzostwo Polski.
E-sport w Zielonej Górze rzeczywiście rośnie więc w siłę. I być może jesteśmy dopiero na początku tej historii.
Maciej Dobrowolski

Fot. Archiwum domowe / Zielonogórzanin Wojciech Łopiński, twórca Lodis

Fot. Maciej Dobrowolski / Gaming House stworzony na terenie Uniwersytetu Zielonogórskiego przyciąga wielu fanów gier

