10 kwietnia rusza długo wyczekiwany przez fanów czarnego sportu sezon w PGE Ekstralidze. Stelmet Falubaz, który przed rokiem nie włączył się do walki o medale, tym razem ma wylądować w pierwszej czwórce.
Oczekiwania względem ubiegłego roku się nie zmieniają. W tamtym sezonie samo przyjście do formacji seniorskiej Leona Madsena miało pozwolić Falubazowi włączyć się do gry o czwórkę, a przy dobrych wiatrach o medale. Dołączenie w tym roku Dominika Kubery – który był najgłośniejszym transferem w PGE Ekstralidze – wzmaga te oczekiwania. Migracje czołowych polskich żużlowców są głośne i przeważnie odbywają się raz na parę lat. Kibice liczą, że „Domin” to brakujący element, który w końcu wepchnie Falubaz na podium. „Myszy” nie było tam od dekady.
Trzeba spiąć pośladki
W Falubazie jednak nie wszystko idzie zgodnie z żużlową logiką. Madsen w tamtym sezonie nie był aż taką maszynką do robienia punktów jak oczekiwano. Palmę pierwszeństwa i miano lidera długo dzierżył Przemysław Pawlicki. Kapitan Falubazu pojechał najlepszy w karierze sezon w elicie i udowodnił niedowiarkom, że jeszcze wiele ma do zaoferowania. Potwierdzeniem, że ta passa może być podtrzymana, była jazda w sparingach, a także dobry występ i czwarte miejsce w uchodzących za próbę generalną Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi.
W przedpremierowych próbach nie błyszczał tak jak oczekiwano Kubera, za to solidnie, równo i skutecznie prezentował się Andrzej Lebiediew. Przyjście Łotysza nie spotkało się z wielką euforią w Zielonej Górze, ale tu znów docieramy do żużlowej logiki. Lebiediew jeszcze nie miał średniej w okolicach dwóch punktów na bieg w PGE Ekstralidze. A gdyby tak teraz? – Jestem zadowolony z tego, co mam. W okresie przedsezonowym sprawdziłem około sześciu silników – przyznał nowy zawodnik Falubazu, który zimą zmienił mechaników. – Chcę trzymać dobrą formę przez całe zawody. Wcześniej wiele razy robiliśmy zmiany w motocyklu za późno.
Na przedsezonowe pytanie o czytanie toru, zwłaszcza tego zielonogórskiego, Damian Ratajczak odpowiadał po sparingu z Ostrowianami, że idzie mu lepiej niż… przyswajanie szkolnych lektur. Uśmiech jest, ale rozjeżdżanie się po zimie zajmuje sporo czasu. – Chciałem zacząć z wysokiego C, ale na początek sezonu… no, muszę być gotowy. Trzeba spiąć pośladki i walczyć o te cenne punkty do tabeli – podkreślał.
Junior Falubazu wie, że pobudka musi przyjść o czasie, doskonale pamięta słaby start poprzedniego sezonu w wykonaniu całej drużyny.
Pomoże nauka?
W tym roku na barkach młodzieżowców będzie spoczywać jeszcze więcej, zwłaszcza że jako najsłabsza pozycja jawi się U-24. O to miano korespondencyjnie w sparingach walczyli Michał Curzytek i Mitchell McDiarmid. W przedsezonowych jazdach wypadali podobnie. – Chcę pomóc kolegom przywozić punkty – odpowiadał pytany o cele Curzytek. Tak jak jak pozostali żużlowcy Falubazu został prześwietlony od stóp do głów przez naukowców Uniwersytetu Zielonogórskiego.
To jeden z elementów współpracy klubu z uczelnią. Nauka ma w dłuższej perspektywie zaprzeczyć tezie o braku logiki w żużlu. Pomóc ma wiedza i technologia. – Istotnym elementem projektu jest rozwój nowoczesnej telemetrii, opartej na bardziej zaawansowanych rozwiązaniach niż tradycyjny GPS. System jest stopniowo wdrażany, kalibrowany i rozwijany, jego skuteczność będzie rosła wraz z kolejnymi tygodniami sezonu – tłumaczy Karol Dąbrowski, dyrektor Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii UZ, a także członek rady nadzorczej ZKŻ SSA.
Żużlowcy chętnie zerkali do komputera po przejechanych przy W69 kółkach. Jakie wyciągnęli wnioski? Przekonamy się 10 kwietnia we Wrocławiu i 19 kwietnia podczas domowej premiery sezonu z Grudziądzanami (19.30).

Fot. Marcin Krzywicki / Dominik Kubera ma być brakującym ogniwem, które wepchnie Falubaz do czwórki, a najlepiej na podium PGE Ekstraligi


Fot. Marcin Krzywicki / W sparingach bardzo obiecująco wypadał Andrzej Lebiediew (kask niebieski)
SKŁAD FALUBAZU ZIELONA GÓRA
Leon Madsen (1988) – śr. 2,17
W turnieju pożegnalnym Grzegorza Walaska groźnie upadł. Oby nie miało to wpływu na początek sezonu, zwłaszcza że przed rokiem rozpędzał się długo. Jest jednym z najchętniej sprawdzających osiągi za pomocą technologii dostarczonej z uczelni. Wraca do Grand Prix
Przemysław Pawlicki (1991) – śr. 2,07
Przed rokiem pojechał swój najlepszy sezon w elicie. Pewnie byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie złamany obojczyk w lipcowym szczycie, na turnieju SEC w Bydgoszczy. W przedsezonowych sparingach i turniejach dostarczał głównie dowodów na podtrzymanie formy.
Dominik Kubera (1999) – śr. 1,97
Wzbudza ogromne oczekiwania. Na jego jazdę z uwagą będą patrzeć nie tylko kibice Falubazu, ale także fani żużla z całego kraju, również z Lublina, skąd się wyrwał, by wyjść z cienia Bartosza Zmarzlika. Czy „Domin” przy W69 wskoczy na jeszcze wyższy poziom?
Andrzej Lebiediew (1994) – śr. 1,65
Czy to będzie transfer w stylu: rzeczywistość przerosła oczekiwania? W sparingach punktował jak jedna z pierwszoplanowych postaci, formę potwierdzał w silnie obsadzonych turniejach indywidualnych. Przesunięcie w górę hierarchii PGE Ekstraligi mile widziane.
Damian Ratajczak (2005) – śr. 1,75
„Spokojnie, zaraz się rozkręci” – oby nie dotyczył go tekst z filmu „Chłopaki nie płaczą”. Poprzednim sezonem sprawił, że kibice nie patrzą na niego jak na juniora, a jak na kogoś, kto wskoczy do składu za najsłabsze seniorskie ogniwo i zrobi różnicę.
Oskar Hurysz (2005) – śr. 0,86
Rówieśnik Damiana Ratajczaka, czyli też pojedzie ostatni sezon jako junior. Poprzedni naznaczony upadkami, kontuzjami i cierpieniem. Sam mówi, że długo wchodzi w sezon. Pierwsze jazdy to potwierdzały. Uwielbia nasze miasto i tu przeniósł swoją bazę.
Mitchell McDiarmid (2008)
Gdy przychodził na świat, Madsen i Pawlicki debiutowali w ekstralidze. Pełnoletność osiągnął w marcu. Czas budować dojrzałość żużlową. Przepisy w Polsce mu sprzyjają. Od tego sezonu ponownie pod juniorskimi numerami może pojawić się zawodnik z zagranicy.
Michał Curzytek (2002)
Ostatnia szansa na zaistnienie w elicie. Nie dowiemy się, co by było gdyby nie kontuzja w 2024 r. w Toruniu, wówczas wydawał się być w życiowej formie. Pozycja U-24 rozstrzygnie się między nim, a McDiarmidem. Starty mogą odbierać też młodzieżowcy.
Marcin Krzywicki

