W Zielonej Góry kwestuje dziś 320 wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Możecie spotkać ich w całym mieście, a wielu kwestuje w Centrum Rekreacyjno-Sportowym. Atrakcji nie brakuje – morsowanie, rajd czy biegi – wszyscy aktywnie wspierają zbiórkę!

Wśród tych, którzy zbierają pieniądze właśnie w CRS-ie, są Gosia, Kacper i ich czworonożny przyjaciel – Lolek. – Jesteśmy wolontariuszami Orkiestry trzeci raz. Syn Kacper po urodzeniu korzystał ze sprzętu z serduszkiem. Uważamy, że to wspaniała inicjatywa, którą warto aktywnie wspierać – mówi pani Małgorzata.

Od trzech finałów WOŚP towarzyszy im pies Lolek. – To labrador z domieszką. Ojciec był labradorem, a mama kundelką – tłumaczy zielonogórzanka. I przyznaje, że z Lolkiem łatwiej przyciągnąć im uwagę mieszkańców. – Cały czas ktoś do nas podchodzi. Pyta, czy może pogłaskać albo przytulić psa. Reakcje są bardzo sympatyczne – opowiada. Często przy okazji do puszki wpada parę groszy dla Orkiestry.

Lolek świetnie czuje się wśród ludzi, zwłaszcza dzieci. Uwielbia zainteresowanie i kontakt fizyczny. A gdy ktoś jeszcze ma przysmaki… Wtedy jest w siódmym niebie – tłumaczy pani Małgorzata. Gdy rozmawiamy, podchodzą do nas dwie młode zielonogórzanki. – O, jaki śliczny piesek! Możemy pogłaskać? – pytają. – Widzi pan, tak jest ciągle – śmieje się wolontariuszka.

Kacper też ma swoją puszkę. – Bardzo mi się tu podoba – mówi o finale w hali CRS. – Najbardziej malowanie twarzy – dodaje. Na policzku ma namalowanego żółtego Minionka. Takie atrakcje oferuje stoisko Kids Party.

Morsy dla Orkiestry

Lubuskie Morsy już od pięciu lat grają razem z Orkiestrą, ale w tym roku po raz pierwszy miejscem spotkania stał się parking przy CRS. Że na co dzień nie ma tam dostępu do wody na świeżym, mroźnym powietrzu? W niedzielę pełną cudów to naprawdę najmniejszy problem. MOSiR rozstawił trzy baseny, napełnił. Zielonogórski Nordis wsypał tonę kostek lodu. I po tanecznej rozgrzewce fani zimnych kąpieli mogli odprawić swój rytuał.

31-letnia Kamila skusiła się na debiut za inspiracją Jacka Moszyńskiego, naczelnego lubuskiego morsa. W niedzielny poranek był on w swoim żywiole. Pierwszy do pomagania, pierwszy wodzirej na scenie i pierwszy w wodzie, a oprawki zaparowanych od mrozu okularów oczywiście w kolorze czerwonym. Jurek Owsiak może nie wiedzieć, że ma w Zielonej Górze emocjonalnego bliźniaka. Siłą autorytetu jedno z klubowych wiaderek Moszyński wylicytował na konto WOŚP za 200 zł. I natychmiast wołał, by podać mu następne wiaderko.

– Wcześniej graliśmy z WOŚP na dzikiej Ochli i w Świdnicy. Eksperyment z parkingiem przy CRS, basenami i kostkami lodu uważam za udany – skwitował prezes EKM Lubuskie Morsy. – Dzięki temu mogliśmy być w centrum orkiestrowych wydarzeń – uzasadnił.

Bieg „Policz się z cukrzycą”

Zanim 281 biegaczy wystartowało w jubileuszowym 20. biegu „Policz się z cukrzycą”, przy linii startu i mety odbyła się wielka rozgrzewka. I to nie dość, że taneczna, to jeszcze rekordowa! Każdy zawodnik przed startem musi się rozciągnąć, a tym razem wspólna rozgrzewka była jednocześnie próbą pobicia WOŚP-owego rekordu. Uczestników było więcej niż samych biegaczy. Do tańca dołączyli też wolontariusze Orkiestry, rodziny biegaczy i zielonogórzanie, którzy przyszli na parking za CRS-em.

Organizatorzy, Biegostacja i Studio Tańca Street Dance, pokazywali układ i przez mikrofon zagrzewali uczestników. Wszystko w rytm głośnej, skocznej i energetycznej muzyki. Ci, którym parę minut wcześniej było jeszcze zimno, od razu zrobiło się znacznie cieplej. A na twarzach pojawiły się szerokie uśmiechy.

– Taka wspólna, taneczna rozgrzewka to super sprawa. Zawsze przed biegiem trzeba rozgrzać mięśnie, a w grupie jest raźniej i przyjemniej. Łatwiej było mi przebiec pięć kilometrów – mówi zielonogórzanin Wojciech, uczestnik biegu.

Autem po grzęzawiskach

Nina, Antek, Beata i Jacek Olszewski z Leśniowa Wielkiego kolejny raz wyruszyli na trasę 12. edycji Rajdu WOŚP. – Chyba już po raz piąty lub szósty, trzeba policzyć naklejki – mówi pan Jacek. Dokładne liczby nie mają znaczenia, liczy się pomoc i dobra zabawa. – Ja to lubię, a oni nie mają wyboru – śmieje się głowa rodziny, która siada za kierownicę niebieskiego Suzuki Feroza, przyozdobionego jeszcze w świąteczne lampki na relingach.

Auta w klasie turystycznej wyruszyły o 10:00 spod Palmiarni w kierunku Wysokiej, przez Krosno Odrzańskie i Nowogród Bobrzański. Z dystansem 130 km mierzy się w sumie 120 załóg. Mgła im niestraszna. – Bardziej wilgotny asfalt, a później zmarzlina. O grzęzawisko będzie ciężko przy tych temperaturach – zaznacza pan Paweł z Zielonej Góry. – Na szczęście, jeśli mówimy tu o wariantach to tylko pozytywnych – dodaje coroczny uczestnik rajdu.

Mobilna Scena Otwartych Serc

Wielki WOŚPowy TiR sunie ulicami miasta. Mobilna Scena Otwartych Serc wyruszyła w trasę już o 9.00 zabierając kawałek 34. Finału prosto pod okna, przystanki i osiedlowe place. Czerwono-biały kolos z sercem na plandece i sceną na pace powoli przetacza się przez miasto. Z głośników lecą hity, które znają wszyscy.

Trasa w tym roku liczy 11 przystanków. Zaczęło się wcześnie rano na Giełdzie, potem CRS, Chynów, Łężyca, Przylep, Stary Kisielin, Racula … i dalej przez kolejne sołectwa, aż do finałowego dojazdu w okolice Filharmonii późnym popołudniem. W każdej lokalizacji TIR zatrzymuje się na kilkanaście–kilkadziesiąt minut. Wokół niego jak w muzeum osobliwości.

Kinga, studentka położnictwa od trzech lat, razem z wierną towarzyszką – suczką Lili, podczas Finałów WOŚP podąża z puszką za TiRem. – Pojazd ściąga sporo ludzi, kwestuję wśród nich. Najbardziej lubię Raculę i Zatonie – tu przychodzi najwięcej mieszkańców, a atmosfera jest naprawdę wesoła.

Trudno zaprzeczyć. Przed Biedronką w Raculi, mimo minusowych temperatur, gorąco. Na platformie TiRa za konsoletą stoi DJ Bamse, są też wokaliści. Przy „Jak się masz, kochanie” wśród mieszkańców zaczynają się kółka i wężyki jak na weselu. W tyle nie pozostaje grupa taneczna „Latino”, która rozgrzewa siebie i publikę timbą i sambą. – Wspieramy Orkiestrę od samego początku powstania zespołu, czyli od 2018 r. Tańczyliśmy już przy -5 st.C. Mrozy nam nie straszne – deklarują Małgosia, Jola i Sylwester z „Latino”.

Sporym zainteresowaniem cieszą się licytacje ze sceny. Można zaopatrzyć się w rękodzieło, vouchery do salonu  urody czy usługi serwisowe dla motocykla. Można zrobić formę dzięki karnetowi na siłownie albo wręcz przeciwnie – najeść się pysznych słodyczy. Wszystko za wrzut do puszki. Nierzadko bardzo hojny.

– Zielonogórski TIR za każdym razem udowadnia to samo: że pomaganie może być głośne, mobilne i docierać tam, gdzie tradycyjne sceny nie dojadą – komentuje Radosław Brodzik, szef zielonogórskiego sztabu.

(sp),(at),(mk),(ah)

Fot. UM Zielona Góra / W zbiórce na rzecz WOŚP pomagają zarówno starsi i młodsi!

Fot. UM Zielona Góra / Prezydent Marcin Pabierowski  również „gra” z Orkiestrą

Fot. UM Zielona Góra / Morsowanie w szczytnym celu

Fot. UM Zielona Góra / Dzielni zawodnicy Biegu Małej Orkiestry

Fot. UM Zielona Góra / Tradycyjnie podczas finału WOŚP odbywają się ciekawe licytacje

Fot. UM Zielona Góra