Równo 100 lat temu do Zielonej Góry zawitali zawodowi fotografowie ze Śląska. Po mieście oprowadzał ich Richard Oye, który miał swoje atelier na tyłach ulicy Jedności. Goście zwiedzali głównie winiarnie i degustowali wino, robili też zdjęcia.

Fot. Dworzec zielonogórski w wersji, w jakiej 100 lat temu widzieli go uczestnicy Dni Fotografii / Zbiory Muzeum Ziemi Lubuskiej
Przyznam się, że na informację o zjeździe fotografów sprzed dokładnie wieku natrafiłem zupełnym przypadkiem. W archiwalnych numerach “Grünberger Wochenblatt” szukałem daty ukończenia budowy Deutsche Wollenwaren Manufaktur, czyli Niemieckiej Manufaktury Wyrobów Wełnianych. W poprzednim numerze “Czasu Zielonej Góry” opisałem, jak sto lat temu powstał potężny kompleks fabryczny przy ul. Wrocławskiej. Daty nie znalazłem, w ręce wpadła mi za to ciekawostka, z której zrobiłem użytek w tym wydaniu “Czasu”.
Swoją drogą, każdemu polecam tę zabawę. To bardzo proste. Wystarczy wejść na internetową stronę Zielonogórskiej Biblioteki Cyfrowej. Znajdują się tam zdigitalizowane numery “Grünberger Wochenblatt”, najstarszej zielonogórskiej gazety, która ukazywała się od 1825 r. Są też skany “Gazety Zielonogórskiej” i późniejszej “Gazety Lubuskiej”. W ZBC można znaleźć numery do 2000 r.
Z Głogowa do Zielonej Góry
13 i 16 października 1926 r. dziennikarze z “Grünberger Wochenblatt” opisywali wizytę w Zielonej Górze fotografów ze Śląska, którzy świętowali Dni Fotografii. Żeby nie było wątpliwości: Zielona Góra leży na historycznym Śląsku. O jej przynależności świadczy m.in. patronka konkatedry – święta Jadwiga Śląska, żona księcia Henryka Brodatego. W herbie Zielonej Góry jest też czarny orzeł – symbol Piastów Śląskich.
Główne obchody Dni Fotografii odbyły się w Głogowie. Zorganizowało je Stowarzyszenie Śląskich Fotografów Zawodowych z siedzibą we Wrocławiu. “W pierwszej kolejności do związku został przyjęty Oye z Zielonej Góry. Pisarz branżowy Fritz Hansen z Berlina wygłosił wykład o modzie w fotografii. Fotograf Skowronek z berlińskiej firmy Schering wygłosił referat o tonowaniu odbitek chlorosrebrowych (wywoływanych przy świetle gazowym). Ze zjazdem powiązany był konkurs „Autoportret” – relacjonował dziennik głogowską część zjazdu.
To właśnie z Głogowa do Zielonej Góry fotografowie przyjechali na jednodniową wycieczkę. Połowa lat 20. XX wieku to czas, gdy aparaty były coraz bardziej powszechne i prostsze w obsłudze. Łatwo można było zabrać je ze sobą. “Oprowadzanie po zabytkach i atrakcjach Zielonej Góry poprowadził fotograf Oye” – opisywał dziennikarz. Richard Oye był najdłużej działającym fotografem w Grünbergu. Swoje atelier przy ulicy Jedności 22B prowadził od 1902 r. do II wojny światowej. Zmarł lub zginął w 1945 r., miał ponad 80 lat.
Aparat i kieliszek
Autorem obszernej relacji był jeden z uczestników zlotu spoza Grünbergu. Motywem przewodnim dnia spędzonego w Zielonej Górze było miejscowe wino. Oczywiście podczas degustacji też robiono zdjęcia.
– „Na śląskich wzgórzach rośnie wino”, z którym dzieje się tak, jak z wieloma innymi rzeczami na tym świecie: bywa niedoceniane i traktowane z lekceważeniem, ponieważ ludzie go nie znają. Z tego powodu Stowarzyszenie Śląskich Fotografów Zawodowych uznało za swój obowiązek, aby podczas zjazdu wędrownego w Głogowie poświęcić jeden dzień na wizytę na śląskich winnych wzgórzach i uchylić kapelusza przed tutejszymi winiarzami – relacjonowała gazeta “Grünberger Wochenblatt”.
Uczestnicy udali się do Zielonej Góry specjalnym wagonem z Głogowa. Jakie miejsca odwiedzili? W relacji czytamy o kilku. W pierwszej kolejności wymieniono Resursę na Placu Słowiańskim 9, czyli siedzibę stowarzyszenia zielonogórskich kupców i przedsiębiorców. Dziś mieści się w niej Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Zielonogórskiego.
– “Uczestnicy wraz z towarzyszącymi im damami zebrali się tam na obiedzie, podczas którego niestrudzony, wielce zasłużony dla stowarzyszenia pan Zerner z firmy Fischer & Co. z Wrocławia wystąpił w roli życzliwego gospodarza i jako pierwszy stworzył okazję do skosztowania owocu zielonogórskich winorośli” – pisał autor relacji.
Wizyta odbywała się w roku 100-lecia zielonogórskiego wina musującego, w programie nie mogło więc zabraknąć odwiedzin w wytwórniach sektów. “Z Resursy w długim pochodzie udano się najpierw do piwnic szampana stuletniej firmy Grempler & Co., gdzie pod fachowym przewodnictwem jednego ze współwłaścicieli firmy szczegółowo zapoznano się z procesem produkcji sektu – od winogrona aż po gotową, opatrzoną etykietą butelkę. Następnie udano się do piwnic, w których leżakują olbrzymie beczki, a tysiące butelek szlachetnego wina doglądanych jest troskliwymi rękami”. To właśnie w piwnicach przy ul. Moniuszki 16 odbyła się degustacja, fotografowie robili też zdjęcia.
Laboratorium łączy zawody
Kolejnym punktem na mapie była wytwórnia winiaków Buchholza przy ul. Jedności, dzisiejsza Wyborowa. “W wesołym korowodzie ruszono dalej ulicami urokliwego miasta wina do „Buchholzów”. Aparaty destylacyjne, które pochodzą jeszcze z piwnic dworskich Napoleona i wciąż pracują tu pełną parą, stanowiły drobne nawiązanie do pracy fotograficznej (laboratoryjnej). Także i tutaj, w najgłębszych podziemiach, w uroczyście udekorowanych i oświetlonych salach odbyła się godna degustacja” – czytamy.
Dalej wycieczka udała się na porośnięte winnicami wzgórza. Gdzie byli konkretnie, tego nie wiemy. Autor notował jedynie, że “roztaczał się stamtąd piękny widok na śląską ziemię”.
Przerwa kawowa miała miejsce w kawiarni Kaiserkrone przy Alei Niepodległości 10. Dziś są tam wydziały Urzędu Miasta, jest też redakcja “Czasu Zielonej Góry”.
Na finał uczestnicy zlotu zawitali do wytwórni win musujących Fritza Briegera przy ul. Zamkowej 16. W historycznej winiarni czekała na nich kolejna degustacja. “Z trudem wciśnięto się do ciasnej izby i szczęśliwie zdołano jeszcze zdobyć miejsca. „I patrzcie: w zżytym gronie zasiadł młodzian, mąż i sędziwy starzec” – nie zapominając o damach, które zawsze dzielnie dotrzymywały kroku, by zaznajomić się z najlepszymi trunkami zielonogórskiego winiarstwa” – dziennikarz sparafrazował fragment poematu “Pieśń o dzwonie” Friedricha Schillera, słynnego niemieckiego poety i dramaturga.
Szymon Płóciennik

Fot. Bartłomiej Gruszka / W tym budynku przy ul. Jedności 22B mieściło się atelier fotograficzne Richarda Oye

Fot. Zbiory Bartłomieja Gruszki / Plac Słowiański, z lewej strony Resursa, w której fotografowie zjedli obiad

Fot. Zbiory Muzeum Ziemi Lubuskiej / Ulica Zamkowa na początku XX wieku. Na końcu po lewej stronie widać wytwórnię win musujących Fritza Briegera

