Zawalenie się wieży konkatedry pw. św. Jadwigi w 1776 r. Rysunek ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze

Fot. Rysunek z I tomu książki “Historia Zielonej Góry”, rysunek i zdjęcie ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze

250 lat temu zdarzyła się jedna z najbardziej spektakularnych katastrof budowlanych w Zielonej Górze. Zawaliła się wieża najstarszego kościoła w mieście. Zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne. Za tragedią stały wieloletnie zaniedbania.

14 lipca 1776 r., 250 lat temu, po Grünbergu musiał rozejść się złowieszczy pomruk. Zawalenie się wieży kościoła było traktowane jako bardzo zły znak. Wieszczyło katastrofę. I choć większość mieszkańców ówczesnej Zielonej Góry była protestantami, a kościół pw. św. Jadwigi był katolicki, to jednak runięcie wieży najstarszego, gotyckiego zielonogórskiego kościoła musiało zrobić wrażenie na mieszkańcach. Uściślijmy: ponure wrażenie.

Katastrofę budowlaną opisał, korzystając z zapisków dawnych kronikarzy, Hugo Schmidt. W monografii Zielonej Góry z 1922 r. wyjaśniał przyczyny tego wydarzenia:

“Dwa lata wcześniej, w 1774 r., odkryto i naprawiono poważne pęknięcie w murze. Nie wierzono jednak w poważne zagrożenie. Jednak 14 lipca 1776 r., w niedzielne popołudnie, wieża zawaliła się z powodu zapadnięcia się fundamentów. Spowodowało to znaczne szkody w kościele, zabijając jedną osobę i raniąc dwie inne. To nieszczęście należy przypisać ogromnemu zaniedbaniu ze strony odpowiedzialnych za budowę. Ponad 40 lat wcześniej, na prośbę ówczesnego archiprezbitera, cieśla miejski Gottfried Fischer otrzymał polecenie dokonania inspekcji wieży i przedstawienia propozycji napraw. Jednakże sugestie te najwyraźniej nigdy nie zostały zrealizowane”.

“Jedynie cień poprzedniczki”

Cztery lata po katastrofie, we wrześniu 1780 r., wzniesiono nową wieżę. Postawiono ją na nowych, głębokich fundamentach. “Z powodu braku funduszy opisywano ją jako jedynie cień poprzedniczki pod względem wysokości i piękna” – pisze Hugo Schmidt.

Konkatedra pw. św. Jadwigi to najstarszy z istniejących zielonogórskich kościołów. Choć w publikacjach często pojawia się data 1372, początków świątyni należy upatrywać raczej w I połowie XV wieku. Starszy miał być jedynie kościół św. Jana w okolicach Placu Matejki, który jednak nie przetrwał do naszych czasów.

Gotycki kościół był wiele razy przebudowywany. Nie ominęły go pożary. Wieża, która zawaliła się w 1776 r., była trzecią z kolei. Ta obecna pochodzi z 1832 r., ma 40 metrów wysokości.

Dzwony ocalały

Wolfgang J. Brylla tak pisze o katastrofie w I tomie “Historii Zielonej Góry”, wspólnej pracy historyków i regionalistów pod redakcją prof. Wojciecha Strzyżewskiego:

“Do największej katastrofy doszło 14 lipca 1776 r., kiedy to nadwątlona w 1766 i 1774 r. wieża runęła na ziemię, zabijając jedną i raniąc dwie osoby. Co ciekawe, uszkodzeniu nie uległy dzwony, dla których niezwłocznie wzniesiono drewniane rusztowanie. W tej sytuacji msze zaczęto odprawiać w Kaplicy Ogrójcowej (część konkatedry – red.). Po roku okazało się jednak, że stan techniczny nieremontowanego kościoła, a zarazem i kaplicy, uległ takiemu pogorszeniu, że władze miejskie nakazały oddać klucze od kościoła i od 27 sierpnia 1777 r. przenieść się z nabożeństwami do „kościoła polskiego” (na Placu Słowiańskim – red.). Do odbudowy kościoła przystąpiono, przy znaczącym wsparciu finansowym magistratu (3630 talarów), w kwietniu 1778 r.. Po półtorarocznych pracach można było 3 października 1779 r. odprawić pierwszą mszę, choć prace budowlane przy wieży trwały aż do jesieni 1780 r., kiedy to 16 listopada zawieszono na niej dzwony. Chcąc się zabezpieczyć przed przyszłymi uderzeniami piorunów, w 1783 r. żagański opat J.I. Felbiger założył instalację odgromową.”

Co z tą wysokością?

Jak wysoka była wieża, która zawaliła się 250 lat temu? Tu dochodzimy do ciekawego momentu. Hugo Schmidt pisze: “Stwierdzenie w kronice Führlinga, że zawalona wieża miała 268 łokci wysokości jest nieprawdziwe. Wydaje się, że doszło do pomylenia łokcia ze stopą”. Czy jednak i on się nie myli? Stopa pruska mierzy 31,39 cm. Wieża miałaby więc ponad 84 metry, ponad dwa razy tyle co obecna. To niemożliwe.

Szymon Płóciennik