„Wierzymy, że każda idea zasługuje na to, by nabrać realnych kształtów” – piszą na swojej stronie twórcy pracowni LAJTON.Pro ze Starego Kisielina. I trudno nie uwierzyć im na słowo, gdy poznasz historię ich biznesu.

Arkadiusz Pietkiewicz był projektantem elektroniki w jednej z zielonogórskich firm. Szykował się do ślubu. Przemysław Grześkowiak miał już wtedy za sobą lata pracy jako weselny DJ. Los chciał, że to właśnie on bawił gości na przyjęciu swojego przyszłego wspólnika.

Kilka miesięcy po weselu obaj spotkali się w garażu, gdzie pan młody przechowywał i naprawiał swoje motocykle. Grześkowiak znał potrzeby branży eventowej, Pietkiewicz miał pojęcie o elektronice i oświetleniu. Uradzili, żeby wspólnie wystartować z działalnością gospodarczą. I tak pięć lat temu narodziła się ich Lajtowa Pracownia.

Pufa sako była, gorzej z czasem

Zainwestowali w drukarkę 3D i zajęli się wytwarzaniem neonów LED, które nazwali Lajtonami, nawiązując do nazwy swojej firmy. Do oferty szybko dołączyły kasetony reklamowe oraz podświetlane litery blokowe.

Firma rozwijała się w zielonogórskim Inkubatorze Przedsiębiorczości. Za pierwsze zarobione pieniądze wspólnicy odkupili od wyprowadzającej się stamtąd firmy frezarkę. – Wystarczyło przepchnąć ją do naszego pomieszczenia. Dużego, niemal zupełnie pustego. Pomyślałem wtedy: „Wow! Tylko co my tu będziemy robić?” – wspomina Grześkowiak.

Zajęć jednak nie brakowało. – Zainspirowała mnie salka spotkań ze strefą relaksu w mojej poprzedniej pracy. Były w niej pufy typu sako. Wstawiliśmy podobną do naszej pracowni. I wyobrażałem sobie, że będziemy na niej przesiadywać, rozmyślając nad projektami. Wyszło inaczej. Pracy było tyle, że chyba nikt nigdy na niej nie usiadł – śmieje się Pietkiewicz.

Lajtowa Pracownia dorasta i zmienia nazwę

Bez szeroko zakrojonej kampanii reklamowej, realizując eventowe zamówienia na podświetlane szyldy i napisy z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Polski, wspólnicy rozwijali swoje umiejętności, możliwości i zaplecze produkcyjne. Kompletowali załogę. Gorzej szło z umacnianiem pozycji na lokalnym rynku. Doszli do wniosku, że barierę może stanowić nieco infantylna nazwa.

Lajtową Pracownię niby wszyscy chwalili, o sympatycznych skojarzeniach mówili, ale od poważnych zleceń stronili. Dlatego zaczęli działać pod poważniej brzmiącym szyldem LAJTON.Pro. Chyba pomogło. Dziś w swoim portfolio mogą się poszczycić realizacją zamówień dla rekinów zielonogórskiego rynku. LUMEL, LUG, Ekoenergetyka, Streamsoft, Sportano, Domator24 czy Masterchem – oto firmy, które im zaufały.

Oprócz dwóch właścicieli LAJTON.Pro w nowej siedzibie firmy w Starym Kisielinie pracują trzy dodatkowe osoby, obsługując drukarki 3D, frezarki CNC, giętarki i wycinarkę laserową. – Z takimi narzędziami jesteśmy w stanie stworzyć w zasadzie wszystko, każdy kształt czy element, który ktoś sobie wymyśli – odpowiadają wspólnicy.

Projekt powstaje w programie graficznym jako plik wektorowy. Następnie przekształcany jest w G-code – precyzyjne instrukcje dla maszyn. Dalej urządzenia działają samodzielnie. Drukarka pobiera filament – tworzywo sztuczne nawinięte na szpulę – przetapia go i poprzez cienką dyszę nakłada warstwę po warstwie, tworząc oczekiwane kształty. Frezarka samodzielnie zmienia frezy i rzeźbi w płytach z tworzyw sztucznych niesamowite wzory. Laser wycina i graweruje z chirurgiczną dokładnością. Finalnie jednak wszystko jest składane ręcznie w całość przez właścicieli i pracowników pracowni.

Zmiana poziomu zleceń

Obróbka tworzyw sztucznych to jeden z filarów działalności firmy – i pole, na którym LAJTON.Pro czuje się szczególnie pewnie, mimo ogromnej konkurencji w branży. Kilka lat praktyki i wykształcenie techniczne właścicieli sprawiają, że ich zakład realizuje również zamówienia przemysłowe, np. wymagane przepisami BHP osłony do obrabiarek i urządzeń energetycznych.

Oferta obejmuje też elektroniczne gadżety, np. breloki NFC, na których firmy mogą umieszczać swoje logo i wgrywać prezentacje. Jednak reklama świetlna – neony, kasetony i szyldy – pozostaje sercem działalności.

Co dalej? Ekrany sterowane i targi budowlane

W najbliższy weekend LAJTON.Pro zadebiutuje jako wystawca na targach budowlanych w hali CRS (wcześniej firma pokazywała się na targach eventowych i weselnych). Co zaprezentują?

– Chcemy wejść w bardziej zdigitalizowane rejony i zająć się ekranami sterowanymi. Rynek zgłasza takie potrzeby, a my postaramy się wyjść tym oczekiwaniom naprzeciw – zapowiadają wspólnicy.

Andrzej Tomasik

Fot. Andrzej Tomasik / Przemek Grześkowiak  pozostał wierny swojej DJ-skiej pasji. Weekendy najczęściej spędza przy swojej konsoli. Arek Pietkiewicz wolne chwile wciąż poświęca motocyklom. – W garażu stoją Simsony, ale też większe zabawki, największa z 1,5-litrowym silnikiem. Jest, czym jechać – mówi.