– Jednego roku zbiegły się w moim życiu dwa ważne wydarzenia: narodziny syna i początek działalności gospodarczej – opowiada Tomasz Gniewczyński. Los dopisał do tej historii puentę godną hollywoodzkiego scenariusza.

Własna firma – brzmi szumnie, ale w 1990 r. tak nie wyglądało. Ot, jednoosobowy warsztat naprawy lodówek w garażu. Gniewczyński poduczył się fachu, pomagając ojcu. Nie planował działalności na szerszą skalę.

Krok po kroku

A jednak warsztat się rozrastał. Jeden pracownik, potem dwóch. Serwisowanie coraz większych i bardziej skomplikowanych urządzeń. Obok usług druga biznesowa noga – handel częściami do chłodziarek. Nazwa Iglotechnik wymyślona z żoną. Pierwszy wspólnik, Krzysztof Łukowiak, do dziś partner w biznesie.

Z początków firmy jedna data zasługuje na wyróżnienie. Gdy zamawiane części przestały się mieścić w garażu i w domu, przedsiębiorca zdecydował się na zakup nieruchomości, by tam przenieść działalność. Myślał o najwyżej kilkuset metrach kwadratowych, gdzie zmieściliby się pracownicy, warsztat i magazyn. Korzystna cena i lokalizacja sprawiły, że zdecydował się na większy obiekt. – Za duży, ale większość powierzchni się wynajmie – kalkulował w 1995 r., nabywając 2 tys. mkw. w stanie surowym na os. Pomorskim. Pomylił się.

W Polskę idziemy

Od domowych lodówek począwszy, Iglotechnik rozwijał skrzydła, oferując montaż urządzeń grzewczo-klimatyzacyjnych i wentylacyjnych. Zapotrzebowanie na te systemy oraz solidna jakość firmy z pingwinem w logo sprawiały, że przybywało zleceń, a załoga się rozrastała.

„Za dużą” siedzibę szybko zapełnili inżynierowie, serwisanci, handlowcy. W szczytowym momencie zatrudnienie zbliżało się do 100. Spółka zdobywała rozgłos i nagrody na branżowych targach.

W Zielonej Górze każdy mógł, nawet nieświadomie, zetknąć się z efektami pracy Iglotechnika: w CRS, H2Ochla, Szpitalu Uniwersyteckim, Bibliotece Norwida. W Polsce i zagranicą jest ich znacznie więcej, bo ekipa, do której w 2015 r. dołączył – jako członek i prezes zarządu, a następnie współwłaściciel – Maciej Kaczmarski, wygrywała przetargi na duże realizacje przemysłowe i użyteczności publicznej, m. in. dla Orlenu i KGHM.

– Dzięki temu mogliśmy zaangażować się w pomoc dla lokalnej społeczności. Współtworzymy i wspieramy stowarzyszenie Nasze Dzieci. Budujemy domy rodzinkowe, fundujemy dzieciom udział w rejsach, pomagamy różnym instytucjom w mieście, a studentów Uniwersytetu Zielonogórskiego przyjmujemy na praktyki, szkolimy, ułatwiając wejście na rynek pracy – wylicza założyciel Iglotechnika, wielki pasjonat żeglarstwa.

Mogli nas rozłożyć

Fortuna przedsiębiorstw specjalizujących się w wentylacjach i klimatyzacji koreluje z kondycją branży budowlanej. Ta zaś wpadła w stagnację po upadku Lehman Brothers. Bankructwo amerykańskiego banku inwestycyjnego z 2008 r. wywołało efekt domina i kryzys finansowy na świecie.

Gniewczyński tak wspomina najostrzejszy zakręt w 35-letniej historii firmy: – Do Polski fala uderzeniowa dotarła w 2011 r. Co miesiąc potrzebowaliśmy kilkaset tysięcy zł na wypłaty, a budowy stanęły i nie było zleceń. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Imaliśmy się wszystkiego, na ścianie wschodniej i z groszowym zarobkiem, byle przetrwać. Zaciągnęliśmy kredyty. Lata upływały pod znakiem spłat, ale udało się!

Rocznik 1990 łączy siły

Rozwój Iglotechnika nabrał nowej dynamiki wraz z podpisaniem umowy na wyłączną dystrybucję w Polsce urządzeń Oxycom, światowego potentata w dziedzinie systemów chłodzenia ewaporacyjnego.

– Technologia pozwala ograniczyć o 80 proc. zużycie energii w porównaniu do tradycyjnych metod – tłumaczy Kaczmarski. – Z takim atutem oraz załogą 60 etatowych, wykształconych i doświadczonych ekspertów jesteśmy klasyfikowani w gronie krajowych liderów w wentylacji i klimatyzacji.

I zapowiedziana puenta. Menedżerem projektu Oxycom został Kamil Gniewczyński, czyli rówieśnik Iglotechnika, syn założyciela firmy. – Proszę nie traktować tego jako zapowiedzi mojego przejścia na emeryturę. Jeszcze powalczę – śmieje się twórca zielonogórskiej marki.

Andrzej Tomasik

35-lecie Iglotechnika. Na zdjęciu trzej właściciele firmy (od lewej): Krzysztof Łukowiak, Maciej Kaczmarski, Tomasz Gniewczyński.

Fot. Materiały prywatne / 35-lecie Iglotechnika. Na zdjęciu trzej właściciele firmy (od lewej): Krzysztof Łukowiak, Maciej Kaczmarski, Tomasz Gniewczyński.