Jump Dance Studio to nowe miejsce na tanecznej mapie miasta. I to nie byle jakie! Dzięki szkole tańca drugie życie zyskał budynek dawnej dyskoteki Studio. – Działamy od września! Teraz intensywnie szykujemy się do mistrzostw Polski – mówi założycielka szkoły Aleksandra Piróg.

Nie jest to debiut Jump Dance Studio. Szkołę znają Sulechowianie – tam ponad 20 lat temu pani Aleksandra zaczęła stawiać pierwsze kroki w roli trenerki, instruktorki i mentorki dla młodych, utalentowanych tancerzy.

Gotowa uczyć innych

– Od dziecka kocham tańczyć – przyznaje z uśmiechem. – Zaczęłam w wieku sześciu lat od grupy baletowej Anieli Sidło. Później dużą inspiracją był dla mnie Alassane Wat, który przez lata uczył i popularyzował taniec nowoczesny w Polsce. Lokalnie hip-hopem zaraził mnie podczas warsztatów Filip Czeszyk. Ale chyba najwięcej zawdzięczam Małgorzacie Konert, która uczyła mnie tańca współczesnego. To dzięki niej, na studiach, artystycznie dojrzałam i nabrałam pewności siebie. Zrozumiałam też, że jestem gotowa uczyć innych.

Początki nie były łatwe. – Mieszkałam w Zielonej Górze. W Sulechowie studiowałam. To był czas, kiedy tam niewiele się działo. Ale w domu kultury dostałam propozycję, żeby poprowadzić grupę taneczną. Było skromnie, pięć osób i ja. Ale się nie poddałam. Specjalnie dojeżdżałam z Zielonej Góry na zajęcia. I to się opłaciło. Z tej piątki wkrótce zrobiło się 10, 15, a później 30 osób. Przychodziły dzieci, młodzież, 20 i 30-latkowie. Powstało kilka grup i to był początek Jump Dance Studio.

Szkoła „zawojowała” Sulechów, stała się rozpoznawalna, jej członkowie zaczęli odnosić sukcesy na zawodach. Aleksandra skończyła studia taneczne i pedagogiczne, zaczęła łączyć prowadzenie zajęć z pracą w SP 3. Skąd więc pomysł z otwarciem w Zielonej Górze?

Miejsce z duszą

– Namówił mnie zawsze wspierający mąż i córka, która też tańczy – przyznaje Aleksandra. – Cztery lata przygotowywałam się do zadania. Szukałam klimatycznej miejscówki z odpowiednią przestrzenią, ale też duszą! Taniec wymaga emocji, pewnej pasji. Dlatego, gdy pojawił się temat dawnej dyskoteki uznałam, że to jest to!

Niegdyś parkiet w Studio „płonął” każdego tygodnia. Ale gdy Aleksandra po raz pierwszy przekroczyła próg budynku, po gorących imprezach nie było śladu. Za to był kurz i pajęczyny. – Całość wymagała remontu. Ale ostro wzięliśmy się do roboty, trzy ekipy pracowały na zmianę. Dziś mamy tu trzy fajne sale taneczne, jedną dużą i dwie małe – opowiada.

Lustra, neony, światła, balkon dla widzów – to wszystko działa na wyobraźnię. – I o to chodzi! Chcemy, aby wieść się niosła, że tu jest profesjonalnie! Regularnie zapraszamy ciekawych gości, tancerzy i choreografów znanych na świecie, którzy prowadzą otwarte warsztaty. Teraz odwiedza nas Nikola Pośnik, która tańczyła z Usherem czy Chrisem Brownem. Tacy goście pozwalają nam iść do przodu. Zawsze powtarzam uczniom: w tańcu nie można stać w miejscu, trzeba się rozwijać – przekonuje Aleksandra.

Sztab ludzi

Dziś w profesjonalnej szkole tańca pracuje sztab ludzi. – To nie jest tak jak kiedyś, że jest tylko trener grupy. Mamy osobne treningi motoryczne, formacyjne, choreograficzne. A gdy zbliżają się występy – spotkania ze stylistką, która dobiera stroje do muzyki i układu tanecznego – wyjaśnia.

Do szkoły uczęszcza ok. 50 osób, ale Aleksandra liczy, że będzie więcej. – Jesteśmy jedyną szkołą tańca w Zielonej Górze, która jedzie na mistrzostwa Polski. Łącznie z Sulechowem będzie to 80 tancerzy, cztery formacje i cztery mini-formacje. Mamy już za sobą występy m.in. na mistrzostwach świata w Macedonii czy Europy w Szwecji – wskazuje. I podkreśla, że taniec ma być przede wszystkim dobrą zabawą.

– Ma nam przynieść radość! Dlatego otwieramy się na zielonogórskie szkoły. Dla chętnych klas mamy przygotowane specjalne bezpłatne zajęcia. To świetna okazja, żeby spróbować czegoś nowego – przekonuje Aleksandra.

(md)

Fot. Maciej Dobrowolski / W połowie lutego młodzi z Jump Dance Studio dali niesamowity pokaz umiejętności – wszystko po to, by zebrać pieniądze na wyjazd na mistrzostwa Polski dla ponad 80 tancerzy!