W zielonogórskim lapidarium stanęło kilkadziesiąt fragmentów nagrobków. Zniknęły stąd 60 lat temu. Przypominają o niemieckich mieszkańcach i cmentarnej historii Parku Tysiąclecia.

Fot. Władysław Czulak / Nowe lapidarium w Parku Tysiąclecia jest jednym z niewielu w województwie lubuskim

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak
„Tu spoczywa w Bogu mój drogi mąż, nasz dobry ojciec” – czytamy napis na jednym z nagrobków z lat 30. XX wieku. Niemieckie litery kamieniarz wykuł gotykiem. Następny jest bardzo podobny. „Tu spoczywa w Bogu nasza córka i droga siostra.”
Gottfried Stein leżał w rodzinnym grobowcu. Informuje o tym wprost inskrypcja „Ruhestatte der familie”, czyli „miejsce spoczynku rodziny”. To nie jedyny fragment ze wspólnych grobowców dawnego cmentarza Zielonego Krzyża przy dzisiejszej ul. Wazów. Istniał jeszcze 65 lat temu, gdy władze PRL zdecydowały o likwidacji nekropolii. W 1965 roku teren zamienił się w Park Tysiąclecia.
Urządzanie lapidarium trwało od jesieni ubiegłego roku. Miasto wyznaczyło miejsce przy pozostałościach po starym grobowcu Georga Beuchelta, przedwojennego przemysłowca, konstruktora i twórcy potęgi Zastalu. Buldożery zniwelowały małą połać ziemi, niewielką część wybrukowano, postawiono ławki wśród rododendronów.
Odnalezione, odnowione
Lapidarium jest już niemal ukończone. Brakuje jeszcze architektonicznych detali na pamiątkowej płycie. Zbiór liczy 30 nagrobków zachowanych we fragmentach i zaledwie kilka w całości. Część stoi na ziemi, a większość na czarnych stelażach, przypominających roboty ze świata industrialnego. To dość śmiała koncepcja Pawła Kochańskiego, architekta miejskiego.
Nagrobki pochodzą głównie z pierwszych trzech dekad XX wieku. Jest także kilka z czasów II wojny światowej, ale nie ma wśród nich frontowych ofiar wojny.
Nagrobki są z rożnych materiałów – piaskowców, granitu, polnego kamienia, niektóre ze szlachetniejszego marmuru. Przez dziesięciolecia przeleżały w ziemi m.in. przy ul. Chmielnej pod płotem cmentarza żydowskiego, przy strumieniu Pustelnik lub w bazie policji przy ul. Batorego. W ostatnim przypadku służyły za utwardzenie drogi i parkingu.
– Fragmenty nagrobków przeszły solidną renowację. Były mocno piaskowane, na większości płyt odtworzono napisy, wiele z nich było nieczytelnych, zatartych. Niektóre trzeba było sklejać, żeby się nie rozpadły – mówi archeolog Bartłomiej Gruszka z Fundacji Tłocznia.
Bez białych plam
O utworzenie w Zielonej Górze lapidarium od wielu lat apelowali społecznicy, regionaliści i historycy. Jedną z petycji podpisało ponad 200 osób. Wskazywali na brak w przestrzeni publicznej miejsc pamięci poświęconego dawnym mieszkańcom miasta. Takich jak choćby w podmiejskich wsiach, które od 2015 r. leżą w granicach Zielonej Góry.
Nowe lapidarium w Parku Tysiąclecia jest jednym z niewielu w województwie lubuskim. Do najbardziej znanych należą we Wschowie, Bytomiu Odrzańskim i w Kożuchowie, gdzie niektóre płyty nagrobne pochodzą z XVI wieku. Kożuchowskie lapidarium z z 280 płytami nagrobnymi należy do najcenniejszych tego typu zabytków w Polsce.
Artur Łukasiewicz
Lapidarium
Pochodzi od łacińskiego słowa lapis (kamień). To miejsce, w którym są gromadzone kamienie naturalne, fragmenty zniszczonych rzeźb, budowli lub nagrobków. Tworzone są dla zachowania pamięci o miejscach, wydarzeniach i ludziach.

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

Fot. Władysław Czulak

