Gospodarstw rolnych w Zielonej Górze jest blisko 400, choć dużych, liczących się, niewiele. Czy przeszkadzają mieszczuchom? – Czasem tak. U nas dniem i nocą pachnie jak z piekarni – mówi Anna Woźniak, która strzeże 140 tys. małych kur.
Ferma Brychcy z kurnikami, odchowalnią i wielkimi silosami leży przy skręcie z głównej drogi przecinającej Ochlę. Wieś od 10 lat w granicach Zielonej Góry. Na teren wchodzimy w długich plastikowych pokrowcach na buty. Dla bezpieczeństwa. Obowiązują procedury. Gospodarstwo trzeba chronić przed chorobami m.in. ptasią grypą czy pomorem rzekomym.
Pod gospodarstwo podchodzą budowane nowe domy jednorodzinne. Dzieli je ledwie ściana drzew i pole kukurydzy. – Nie wiem czy to dobre miejsce. Ferma to nie jest dla nich najlepsze sąsiedztwo i odwrotnie – przyznaje Anna Woźniak, córka Henryka Brychcego. – Gospodarstwo istnieje prawie pół wieku. Rodzice założyli je pod koniec lat 80. Tato „od zawsze” działał w branży drobiarskiej.
Kurka z odchowalni
Gdy rolnicy zbiorą kukurydzę, suszarnia pracuje na okrągło przez całą dobę, i tak dwa miesiące. Unoszą się pyłki. Dla jednych miłe, innym mogą przeszkadzać i dokuczać. – Dniem i nocą pachnie jak z piekarni – mówi rolniczka.
Anna Woźniak strzeże „odchowalni” ze 140 tys. młodych kur. Z nich wyrosną przyszłe nioski. Pisklak żyje w niej od pierwszych dni życia do 16 tygodni, gdy dojrzeje, by znieść pierwsze jajka. Waży ok. 70 gram, gdy odjeżdża do kurników z nioskami ma ok. 1,5 kg. Do „odchowalni” nie wejdziemy, obcym wstęp wzbroniony. W środku nie ma zamkniętych klatek. Kury żyją w systemie wolnego wybiegu. Wybierają sobie grzędy, chodzą luzem po ściółce z lucerny z pola leżącego tuż obok. Nieco dalej wyrastają silosy. Zmieszczą nawet 10 tys. ton ziarna kukurydzy, jęczmienia i rzepaku.
– Rolnik jest wiecznie w pracy, wcale nie odpoczywa zimą, jak ludzie sobie wyobrażają. Gospodarstwo nigdy nie śpi – opowiada Anna.
– Jak to jest być rolnikiem w mieście? – pytam.
– Dzięki technologii, mechanizacji coraz łatwiej. Zaszły ogromne zmiany. Wystarczy popatrzeć na ciągniki nowej generacji. Klimatyzowane kabiny, elektronika, system GPS. To już nie te czasy, gdy rolnikom wysiadały kręgosłupy po całodziennej mordędze. Dla nas, miejskich rolników, jest jeszcze jedna różnica. Nie możemy sięgać po granty z unijnych programów dla obszarów wiejskich. Robimy to samo, ale gospodarkę mamy przecież w mieście.
50 tysięcy jajek
Anna Woźniak ukończyła we Wrocławiu zarządzanie przemysłem spożywczym. Została inżynierem. – Tak naprawdę zawodu uczyłam się na gospodarce od dziecka. U nas przechodzi to z ojca na syna i córkę. Z siostrą w weekendy i wakacje sortowałyśmy jajka, uczyłyśmy się wypełniać faktury, a brat ćwiczył jazdę na traktorze i uczył się agronomii. A dziś ja także mam syna i córkę – uśmiecha się.
Zaprasza nas do kolejnego budynku. Słychać szum linii produkcyjnej. Z taśmy zjeżdżają jajka. Każde chwyta mechaniczna łapka i umieszcza w wytłaczankach. Mniejsze do jednych, średnie i duże do następnych. Nie myli się, rozróżnia wagę i rozmiar jajek, którym pieczątkę przybija jeszcze datownica.
Sortuje się je też wedle barwy. Skąd różne kolory? To proste. Wszystko zależy od rasy i upierzenia kur. Białe znoszą białe kury, nioski brązowe jajka w tym kolorze, a kremowe ptaki o tym właśnie upierzeniu. Z linii na farmie może dziennie zjechać nawet do 50 tys. sztuk. Wszystkie trafiają do sprzedaży.
Zielonogórski rolnik w liczbach
Na terenie Zielonej Góry (tej, która wchłonęła w 2015 roku aż 17 wsi) działa 399 gospodarstw. Prawie połowa z nich, wedle danych z ostatniego Powszechnego Spisu Rolnego, liczy ledwie 1-5 ha areału. Najwięksi rolnicy mają ponad 100 ha ziemi. Jest ich niewielu, bo zaledwie szesnastu. Areał 50-100 ha posiada 28 producentów rolnych, natomiast 20 gospodarzy ma 20-30 ha.
Na zielonogórskich polach najszybciej zobaczymy pszenicę, pszenżyto i kukurydzę na paszę. To aż trzy czwarte zasiewów. Produkcją zbóż para się blisko 260 gospodarstw. To one dominują w zielonogórskim rolnictwie. Hodowlą zwierząt, głównie drobiu i bydła, zajmuje się ponad 20 gospodarstw. Niemal zniknęli producenci świń.
Nasze miasto od lat nie jest już zagłębiem truskawkowym i porzeczkowym. Jak wynika z danych Urzędu Statystycznego w Zielonej Górze producentów truskawek i sadowników jest 25.
Zabawa w Ochli
Prezydent Marcin Pabierowski zaprasza na wyjątkowe wydarzenie – „Dożynki z Miejskim Charakterem”, łączące tradycję święta plonów z miejskim klimatem. Impreza odbędzie się w sobotę, 23 sierpnia, w godz. 14.00-21.00 w Muzeum Etnograficznym w Ochli. Wstęp jest wolny. W programie: polowa msza święta (14.00), otwarcie dożynek przez prezydenta miasta, rozstrzygnięcie konkursów dożynkowych, wręczenie odznaczeń (15.00), występy artystyczne (16.00), Sołtys Show – Turniej Sołectw (18.00), koncert zespołu Nadija (20.00). Ponadto: zabytkowe wystawy, stoiska gastronomiczne i handlowe, strefa warsztatów, atrakcje dla dzieci.
Na święto będą kursować darmowe autobusy MZK. Informacja dla tych, którzy na dożynki wybierają się samochodem: parking przy ul. Kamiennej będzie dostępny w ograniczonym zakresie, parking od strony ul. Siecieborzyckiej zostanie wyłączony z użytkowania.
Artur Łukasiewicz

Fot. Władysław Czulak / – Rolnik jest wiecznie w pracy, wcale nie odpoczywa zimą, jak ludzie sobie wyobrażają. Gospodarstwo nigdy nie śpi – opowiada Anna Woźniak.












