Fot. Archiwum prywatne / Dr Eryk Wacka ma 27 lat, jest pierwszym absolwentem zielonogórskiego kierunku medycznego, który obronił doktorat

Zielonogórski Wydział Lekarski i Nauk o Zdrowiu świętuje 10-lecie. Właśnie pochwalił się pierwszą obroną doktoratu przez swojego absolwenta. Kim jest młody naukowiec, który skończył studia raptem dwa lata temu?

Dr n. med. Eryk Wacka ma 27 lat, na co dzień leczy pacjentów w Szpitalu w Sulechowie, na klinicznym oddziale chorób wewnętrznych. Ale spotkamy go też na oddziale ratunkowym w zielonogórskim Szpitalu Uniwersyteckim oraz w prywatnym gabinecie. Obecnie jest w trakcie specjalizacji z medycyny pracy. Pracuje też jako naukowiec w Katedrze Fizjologii Stosowanej i Klinicznej Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Imponujące tempo

Pod koniec listopada Rada Dyscypliny Naukowej Nauki Medyczne zielonogórskiej uczelni nadała mu stopień doktora nauk medycznych. Wyróżniła też jego pracę doktorską. Temat pracy – „Niedokrwistość jako konsekwencja przewlekłych stanów zapalnych u osób starszych”.

Według szacunków, z problemem niedokrwistości zmaga się nawet 17 procent pacjentów w grupie powyżej 65. roku życia. – To jeden z czynników, który wpływa na pogorszenie jakości życia, zwiększa ryzyko częstości hospitalizacji i śmiertelności – opowiada młody naukowiec. I podkreśla, że podczas pisania doktoratu ogromnym wsparciem była dla niego promotorka, prof. dr hab. Agnieszka Zembroń-Łacny, była dziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu, specjalista od ludzkiej odporności.

Tempo, w jakim dr n. med. Eryk Wacka zrobił doktorat, jest imponujące (od momentu, kiedy ukończył medycynę na Uniwersytecie Zielonogórskim minęły raptem dwa lata). Jak na 27-latka ma też na koncie spory naukowy dorobek: 27.6 punktów Impact Factor (współczynnik cytowania czasopisma naukowego, w którym ukazała się publikacja).

Stypendysta i podróżnik

Ale świeżo upieczony doktor już podczas studiów zapowiadał się świetnie. Za osiągnięcia naukowe dwukrotnie otrzymał stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Przez pięć lat otrzymywał też Stypendium Naukowe Rektora Uniwersytetu Zielonogórskiego.

– Czy rozważał inną opcję niż bycie lekarzem? – pytam.

– Myślałem kiedyś o pracy związanej ze zwierzętami, niewykluczone więc, że gdyby nie medycyna zostałbym weterynarzem. Kusiła mnie także perspektywa podróżowania. Szczególne miejsce w moim sercu zajmuje Ameryka Łacińska, którą zwiedziłem niemal wzdłuż i wszerz – przyznaje badacz.

Sylwia Sałwacka