Złotko, kochaniutki, niech usiądzie… Czasami w dobrej wierze, z pełnym przekonaniem o własnej życzliwości, sprawiasz seniorowi przykrość. Dlatego waż słowa. To najprostsze, co możesz zrobić na początek. 

Mirosław S. Zmyślony sprowadził się do Zielonej Góry blisko 60 lat temu. Z południa Wielkopolski przyjechał, aby studiować na Wyższej Szkole Inżynierskiej. Został już na stałe. Pracował jako wykładowca, najpierw WSI, następnie Politechniki, na emeryturę odchodził z Uniwersytetu Zielonogórskiego. 

Specjalizował się w komputerowym wspomaganiu analizy projektowania obwodów elektrycznych i układów elektronicznych. W późniejszych latach koncentrował się na zastosowaniach informatyki w różnych obszarach.

Należy do elitarnego grona IEEE Life Member, ze statusem nadanym przez Institute of Electrical and Electronics Engineers, największej na świecie profesjonalnej organizacji technicznej, która zrzesza inżynierów elektryków, elektroników, informatyków i specjalistów pokrewnych branż w wieku 65+. Jest także związany z Polskim Komitetem Normalizacyjnym oraz przewodniczącym polskiej sekcji IEEE Computer Society.

– Nie chcę jednak powoływać się na żadne instytucje, w których działam, tylko zabrać głos jako zwykły mieszkaniec Zielonej Góry, od wielu lat emeryt, który zbliża się do 80. urodzin – zastrzega Mirosław S. Zmyślony. – Wnikliwie przyglądam się sprawom i problemom seniorów. Mam o tym niejakie pojęcie.

Cudze znamy, swoje chwalimy

– To, co nasze miasto ma do zaoferowania ludziom z mojego pokolenia, wykracza ponad standardy. Przykłady? Usługa „Złota Rączka”. Sam skorzystałem, stąd wiem, jak to działa. Przyszli do mnie hydraulicy, w mig uporali się z usterką, której sam nie zdołałbym usunąć. Zapłaciłem za to grosze. Resztę wynagrodzenia pokrył im magistrat.

– Co więcej, w Zielonej Górze zwiększa się liczba dziennych domów pobytu finansowanych z miejskiego budżetu. Dużym i cennym wsparciem jest darmowa komunikacja miejska. Wspaniałym pomysłem było też wdrożenie adresowanych do seniorów szkoleń z zakresu bezpieczeństwa informatycznego oraz opasek ratujących życie.

– Świadczy to, moim zdaniem, o otwartości władz na nowe rozwiązania i o autentycznej trosce o dojrzałych Zielonogórzan – ocenia Mirosław S. Zmyślony. 

Możemy wyznaczać trendy

– Doceniam dotychczasowe sukcesy w polityce naszych władz, a także MOPS-u, który działa bardzo empatycznie. Pozwolę sobie jednocześnie zasugerować, co można zrobić, aby było jeszcze lepiej.  

– Istnieje bolączka w skali Polski. Utrwalił się otóż paternalistyczno-protekcjonalny sposób odnoszenia się do seniorki/seniora, bez postrzegania jego autonomii. Najczęściej w dobrej wierze, z pełnym przekonaniem o życzliwości, dojrzała osoba bywa odzierana z godności. Jedna z moich krewnych powiedziała: „Najbardziej denerwuje mnie, gdy moja własna córka zwraca się do mnie jak do dziecka”.  

Jaka na to rada? Fundacja Batorego opracowała „Sugerownik szacunku – standardy komunikacji z osobami starszymi” (pokazujemy jedną z czterech stron ulotki). 

Joanna Piwowarczyk, autorka opracowania, wyjaśnia: „…celem jest uświadomienie urzędniczkom/urzędnikom, lekarkom/lekarzom, mediom oraz bliskim, że wiek nie uzasadnia stosowania uproszczonego i zdrobniałego języka, zwłaszcza form właściwych dla dzieci”.

Piwowarczyk wskazuje, by np. zamiast kochaniutka czy złotko, powiedzieć szanowna pani, nie używać form bezosobowych. – Gdyby taką ulotkę rozpowszechnić w zielonogórskich przychodniach, szpitalu, urzędach… – podpowiada Mirosław S. Zmyślony. – Skoro mamy pod ręką gotowe opracowanie, możemy skorzystać. Pytanie, czy miasto się odważy.

Andrzej Tomasik

Mirosław S. Zmyślony / fot. Archiwum prywatne

Jedna ze stron ulotki przygotowanej przez Fundację Batorego