
Fot. Andrzej Tomasik / Wiesław Pierzyna, wielokrotny laureat plebiscytu Orły Zegarmistrzostwa w swojej pracowni
Przy ul. Jedności 3, nieopodal Placu Pocztowego, mieści się zakład zegarmistrzowski Wiesława Pierzyny. Mistrz pracuje w tym fachu już 54 lata i należy do najstarszych zegarmistrzów w Zielonej Górze. Lekarz zegarów zaczął praktykę w zawodzie jako 15-latek i dzisiaj bardzo żałuje, że ten fach wymiera. Nikt nie chce się go uczyć.
Przez ponad 30 lat pan Wiesław przyjmował klientów w warsztacie w Domu Towarowym Centrum. Dziś ma własny lokal, zapełniony wiszącymi na ścianach zegarami i obrazami oraz antykami, po prostu klimatyczny. Strzeże go wiszący nad drzwiami Bachusik Czasuś, który siedzi na beczce z wmontowanym zegarem i ma rysy pana Wiesława.
Wraz z upływem lat zmieniali się klienci i przedmioty, z którymi przychodzili. Kiedyś zegarki były tylko mechaniczne, najczęściej rosyjskie, chociaż zawsze trafiały się osoby ceniące zabytkowe, drogie czasomierze.
Pierzyna często poznaje historie zegarów, które naprawia, i zbiera je w głowie; długo pamięta. Współcześnie jednak klienci najczęściej przychodzą po to, żeby tylko wymienić baterię, i zegarmistrz czuje się jak… wymieniacz. Ale pan Wiesław ma na szczęście też klientów, którzy przynoszą stare mechaniczne zegarki, ponadto są też tacy, którzy odwiedzają zakład, żeby… porozmawiać z mistrzem, i tych bardzo sobie ceni. Sam przychodzi do warsztatu dla przyjemności i spotkania z ludźmi, a ma bardzo wielu znajomych. (…)
Zielonogórski zegarmistrz – mimo zapełnionego chronometrami punktu napraw – wciąż jeszcze je kupuje i czyni to często, jak prawdziwy zbieracz który kolekcjonuje coś dlatego, że jeszcze czegoś nie posiada. Ogranicza go jednak powierzchnia zakładu. Ściany są zapełnione obrazami i zegarami, z których chodzi tylko kilka. Trzeba je nieustannie nakręcać (gdyby wszystkie chodziły i biły, byłoby bardzo głośno).
Pan Wiesław kocha dzieci, więc często przyjmuje u siebie grupy małych gości i odpowiada na ich liczne pytania, np. jak powstaje czas? To jedno z trudniejszych pytań, a są i takie, na które nie zawsze znajduje odpowiedź.
Ewa Kwaśniewicz
Tekst w pełnej autorskiej wersji został opublikowany w ostatnim wydaniu „Inspiracji”, pisma Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, które ukazuje się dwa razy do roku dzięki pomocy finansowej Miasta Zielona Góra. Elektroniczną wersję liczącego blisko 100 stron magazynu można pobrać ze strony utw.zgora.pl.











