
Fot. Szymon Płóciennik
Fot. Szymon Płóciennik, Zielonogórski Ośrodek Kultury
Każdy, kto w niedzielę przyszedł do amfiteatru, mógł po raz ostatni przespacerować się po widowni, usiąść na wysłużonej ławce, a nawet zatańczyć na scenie.
Zaczyna się wielka przebudowa, ale zanim to nastąpi, a na ul. Festiwalową wjedzie ciężki sprzęt, odbyło się pożegnanie z jednym z najbardziej kultowych zielonogórskich obiektów. Amfiteatr powstał w 1973 r. w miejscu małego, przedwojennego amfiteatru leśnego. Zbudowano go na potrzeby Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Już wkrótce powróci w nowej formie, z zadaszeniem.
“To ostatnia niedziela” – parafrazą znanej piosenki Mieczysława Fogga Zielonogórski Ośrodek Kultury zaprosił na pożegnanie z amfiteatrem przed przebudową. Z tej możliwości skorzystało co najmniej kilkuset Zielonogórzan.
Było wiele prywatnych rozmów i wspomnień, ale nie tylko. Na wielkim ekranie na scenie wyświetlano archiwalne występy z ostatnich pięciu dekad. Mogliśmy zobaczyć wielkie gwiazdy, jak Czesława Niemena, ale też wielu anonimowych wykonawców, jak choćby podczas przeglądów twórczości dziecięcej. ZOK przygotował pamiątkowe pocztówki w sześciu różnych wersjach. Każdy mógł zabrać je do domu razem z okolicznościowym stemplem.
Już za jakiś czas każdy z nas będzie mógł mieć w domu cząstkę amfiteatru. Grubo ponad 100 osób wypełniło formularz i zapisało się na deskę z widowni. Było też sporo zgłoszeń mailowych. Te najlepiej zachowane deski zostaną pocięte na fragmenty długości około 30 centymetrów, a później rozdane Zielonogórzanom. – Skontaktujemy się z każdym, kto się do nas zgłosił – zapewnia Agata Miedzińska, dyrektorka ZOK-u.
Filmiki z fotobudki i zabawne hasła
W niedzielę było sporo małych atrakcji. Popularnością cieszyły się zdjęcia i filmiki ze specjalnej fotobudki 360 stopni. Pozować można było z jedną z wielu tabliczek z zabawnymi hasłami związanymi z amfiteatrem.
Muzeum PRL-u z zielonogórskiego Zatonia wystawiło się z saturatorem. Były też rzemieślnicze lody.
W niedzielę wiele osób przyszło do amfiteatru z sentymentu, inni z ciekawości. Byli też tacy, którzy odwiedzili to miejsce po raz pierwszy!
Wśród tych ostatnich byli państwo Katarzyna i Jewgienij, którzy mieszkają w Zielonej Górze od trzech i pół roku. Zabrali ze sobą córkę. – Chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda amfiteatr. Dowiedzieliśmy się z internetu, że dzisiaj jest ostatni dzień przed remontem – opowiada pan Jewgienij.
– Miejsce ładne, ale trochę zaniedbane. Dobrze, że będzie remont. Chcielibyśmy tu przychodzić, jeśli będą ciekawe koncerty. Jeszcze nie znamy wielu polskich artystów, ale jak będzie coś ciekawego, to chętnie przyjdziemy – mówi pani Katarzyna.
Zazdrościłam ludziom na balkonie
Zupełnie inna była wizyta trzech Zielonogórzanek, pań Anety, Żanety i Marty. – Przyszłyśmy z sentymentu, ze względu na stare czasy. Często oglądałam występy zza ogrodzenia. Najbardziej zapamiętałam ludzi, którzy stali na balkonach w wieżowcu obok i wszystko słyszeli. Fajnie mieli, zazdrościłam im – śmieje się pani Aneta.
Koncert, który szczególnie wspomina? – Edyty Górniak. Byłam jeszcze w średniej szkole, może miałam 17 lat. Kolega mnie wpuścił, pracował w ochronie.
Pani Żaneta lubiła przychodzić na kabarety. Po raz ostatni była na występie Neonówki.
Z kolei pani Marta ostatni raz przyszła na ul. Festiwalową kilka lat temu. Zabrała córkę na przedstawienie teatralne. Był to jeden z kameralnych występów w ramach Lata Muz Wszelakich, kiedy widzowie siedzieli na krzesełkach ustawionych na scenie.
Wszystkie trzy zapisały się na deskę z amfiteatru. – Będą jak fragmenty z Muru Berlińskiego! – żartuje pani Aneta.
Podobają im się plany przebudowy amfiteatru. – W innych miastach są naprawdę fajne amfiteatry, a teraz taki będzie też u nas – tłumaczą.
Wspomnienia z Czerwonych Gitar
Państwo Wanda i Tadeusz mówią, że chcieli po prostu po raz ostatni zobaczyć amfiteatr. – Po remoncie będzie fajnie – mówią.
Przy Festiwalowej byli wiele razy, nawet trudno im zliczyć wszystkie koncerty. – Kiedy nie mogliśmy przyjść, oglądaliśmy w telewizji. Festiwale, kabarety, dużo tego było – wspomina pan Tadeusz. Najbardziej zapamiętali koncert Czerwonych Gitar.
Wspomnienia można było zapisać też w księdze pamiątkowej wystawionej przez ZOK.
Szymon Płóciennik










