Zielonogórzanie są w porządku dla planety. Udowodnili to dziś w Dolinie Gęśnika podczas ekologicznego pikniku zorganizowanego w ramach inicjatywy „Czyste, Zielone Miasta”. Na pobliskich parkingach próżno było szukać samochodów, bo uczestnicy dotarli na miejsce na rowerach lub pieszo. Wspólnie zgłębiali zagadnienia dotyczące zdrowia i ochrony środowiska.

Małgorzata i Michał Sychowscy wraz z dziećmi – Frankiem i Wiktorią w Dolinie Gęśnika pojawili się na rowerach po kilkugodzinnej przejażdżce. – Weekendy chętnie spędzamy aktywnie, szczególnie jeśli pogoda dopisuje – mówi pani Małgorzata. – Ekologiczny piknik to również świetna okazja do integracji i sposób na zyskanie nowych znajomych.

Rowerową pasję rodziny podzielało dziś ponad 300 uczestników pikniku. Dali temu wyraz biorąc udział w Zielonej Masie Rowerowej. Trasa liczyła 18 km i wiodła z Ogrodu Botanicznego przez zielone zakątki miasta z metą w Dolinie Gęśnika. Celem rajdu była promocja roweru jako ekologicznego środka transportu.

– Stawiamy na ekologię – deklaruje prezydent Marcin Pabierowski. – Miasto inwestuje w transport publiczny, w tym autobusy elektryczne, oraz rozwija sieć ścieżek rowerowych, co zmniejsza emisję spalin. Dodatkowo Zielona Góra promuje odnawialne źródła energii, m.in. poprzez instalacje fotowoltaiczne oraz prowadzi programy edukacyjne na temat ochrony środowiska.

Za organizacją ekologicznego pikniku stoi Miasto Zielona Góra i Stowarzyszenie Lepsza Polska. Ochrony środowiska z pewnością łatwiej i przyjemniej uczyć się w promieniach słońca i sąsiedztwie natury. W takich okolicznościach nie trudno było nawet o znalezienie chętnych do sprzątania pobliskiego lasu. Szczególnie, że za worki na śmieci chwyciły największe sportowe autorytety: legenda żużla Andrzej Huszcza, lekkoatletka Emilia Powichrowska, piłkarz Olaf Górniak czy koszykarz Filip Matczak.

Po wspólnym sprzątaniu można było nabrać sił przy stanowisku Palmiarni Zielonogórskiej, która przygotowała specjalny pokaz kulinarny i serwowała zupę dyniową. – Chcemy dać pozytywny przykład i namówić młodzież do rezygnacji z plastikowych naczyń jednorazowego użytku – opowiada Michał Kaszuba, kucharz z Palmiarni. – Stawiamy na naczynia z trzciny cukrowej, które rozkładają się naturalnie w ciągu kilku miesięcy, nie pozostawiając toksycznych odpadów, w przeciwieństwie do plastiku. Ponadto proces ich produkcji jest mniej energochłonny niż w przypadku plastiku czy styropianu, co ogranicza emisję gazów cieplarnianych.

Przy każdym z 16 stanowisk w Dolinie Gęśnika można było dostać bezpłatne korepetycje. W osłupienie wielu zielonogórzan wprawili gospodarze namiotu Nadleśnictwa Przytok. Odwiedzający z zainteresowaniem oglądali jaja łabędzia, orła bielika czy sowy i ze zdziwieniem przyjmowali informację, że kleszcz to nie owad tylko pajęczak. – Owady mają sześć nóg. Stworzenia, które mają ich więcej na pewno nie należą do owadów – zdradzał Michał Makowski, rzecznik prasowy i specjalista ds. edukacji w Nadleśnictwie Przytok.

Przy każdym kolejnym stanowisku czekała nowa porcja wiedzy. Zgrana Rodzina zachęcała do udziału w warsztatach z recyklingu, Biuro Ochrony Środowiska przygotowało ekologiczny quiz, Klub Sztangistów Zielona Góra uczył podstaw techniki, a Centrum Nauki Keplera – Centrum Przyrodnicze wciągało do niezwykłego świata porostów, które można było obejrzeć pod mikroskopem. Najmłodsi przy każdym stanowisku odpowiadali na pytania z ekologii i ochrony środowiska, co pozwalało im powiększać kolekcję pieczątek. Za komplet czekały nagrody.

Goście ekologicznego pikniku zaznaczyli swoją obecność sadząc krzewy u boku specjalistów z Zakładu Gospodarki Komunalnej. – To roślina, która wspiera bioróżnorodność, zapewniając pożywienie dla ptaków i owadów zapylających dzięki swoim owocom i kwiatom – tłumaczy Paulina Jakiel, inspektor utrzymania zieleni w ZGK. – Dereń stabilizuje glebę, zapobiegając erozji, dzięki rozległemu systemowi korzeniowemu. Jest również odporny na trudne warunki, co czyni go idealnym do rekultywacji terenów zdegradowanych.

Do sadzenia ochoczo zabrali się tata z synem – Paweł i Kacper Kwiatkowscy. – Posadziliśmy pięć roślin – relacjonuje Kacper. – Na pewno będziemy tu zaglądać i obserwować jak rosną!

(ah)

fot. Bartosz Mirosławski