
Fot. Władysław Czulak / – York Odi i maltanka Mija są najstarsi. To od ich imion wzięła się nazwa hotelu i przedszkola – mówi Agnieszka Hałuszczak.

W podzielonogórskiej Świdnicy pupile mogą skorzystać z hotelu i psiego przedszkola. – Zwierzęta nie lubią samotności, a u nas mają dobrą opiekę i interesujące towarzystwo – mówi Agnieszka Hałuszczak.
Gdy odwiedzamy siedzibę przedszkola Odi & Mija przy ul. Długiej w Świdnicy, wita nas starsza prążkowana kotka Lulu. Choć ma kłopoty z poruszaniem się, łasi się i mruczy. – Przygarnęliśmy ją w młodości z porażeniem łapek – tłumaczy pani Agnieszka. I przedstawia pozostałych zwierzęcych domowników: psich – Nelkę, Leosia, Odiego i Miję oraz kocich – Fiuri i Marysię.
– York Odi i maltanka Mija są najstarsi. To od ich imion wzięła się nazwa hotelu i przedszkola. To rodzinna działalność, w pracy pomaga mi mąż i syn – podkreśla właścicielka. Dla psiaków przygotowano m.in. pomieszczenie z kanapami i fotelami, gdzie mogą wylegiwać się niczym w domowym salonie. Dla trzech potencjalnych kocich gości standard jest jeszcze wyższy – każdy może liczyć na osobne pomieszczenie. Na zewnątrz jest podwórko i zielony ogród z dwoma wybiegami.
– Dbamy o to, żeby zwierzakom się nie nudziło. Każdy dzień jest starannie zaplanowany. Pobudka, karmienie, spacer, a potem zabawy połączone z treningiem – zaznacza pani Agnieszka. Jest zwierzęcą behawiorystką i ekspertką od żywienia. – Cały czas się dokształcam, aby jeszcze lepiej opiekować się zwierzęcymi gośćmi. Nasza placówka jest regularnie kontrolowana przez inspektorów weterynarii, mamy wszystkie niezbędne certyfikaty, również dotyczące transportu zwierząt – dodaje.
Skąd pomysł na taką działalność?
– Wszystko zaczęło się, gdy Mija ciężko zachorowała. Weterynarze w Zielonej Górze nie dawali jej szans, chcieli ją uśpić. Ale się nie poddałam. Opiekowałam się nią w domu przez półtora roku aż doszła do zdrowia. To wtedy znajomi zaczęli pytać, czy nie przypilnuję ich milusińskich. Uznałam, że sprawia mi to taką radość, że chciałabym się tym zajmować na co dzień. Otworzyłam firmę – opowiada pani Agnieszka.
Dziś hotel może przyjąć kilkanaście psów i trzy koty. Tegoroczną nowością jest psie przedszkole, gdzie pupil trafia codziennie na osiem godzin. – Zauważyłam, że rośnie liczba zwierząt lękowych, zostawione w domu boją się, szczekają i wyją albo niszczą sprzęty i meble. Sąsiedzi się skarżą, a właściciele nie mogą spokojnie pójść do pracy. To właśnie dla osób z takim problemem powstało psie przedszkole. Zazwyczaj z naszych usług korzystają mieszkańcy Zielonej Góry, dlatego mamy też opcję transportu zwierząt – wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Kontakt z innym futrzakiem może mieć terapeutyczne działanie dla pupila. – Czasem bojaźliwe małe psiaki w bezpiecznej przestrzeni stają się duszami towarzystwa i bawią się z innymi. Na prośbę właścicieli zwracam uwagę, jeśli zwierzę ma z czymś problem. Nigdy nie skreślam żadnego z góry – wyjaśnia pani Agnieszka. I dodaje: – Dbajmy o nasze zwierzęta na co dzień. One naprawdę nas kochają, gdyby tylko mogły, same by nam to powiedziały.
(md)











