Wśród herosów miotających sztangami w 8K Centrum Sportu przy ul. Kożuchowskiej trzy razy w tygodniu spotyka się grupa, której członkowie ćwiczą może i nieco wolniej, mniej intensywnie, sięgając też po lżejsze ciężary. Te niedostatki nadrabiają jednak zapałem, pozytywnym nastawieniem i wzorową frekwencją.
Sekcję masters dla osób 50+ zainicjował przed ponad ośmiu laty dr Dawid Krystek, pracownik badawczo-dydaktyczny Katedry Sportu i Promocji Zdrowia, Instytut Sportu, Turystyki i Żywienia Uniwersytetu Zielonogórskiego. Dostał zielone światło od Marka Humińskiego, właściciela Centrum. Tak do końca nie miał jednak przekonania, czy pomysł wypali.
Ludzi dojrzałych łatwiej wyciągnąć na spacer niż na przerzucanie żelastwa. A przecież… – Trudno znaleźć inną formę aktywności fizycznej, która dawałaby tyle korzyści zdrowotnych, fizycznych i mentalnych, ile przynosi trening siłowo-wytrzymałościowy. Zakres pozytywnych efektów sięga od poprawy sprawności, przez zdrowie metaboliczne, aż po lepszy sen, wygląd i samopoczucie – przekonuje trener.
Pocztą pantoflową niesie się po mieście
Wnętrze ogromnej hali 8K Centrum Sportu nie przypomina nowoczesnej siłowni. Zamiast mnóstwa maszyn wspomagających rozwój wszelkich partii mięśniowych jest sporo wolnej przestrzeni. Ćwiczący potrzebują jej, aby skakać na skakance, podrzucać piłkę lekarską, wyciskać sztangę, pchać po wykładzinie sakramencko ciężkie sanki, rozciągać gumowe opaski, robić wykroki, machać hantlami. Taki trening może być trudniejszy, poprawnie wykonywany rewanżuje się jednak szybszymi i lepszymi efektami.
Może dzięki temu, bez szczególnych zabiegów reklamowych, pocztą pantoflową rozniosło się po mieście, że przy Kożuchowskiej dzieje się coś fajnego. Grupa masters zyskiwała nowych członków, a kategoria wiekowa nabrała wartości raczej umownej. Dziś na zajęciach spotykają się tu i 40-latkowie, i ludzie ok. 70. Co ich motywuje?
Agnieszka: – Ćwiczę, bo urodziły się wnuki, dwa bliźniaki. I muszę mieć formę, żeby się nimi zajmować.
Waldek: – Trenuję, żeby zachować siłę. Boję się, że gdybym przestał, w ogóle nie mógłbym chodzić.
Jarek: – Ja jakby nie mam wyjścia. Ćwiczę, bo żona ćwiczy…
Agnieszka: – Kocham sport, całe życie ze sportem byłam związana. Wiek nie oznacza, że trzeba przestać i zasiąść na kanapie. Warto coś ze sobą robić.
Ewa: – Mnie nasze ćwiczenia dają po prostu dużo radości.
Ważne, zwłaszcza w pewnym wieku
Wielu ćwiczących traktuje zajęcia siłowo-wytrzymałościowe jako przygotowanie i uzupełnienie swoich głównych sportowych pasji, np. triathlonu, biegania, tenisa czy gier zespołowych. Są też tacy, dla których to jedyna forma aktywności fizycznej. Zarówno jedni, jak i drudzy mogą w ten sposób poprawiać zdolności motoryczne: szybkość, przyspieszenie, skoczność, zmianę kierunku, wytrzymałość czy równowagę. Trening zwiększa odporność na kontuzje, zmienia proporcje między tkanką tłuszczową a mięśniową na korzyść tej drugiej.
– I tu dochodzimy do ważnego dla osób dojrzałych pojęcia sarkopenii, czyli postępującej z wiekiem utraty mięśni, ich funkcjonalności. Stajemy się coraz słabsi, z biegiem lat spada także siła, mobilność i gęstość kości. Regularny wysiłek spowalnia tę krzywą spadkową i pomaga utrzymać ciało w dobrej kondycji. Mięśnie i kości poddawane obciążeniom adaptują się, stają się mocniejsze, a ryzyko osteoporozy znacząco maleje – argumentuje dr Krystek.
Strach, że wysiądą kolana czy kręgosłup?
Sport, nawet w amatorskim wydaniu, wiąże się z ryzykiem kontuzji. Przerzucanie ciężarów może wywoływać obawy, czy użytkowane przez kilkadziesiąt lat kolana i kręgosłup wytrzymają dodatkowe obciążenia?
Trener mastersów stara się obalać te mity. – Tu nie dzieje się nic przypadkowego. Cały proces budowania formy jest zaplanowany. Mówimy o grupie osób w dojrzałym wieku, ale to nie znaczy, że one są wiecznymi początkującymi. Nie zakładają na sztangi wielkich obciążeń, lecz mają dobrze opanowane zasady wykonywania ćwiczeń [gdy ktoś chce nauczyć się podstaw, co pewien czas w 8K startuje cykle zajęć intro – red.]. Ja znam członków grupy, oni znają swoje możliwości. Dobieramy więc ciężary i zadania adekwatnie do możliwości – wyjaśnia Dawid Krystek.
Andrzej Tomasik

Fot. Władysław Czulak / Grupa masters zyskiwała nowych członków, a kategoria wiekowa nabrała wartości raczej umownej. Dziś na zajęciach spotykają się tu i 40-latkowie, i ludzie ok. 70.

.





















