Stelmet Falubaz wybrał najsłabszy zespół sezonu zasadniczego na dwumecz fazy play-down. W piątek, 22 sierpnia, o 18.00 pierwsze starcie w Rybniku z Innpro ROW-em. Rewanż tydzień później, 29 sierpnia w Zielonej Górze (19.00).
Choć podział PGE Ekstraligi na górną i dolną połówkę po meczach rundy zasadniczej nie jest niczym nowym, faza play-off i play-down z możliwością wybierania rywali to nowinka, która miała podnieść temperaturę przed najważniejszą częścią sezonu. Przywilej wyboru miał lider i piąty zespół w tabeli. Kibice Stelmetu Falubazu długo mieli nadzieję, że wylądują w pierwszej czwórce, w gronie propozycji dla lublinian. Ostatecznie ekipa Piotra Protasiewicza skończyła na piątym miejscu, z trzema „oczkami” straty do grudziądzan, ponosząc na koniec sezonu zasadniczego wstydliwą wyjazdową porażkę z Orlen Oil Motorem 27:63.
Nie czas na hazard
Już pod koniec rundy zasadniczej w Zielonej Górze rozpoczęła się dyskusja, z kim mierzyć się w dwumeczu, którego wygranie daje piąte miejsce, kończąc temat utrzymania i cały sezon. Co odważniejsi proponowali lubuskie derby i wybór szóstej Gezet Stali Gorzów. Na taki „hazard” nikt jednak się nie skusił. Zwłaszcza gdy po lipcowych derbach przy W69 na klub posypała się lawina kar za wydarzenia na trybunach.
Wybór padł na beniaminka, który w rundzie zasadniczej wygrał dwa spotkania z drużynami kolejno z miejsca szóstego i siódmego. Na inaugurację „Rekiny” dość niepodziewanie poradziły sobie z gorzowianami, pod koniec czerwca pokonały częstochowian, których na przestrzeni meczu osłabiły urazy dwóch zawodników.
Piotr Protasiewicz przekazał, że rywala wybrali zawodnicy. Ważne były też preferencje torowe, bo to w Rybniku Falubaz wygrał najwyżej w sezonie, 53:36. – Zdajemy sobie sprawę z ciężaru spotkania, ale nie tylko w tym sezonie, w ostatnich meczach w miarę dobrze się tam spisywaliśmy. Patrzymy na możliwości torowe, choć nie mamy wiedzy, w jaki sposób tor będzie przygotowany. Pewnie będzie inaczej niż w fazie zasadniczej – stwierdził w rozmowie z klubowym serwisem dyrektor sportowy, podkreślając że najważniejsze jest, aby wszyscy zawodnicy Falubazu byli zdrowi.
Dobra historia
Oba zespoły mierzyły się na zapleczu PGE Ekstraligi w 2023 r. Bezdyskusyjnie wygrywał Falubaz, zarówno w rundzie zasadniczej, jak i w finale. Najmniejszych problemów nie było także rok wcześniej. Dwa zwycięstwa „tu i tam” zielonogórzanie odnieśli też w pandemicznym sezonie 2020 w PGE Ekstralidze, a dwa lata wcześniej mierzyli się z rybniczanami w barażach o pozostanie w elicie. W Rybniku był remis, ale w Zielonej Górze pewna wygrana 12 punktami. Po raz ostatni zielonogórzanie przegrali w Rybniku w sezonie 2004. Ulegli w sezonie zasadniczym i w meczu dolnej czwórki o miejsca 5-8. W fazie finałowej każdy jechał z każdym. Zielonogórzanie uplasowali się na siódmym miejscu i utrzymali się po późniejszych barażach, z ligi spadli rybniczanie. W tamtych meczach brał jeszcze udział… Nicki Pedersen, ale jako zawodnik zielonogórzan.
Marcin Krzywicki

Fot. Marcin Krzywicki / Żużlowa długowieczność ma też szaloną twarz Nickiego Pedersena (kask żółty). Duńczyk brał udział jeszcze w meczach tych drużyn 21 lat temu, wówczas jako zawodnik zielonogórzan. Na zdjęciu w przegranym pojedynku z Przemysławem Pawlickim (kask niebieski) w maju, przy W69.











