Blisko sto kamieni wyciągnęli  z nerek 16-letniego chłopaka chirurdzy dziecięcy z zielonogórskiego Szpitala Uniwersyteckiego. Uwaga, obyło się bez skalpela i krwi.

Lekarze wykorzystali do operacji robota da Vinci, co już samo w sobie w polskiej pediatrycznej chirurgii jest rzadkością. Do tego jeszcze w ruch poszedł bronchoskop, stosowany do diagnozowania układu oddechowego.

Bez rozlewu krwi i skalpela

Kamienie nerkowe to trudno rozpuszczalne złogi mineralne, które powstają w nerkach lub drogach moczowych z powodu nadmiaru substancji chemicznych w moczu. Przyczyną choroby mogą być predyspozycje genetyczne, inne choroby – cukrzyca, nadciśnienie, ale też zła dieta (za dużo soli i zwierzęcego białka) czy odwodnienie. Szacuje się, że bolesna i niebezpieczna kamica nerkowa dotyka ok. 10-15 proc. populacji. W zasadzie chorują na nią jednak tylko dorośli. Rzadko – jak w tej zielonogórskiej historii – dzieci, a konkretnie nastolatek.

Operowany pacjent ma 16-lat, urodził się z wadą układu moczowego. Zwężenie znajdujące się na połączeniu nerki i moczowodu powodowało u niego zastój moczu i powstanie aż 91 kamieni nerkowych o średnicy od centymetra do nawet półtora centymetra. W innych ośrodkach, które stosują klasyczną chirurgię (przy użyciu skalpela i z rozlewem krwi) groziła mu seria co najmniej kilku a nawet kilkunastu zabiegów. A także długa rekonwalescencja.

Chirurdzy z Katedry i Klinicznego Oddziału Chirurgii i Urologii Dziecięcej pod kierownictwem prof. UZ Marcina Poloka skrócili czas leczenia do jednego mało inwazyjnego zabiegu.

Super team

Zielonogórscy chirurdzy dziecięcy i urolodzy wykorzystują robota da Vinci od 2024 roku. Tylko w ub. roku wykonali 80 zabiegów, co pozwala zaliczyć ich do krajowej czołówki. Mimo doświadczenia, nie udałoby się im jednak wydobyć kamieni z kielichów nerkowych nastolatka przy pomocy samego da Vinci. Zamiast kruszyć je laserem, usunęli bronchoskopem, narzędziem używanym zwykle do diagnostyki oskrzeli i innych narządów oddechowych.

– Już dawno chodziło mi po głowie, żeby w czasie zabiegu laparoskopowego lub robotycznego zastosować giętki endoskop – opowiada prof. Marcin Polok. – Omawiając przypadek chorego na porannym raporcie, jeden z asystentów rzucił hasło: „Wykorzystajmy bronchoskop”. I to był świetny pomysł. W przeprowadzeniu operacji pomógł nam anestezjolog dr Paweł Matecki, który ma spore doświadczenie w bronchoskopiach u dzieci.

16-letni pacjent czuje się świetnie. W czasie zabiegu lekarze usunęli mu nie tylko potężną ilość złogów, ale także wadę anatomiczną. Więc prawdopodobnie nie będzie już cierpiał z powodu kamicy nerkowej.

Sylwia Sałwacka

Fot. Materiały Szpitala Uniwersyteckiego / Zespół pod kierownictwem prof. Marcina Poloka