Gimnastyka i rywalizacja na wesoło, praktyczne umiejętności, które mogą przerodzić się w nową pasję, książki, gry, tańce, śpiewy, wspólne piknikowanie i grillowanie. Sześć tematycznie zróżnicowanych spotkań z darmowymi atrakcjami i wspólnym mianownikiem: integrować mieszkańców Zielonej Góry, aktywizować seniorów. Wniosek: warto to kontynuować. I od razu ważna zapowiedź: Zielonogórskie Szeptanki wrócą wiosną przyszłego roku.

Fot. Archiwum CIS Zielona Góra / Szeptankowa zabawa w parku w Zatoniu
W 2025 roku na zlecenie władz Zielonej Góry fachowcy wyremontowali okazałą piwnicę winiarską w budynku przy ul. Sowińskiego 3, przed wojną należącego do przemysłowca Eduarda Seidla. Długie na 40 metrów, 170-letnie wnętrza z racji niebywałej akustyki zyskały intrygującą nazwę Sala Szeptów.
Prace remontowe zaczęły się w lutym, zakończyły siedem miesięcy później. W połowie września 2025 w miejskiej piwnicy ze zdumiewającym powodzeniem odbyły się I Zielonogórskie Szeptanki. W programie gry i zabawy integracyjne, warsztaty plastyczne, wyświetlanie dawnych kronik filmowych z Zielonej Góry, pokaz filmu „Chłopi”, loteria fantowa, obiad, słodkie przekąski, napoje. Wśród gości: prezydent Marcin Pabierowski, wiceprezydent Marek Kamiński, a także Bachus, który z okazji Winobrania przejmował władzę w mieście.
Zielonogórski pomysł i grupowe wykonanie
Zainteresowanie było duże, a odzew tak entuzjastycznie pozytywny, że władze Zielonej Góry, uwzględniając coraz silniejszą pozycję seniorek i seniorów w populacji miasta, zdecydowały się na cały cykl spotkań pod hasłem Zielonogórskie Szeptanki. Organizacyjnym pilotażem zajęli się pracownicy Centrum Integracji Społecznej.
– Wypada jednak wspomnieć, że idea zrodziła się w głowie Barbary Szymańskiej, naczelnik Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych zielonogórskiego magistratu, a nam w przygotowywaniu kolejnych spotkań mocno pomagali partnerzy: dzienne domy pobytu dla dojrzałych seniorek i seniorów, Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta, Centrum Usług Społecznych, Zielonogórskie Wodociągi i ZGgrane Grono, którego wkład w uatrakcyjnienie cyklu był ogromny, oraz wolontariusze, podopieczni Centrum Integracji Społecznej – wylicza Dawid Kemp, dyrektor CIS.
Czasem tańce, czasem warsztaty
Tegoroczny cykl Zielonogórskich Szeptanek składał się z sześciu odcinków.
- 15 maja seniorzy rywalizowali w spartakiadzie na świeżym powietrzu przy pałacu w Starym Kisielinie.
- 20 czerwca spotkali się na pikniku w Zatoniu, korzystając z kącika czytelniczego, stref ruchu i relaksu oraz uczestnicząc w grze terenowej.
- 10 lipca w Sali Szeptów zrobiło się już na tyle ciepło, że Szeptanki wróciły do macierzy z dwoma motywami przewodnimi: warsztatów ceramicznych i wspólnego muzykowania.
- 7 sierpnia znów otworzyły się drzwi starej piwnicy winiarza Seidla, a Zielonogórzanki i Zielonogórzanie tworzyli piękne makramowe anioły oraz malowali tam parasole, później słuchali muzyki i sami podśpiewywali.
- 2 września – chyba największy tegoroczny przebój – potańcówka w Sali Szeptów.
- 15 września na finał w Suchej odbyło się gminne grillowanie. Miasto podstawiało specjalne autobusy, aby wszyscy chętni mogli dojechać do sołectwa, a po uczcie wrócić do centrum.
Ilu mieszkańców miasta mogło skorzystać z tegorocznej oferty? – Szacujemy, że ponad pół tysiąca – odpowiada Dawid Kemp. – Przede wszystkim podopieczni miejskich placówek senioralnych, ale także osoby, które na co dzień nie korzystają z tej formy aktywizacji. Bawili się i uczyli nie tylko seniorzy! Szeptanki mają wymiar integracyjny i zapraszamy ludzi w każdym wieku – dodaje dyrektor CIS.
Co zostanie z cyklu 2026?
Oprócz miłych wspomnień i znajomości, na pewno zasób nowych umiejętności i pierwsze własnoręcznie wykonane wyroby garncarskie, odebrane w ubiegłym tygodniu po wypaleniu i szkliwieniu.
Wnioski? – Cieszymy się, że zainteresowanie było duże. Na pewno będziemy to kontynuować. I jeszcze bardziej nagłaśniać. Jesteśmy już po wstępnych ustaleniach. Mogę zapowiedzieć, że w przyszłym roku Zielonogórskie Szeptanki odbędą się w formie zbliżonej do tegorocznej. To znaczy czekamy na dobrą pogodę. Zaczynamy wiosną, kończymy prawdopodobnie znów we wrześniu. Odwiedzamy różne dzielnice miasta i szykujemy zróżnicowane tematy kolejnych spotkań. Docieramy do mieszkańców z informacją, że są zaproszeni, a udział jest darmowy! Wciąż bowiem spotykamy się z pytaniami o ceny wejściówek – określa Dawid Kemp.
Co decyduje o liczbie i częstotliwości kolejnych odsłon cyklu? Budżet, zapotrzebowanie, a może możliwości organizacyjne? Na jakiej podstawie powstaje program cyklu? Kto dobiera proporcje nauki i zabawy?
– W pierwszej kwestii decyduje połączenie wszystkich wymienionych warunków, czyli budżetu, natężenia innych imprez w mieście, ale także pracy w naszych placówkach. Niemniej staramy się, żeby przynajmniej raz w miesiącu, gdy na dworze jest ciepło, odbywały się takie imprezy. Co do programu, spotykamy się cyklicznie, jako dyrektorzy zarządzający jednostkami miejskimi z zakresu pomocy społecznej wraz z naczelnik Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych i wiceprezydentem Markiem Kamińskim. Na takich spotkaniach odbywają się burze mózgów. Co jesteśmy w stanie zrobić własnym sumptem, żeby to było jak najmniej obciążające kosztowo, ale też żeby miało jak największą wartość edukacyjną i społeczną dla seniorów? Nie chcemy ograniczać się do zabawy przy kawie i cieście. Chodzi o to, aby coś w głowach zostało. Nie potrzebujemy do tego zewnętrznych specjalistów, bo mamy świetnie wykwalifikowaną kadrę w Zielonej Górze – zapewnia dyrektor CIS w Zielonej Górze.
Andrzej Tomasik

Fot. Andrzej Tomasik / Dawid Kemp, dyrektor Centrum Integracji Społecznej w Zielonej Górze

Fot. Archiwum CIS Zielona Góra / 2 września br., chyba największy tegoroczny przebój – potańcówka w Sali Szeptów

Fot. Archiwum CIS Zielona Góra / Rękodzieła z Zielonogórskich Szeptanek 2026

Fot. Archiwum CIS Zielona Góra / Prezydent Marcin Pabierowski intergował się z mieszkańcami miasta

