100 lat temu w Warszawie ustanowiono Grób Nieznanego Żołnierza. Jego symboliczną matką została Jadwiga Zarugiewiczowa ze Lwowa. Była krewną Grzegorza, najważniejszego powojennego zielonogórskiego winiarza.
Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie to jedno z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych miejsc w stolicy, a pewnie i w kraju. Upamiętnia wszystkich bezimiennych bohaterów, którzy zginęli w walce o wolność i niepodległość Polski. Obowiązkowe miejsce wycieczek szkolnych i wizyt przywódców państw. Właśnie minęło 100 lat od jego ustanowienia.
– Prawie nikt o tym nie wie, ale Grzegorz Zarugiewicz, nasz najbardziej zasłużony polski winiarz ma związek z tą historią sprzed wieku – opowiada mi Przemysław Karwowski, regionalista i znawca winiarstwa. Karwowskiego szczególnie interesują kresowe tradycje powojennego winiarstwa w Zielonej Górze, a ich symbolem jest właśnie Grzegorz Zarugiewicz.
2 listopada 1925 r. w arkadach pałacu Saskiego (później zniszczonego przez Niemców w czasie II wojny światowej) złożono szczątki bezimiennego żołnierza. Wcześniej we Lwowie ich wyboru dokonała Jadwiga Zarugiewiczowa.
Straciła syna na wojnie
Instytut Pamięci Narodowej opisuje: „Miała czworo dzieci. Jej najstarszy syn Konstanty, ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej, w wieku zaledwie 19 lat bohatersko poległ w obronie Zadwórza. Pogrążonej w bólu matce, pomimo licznych starań, nigdy nie udało się odnaleźć ciała ukochanego syna. Pięć lat później, po podjęciu decyzji o budowie w Warszawie Grobu Nieznanego Żołnierza (…), matkę bohatera spod Zadwórza poproszono o wskazanie jednej z trzech trumien żołnierzy ekshumowanych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Dokonując wyboru trumny z ciałem bezimiennego obrońcy Lwowa, stała się symboliczną matką chrzestną wszystkich poległych żołnierzy Wojska Polskiego.”
Jadwiga Zarugiewiczowa pochodziła z rodziny ormiańskiej. Urodziła się na Kresach, w Kutach na Pokuciu w 1879 r. Pięć lat później, też w Kutach, na świat przyszedł Grzegorz Zarugiewicz. Jadwiga była żoną jego brata Andrzeja. A Konstanty był jego bratankiem.
Po zakończeniu wojny Zarugiewiczowa musiała opuścić Lwów. „Po śmierci męża mieszkała przez pewien czas u córki w Krakowie, następnie u syna Wacława w Białymstoku. Zmarła w 1968 r. w Suwałkach, gdzie została pochowana” – ustala IPN. Miała 89 lat. W 2016 r. jej grób został przeniesiony na wojskowe Powązki. Znajduje się w kwaterze wojennej żołnierzy poległych w wojnie polsko-bolszewickiej.
Winobrania w Zaleszczykach
Grzegorz Zarugiewicz 8 września 1945 r. przyjechał do Zielonej Góry z Zaleszczyk na Podolu, gdzie w II RP odbywały się znane w całej Polsce winobrania. Prowadził w okolicy winnicę. Wcześniej skończył studia winiarskie w Odessie, przez wiele lat pracował na winnicach w Rumuni.
Zarugiewicz został zarządcą zielonogórskich winnic należących do Lubuskiej Wytwórni Win. Był też nauczycielem w Gimnazjum Winiarsko-Sadowniczym przy ul. Jasnej.
Gdy przyjechał do polskiej Zielonej Góry, zastał tu zaledwie 28 hektarów winnic. W Grünbergu od lat następował wyraźny schyłek winiarstwa, które ustępowało rozwijającemu się przemysłowi. Swoje zrobiły też lata wojny.
W listopadzie 1951 r. opowiadał w „Gazecie Zielonogórskiej” o największych trudnościach: „Winnice były wyniszczone i zaniedbane. Sytuacja była o tyle gorsza, że pierwsze 16 ha plantacji założyliśmy prawie sposobem gospodarczym z braku środków. Szczególnie ciężką pracę mieliśmy zimą z 1946 na 47 rok, kiedy to znaczna część winnic wymarzła z powodu braku śniegu”.
Szpalery zamiast palików
Grzegorz Zarugiewicz zrezygnował z przedwojennej palikowej metody uprawy winorośli i przeszedł na prowadzenie krzewów w szpalerach, na drucie. Dziś jest to powszechne. „System ten był o tyle niedobry, że pędy skupione wokół palika nie miały dostatecznej ilości słońca i przewiewu, co zmniejszało ich wydajność i jakość owoców” – tłumaczył.
W 1948 r. wydał książkę „Uprawa krzewu winnego”. „W szkołach kształci się młody narybek winiarski, a i starzy winiarze stosują jeszcze niejednokrotnie stare metody uprawy winorośli. Chciałem więc podzielić się swoimi uwagami z innymi, tym bardziej że przecież nasza literatura fachowa w tej dziedzinie jest bardzo szczupła, a nauka postępuje ciągle naprzód” – mówił.
Cztery lata później opowiadał dziennikarzowi: „Tak polubiłem tę pracę, że nawet w zimie chodzę popatrzeć na winnice. Znam nieomal każdy krzew, wiem, który jest chory i który trzeba przyciąć”.
Patron ulicy
Zmarł w 1956 r., miał 72 lata. W 1977 r. w Zielonej Górze wykarczowano ostatnią winnicę przemysłową. Miała 15 ha, znajdowała się w miejscu dzisiejszego osiedla Malarzy. W 1993 r. Zarugiewicz został patronem uliczki przy Palmiarni, przy której mieszkał. Tuż obok stoi ceglany dom winiarski, w którym miasto chciałoby założyć Centrum Edukacji Winiarskiej. Wśród tematów lekcji z pewnością znajdzie się też historia Grzegorza Zarugiewicza.
O Zarugiewiczu, Zaleszczykach i wielu innych tematach możecie przeczytać w książce „Kresowe tradycje zielonogórskiego winiarstwa”, którą dwa miesiące temu wydała Fundacja Gloria Monte Verde. Napisali ją Arkadiusz Cincio, Przemysław Karwowski i Tomasz Kowalski. Pierwszy nakład już się wyczerpał, ale wkrótce pojawi się dodruk.
Szymon Płóciennik

Fot. Archiwum Ilony Matusz-Tokarczyk / 1922 r., Grzegorz Zarugiewicz z żoną Katarzyną i córkami

Fot. Domena publiczna / 29 października 1925 r., Cmentarz Orląt Lwowskich. Jadwiga Zarugiewiczowa dokonuje wyboru jednej z trzech trumien.

Fot. Władysław Czulak / Dom Grzegorza Zarugiewicza na skrzyżowaniu ul. Ceglanej i Zarugiewicza w Zielonej Górze

Fot. Domena Publiczna / Jadwiga Zarugiewiczowa











