Trzykrotni triumfatorzy w rozgrywkach o Puchar Polski – Orlen Zastal Zielona Góra – wracają do rywalizacji po czterech latach. Przerwa wynikała z nieobecności w czołowej ósemce Orlen Basket Ligi na półmetku sezonu zasadniczego.

W ostatnich trzech sezonach klub bardziej zajmowała walka o byt – ten sportowy na najwyższym poziomie rozgrywkowym, a także organizacyjny. W tym roku trzeci raz z rzędu zmagania odbędą się w Arenie Sosnowiec. Ćwierćfinałowym rywalem Zastalu w piątek będzie lider tabeli King Szczecin (20.30).

„Miły” czeka

Gdy ostatni raz Zielonogórzanie walczyli w pucharach, najlepsze ekipy ligi gościła świecąca pustkami lubelska hala „Globus”. Gospodarz grał w pucharze z urzędu. I choć Start Lublin cztery lata temu walczył o utrzymanie w lidze, w ćwierćfinale pokonał Zastal 82:81, kończąc ekspresowo przygodę Zielonogórzan, a samemu docierając aż do finału, w którym lepsza okazała się mocna Stal Ostrów Wlkp.

Najlepsze wspomnienia z Lublina Zielonogórzanie przywieźli rok wcześniej. Rozpędzona „maszyna” Žana Tabaka nie tylko dominowała w Orlen Basket Lidze, ale też sprawiała sensacje wygrywając z mocarzami ligi VTB. W tej edycji pucharu biało-zieloni nie dawali szans kolejno Arce Gdynia, Stali Ostrów, a w finale Spójni Stargard, wygrywając 86:73. Z tamtej ekipy na naszym pokładzie jest już tylko trener Arkadiusz Miłoszewski, który wtedy był asystentem Tabaka.

„Miły” na pucharowe trofeum jako pierwszy trener jeszcze czeka. Najbliżej był przed rokiem w Kingu. Faworyzowani Szczecinianie ulegli jednak w finale rewelacyjnemu wówczas beniaminkowi OBL Górnikowi Wałbrzych 78:80.

Głośno o „zbobywcy”

Najgłośniej o wygranej w pucharze Zielonogórzan było chyba w 2017 r. Nie chodziło nawet o grę. Na warszawskim Ursynowie ówczesny Stelmet pewnie pokonał w ćwierćfinale Torunian, w półfinale po najbardziej zaciętym ze starć Turów Zgorzelec, a w finale Anwil Włocławek, wygrywając 79:57. Zielonogórzanie fetowali sukces, mając u stóp baner z literówką: ZBOBYWCA Pucharu Polski. Wpadka organizatorów sprawiła, że zdobyto więcej niż zwykle nagłówków gazet i portali.

W 2017 r. nagrodę MVP zgarnął Łukasz Koszarek. Kapitan pięć lat wcześniej też cieszył się z pucharu i nagrody indywidualnej w Zielonej Górze, tyle że jako zawodnik Trefla Sopot. W 2012 r. hala CRS po raz pierwszy i jak dotąd jedyny gościła pucharowy turniej. Rozpychający się wówczas w hierarchii PLK Zielonogórzanie przegrali w finale 74:77, a „Koszar” rzucił nam 25 punktów.

Na pierwsze trofeum trzeba było więc czekać do 2015 r. Zielonogórzanie puchar wieźli z Gdyni, pokonując w finale Rosę Radom 77:71. Rok później Radomianie, którzy dziś mają zespół na poziomie II ligi wzięli na nas rewanż.

Licznik stoi więc na trzech triumfach, o jeden więcej mają Anwil, Trefl i Lech Poznań. Absolutnym dominatorem jest Śląsk Wrocław, 14-krotny triumfator, ale ostatni raz 12 lat temu.

Marcin Krzywicki

Fot. Andrzej Romański/archiwum Polskiej Ligi Koszykówki / Łukasz Koszarek po raz ostatni jako zawodnik puchar wzniósł w 2021 r. z ekipą Zielonogórzan. Dziś jako prezes PLK sam wręcza trofeum. Na zdjęciu puchar trzyma MVP tamtych finałów – Iffe Lundberg.