Choć za nami dwie niepełne kolejki PGE Ekstraligi, to o Stelmecie Falubazie jest najgłośniej. Zielonogórzanie nie pojechali z Grudziądzanami w niedzielę z powodu deszczu. Drugie podejście w czwartek, 23 kwietnia. Pierwszy wyścig przy W69 o 19.30.
Najpierw była inauguracyjna klęska we Wrocławiu z Betardem Spartą 26:64. Następnie kontuzje w zespole. Począwszy od Leona Madsena, przez Kacpra Witrykusa, a na Damianie Ratajczaku skończywszy. – Miałem na plecach guz wielkości melona. Lekarze powiedzieli, że gdyby uderzenie nastąpiło kilka centymetrów w lewo, mógłbym złamać kręgosłup – przyznał Duńczyk, który miał wystąpić w niedzielnym starciu z GKM-em, choć dodatkowymi dniami rekonwalescencji na pewno nie pogardził. Dłużej nie będzie z drużyną Damiana Ratajczaka. Najlepszy junior Falubazu nabawił się kontuzji tydzień temu, podczas eliminacji do Srebrnego Kasku w Rybniku. Ta najpoważniejsza, czyli złamanie lewej kości udowej, zakończyła się w poniedziałek operacją.
Gdy jeszcze nie było wiadomo czy niedzielne starcie dojdzie do skutku, przemówili kibice – banerami w mieście i oświadczeniem na Facebooku, żądając dymisji prezesa Adama Golińskiego. Czarę goryczy miał przelać brak zgody na wniesienie oprawy na zielonogórską premierę sezonu. Kibice zapowiedzieli bojkot meczu z Bayersystemem GKM-em. Solidarność z fanami wyrazili przyjezdni kibice, którzy poinformowali, że też nie pojawią się w Zielonej Górze.
Szerokim echem rozeszła się sprawa ceny biletów. Prezes tłumaczył, że to cennik przewidziany na wyjątkowe okazje, takie jak domowa premiera sezonu lub derby, ale klub jeszcze w sobotę, tuż po decyzji PGE Ekstraligi o przełożeniu meczu, poinformował o obniżce. Fani, którzy nie zdecydują się na zwrócenie wejściówek kupionych po starej cenie, będą mogli liczyć na zniżkę podczas kolejnego domowego meczu – 1 maja z Częstochowianami.
(mk)

Fot. Marcin Krzywicki / Adam Goliński odpiera zarzuty kibiców nt. oprawy, tłumacząc w rozmowie ze Sportowymi Faktami, że nie może ulec żądaniom, które naruszają przepisy bezpieczeństwa

