Wpisowe: blacha ciasta domowej roboty. Konkurencje (niektóre): strzelanie z procy korkami od wina, przekładanie piramidy z plastikowych kubków, łapanie balonów do przywiązanego na plecach koszyka, odgadywanie 36 składników zupy gulaszowej czy ubijanie białka na czas. Cel: integracja na wesoło i aktywne spędzanie czasu.
Z zaproszenia do startu w II Zielonogórskiej Spartakiadzie Seniorów skorzystały sołectwa i senioralne instytucje Zielonej Góry. W sobotnie przedpołudnie arenę CRS wypełnili ambitni pasjonaci 60+.
Po kilku godzinach rywalizacji puchar zdobyły Dziki z Krępy. Klucz do sukcesu? – Rok temu przeszliśmy chrzest bojowy. Teraz dobraliśmy na zasadzie pospolitego ruszenia w całkiem zgrany zespół i pięknie się ze sobą dogadywaliśmy – wyjawiła kapitan Wioletta Grzezułka, krępianka od urodzenia.
Czy za rok Dziki przystąpią do obrony mistrzostwa? – Oczywiście! Sąsiedzi z Zawady już zapowiedzieli nam srogi rewanż. Podejmujemy rękawicę – zapewniła.
„Zawadzianie”, którzy tym razem zadowolili się trzecim miejscem (drugie zdobyła ekipa sołectwa Sucha) pucharu wprawdzie nie zgarnęli, ale za to mieli za sobą najgłośniejsze wsparcie z widowni.
– Wszyscy się świetnie znamy. Większość z nas działa w klubie seniora, a także w radzie sołeckiej i kole gospodyń wiejskich. Do tego przyjechały nasze rodziny, stąd na doping rzeczywiście nie mogliśmy narzekać – wyjaśnili reprezentanci Zawady.
Z czym mieli największy problem? Jeśli już, to z wyłonieniem reprezentacji, bo do zawodów rwało się ich wielu, zbyt wielu. – Ale szybko wyczuliśmy, kto jest w czym dobry i po tym tylko zamienialiśmy się koszulkami startowymi – opowiadali.
Na podobny doping ani też na nadmiar chętnych do uczestnictwa nie mógł liczyć „Racula Team”. Dlaczego? – Trochę pogoda, trochę andrzejkowy termin. Mimo to bawiliśmy się znakomicie, chociaż wynikowo nie poszło tak, jakbyśmy chcieli – przyznała Małgorzata Sucharek, członkini drużyny, a także miejskiej Rady Seniorów.
Nad ostatnim miejscem nie ubolewali „Wigorianie”, reprezentujący Dzienny Dom Senior-Wigor z os. Pomorskiego. W ramach wpisowego upiekli… – Pyszne drożdżowe. A w rywalizacji najbardziej pogrążyła nas konkurencja koszyczka z ołówkami. Nabierzemy jednak wprawy i za rok będzie rewanż – zapewniła kapitan drużyny. – A poza tym przecież chodziło o zabawę, a w tej dziedzinie zawsze można na nas liczyć.
Tuż za podium uplasował się ekipa z Przylepu: – Krystyna, Józek, Zbyszek, Halinka, Jola – przedstawił zawodników Mietek, kapitan drużyny. – Chętnych do startu było u nas tylu, że moglibyśmy wystawić ze trzy składy – dodał. Popisowo poradzili sobie m.in. w strzelaniu do balonów. Trenowali wcześniej? Nie, bo spartakiadowe zadania były dla wszystkich tajemnicą. – Po prostu, zaprocentowało wędkarskie doświadczenie Józka, który z procy wystrzeliwuje karmę dla ryb – wyjaśnili.
II Zielonogórską Spartakiadę Seniorów zorganizował Departament Prezydenta Miasta – Biuro Obsługi Sołectw. W hali CRS rywalizowało 12 drużyn, każda składała się z 6 osób plus (opcjonalnie) 2 rezerwowych. Aby senioralni sportowcy nie opadli z sił, rywalizując w 10 sprawnościowych konkurencjach, w połowie była przerwa na kawę i ciacho, a po zakończeniu rywalizacji poczęstunek, pokaz młodych zawodników i uroczysta dekoracja.
(at)

Fot. Władysław Czulak/Spartakiada Seniorów to dobra zabawa i sportowa rywalizacja.























