
Fot. Szymon Płóciennik/W I LO powstała „Myśląca klasa”
W „Myślącej klasie” w I LO nie ma typowych ławek i krzeseł, a tablic jest dużo więcej niż w zwykłej sali. Polonistka Wioletta Wodnicka realizuje tu autorski program pracy z uczniami.
„Myśląca klasa” z początkiem roku szkolnego powstała w I Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Kilińskiego. W sali nr 102 pojawiło się sześć ławek – nietypowych, bo sześciokątnych. Przy każdej sześć niebieskich, plastikowych krzeseł. Na ścianach wiszą tablice, na drzwiach wejściowych do klasy duża naklejka ze złotą myślą: „Zwycięzcy robią to, czego przegranym się nie chciało”.
Polonistka Wioletta Wodnicka realizuje tu swój autorski program zajęć z uczniami. – Chodzi o rozbicie rutyny szkolnej, wykorzystanie prawdziwych metod aktywizujących. Klasy pracują w sześciu grupach tutorskich, każda z nich ma swojego ucznia-szefa – tłumaczy Wodnicka. Jest nauczycielką języka polskiego od 25 lat, pracuje też w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli. Stara się wdrażać na lekcjach nowatorskie rozwiązania, zachęcać uczniów do bardziej efektywnej nauki. Prowadzi własną stronę internetową – Strefę Aktywnej Edukacji.
Klasę, przy okazji Narodowego Czytania dwa tygodnie temu, oglądali już m.in. wiceminister edukacji Izabela Ziętka i lubuski kurator oświaty Mariusz Biniewski. Teraz odbyły się dwie pokazowe lekcje z udziałem „prawdziwych” uczniów. Temat zajęć: Młoda Polska.
Rozpoczyna się lekcja. Pierwsze zaskoczenie – uczniowie nie muszą chować komórek. W „Myślącej klasie” są ważnym elementem zdobywania wiedzy. – Nie wiesz, co to jest synestezja? Znajdź definicję w Internecie – Wioletta Wodnicka zachęca trzecioklasistę.
Scenariusz lekcji jest dokładnie opracowany, chodzi o maksymalne wykorzystanie każdej z 45 minut. Podstawą jest praca w grupach, przy ławkach i tablicach. Jest też praca indywidualna, z użyciem komórek i aplikacji. Na ekranie multimedialnym pojawia się test wiedzy z czterema wariantami odpowiedzi. Każdy uczeń rozwiązuje go w aplikacji w swojej komórce.
Hanna Kęsek z III b: – Kiedy lekcja to zwykły wykład, czasem aż można zasnąć. Usypia, nudzi. Taka forma dużo bardziej nas angażuje, uaktywnia, więcej zapamiętujemy.
Czy autorską metodę nauczania polskiego można przenieść na pozostałe lekcje? Tu sprawa nie jest taka oczywista. – Sprawdza się na polskim, gdzie dyskusja jest bardzo dobrym pomysłem. Z przedmiotami ścisłymi byłoby trudniej – ocenia uczennica.
Wyposażenie klasy 102 ufundowało miasto. W poniedziałek jej gościem był m.in. wiceprezydent Marek Kamiński, który sam przez wiele lat uczył historii i wiedzy o społeczeństwie. – Miasto będzie wspierało tego typu inicjatywy i innowacje. To lekcja oparta na pracy zespołowej, metodach aktywizujących, z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Uczniowie posługują się telefonami na co dzień, podczas zajęć w szkole też mogą mieć z nich pożytek – mówi.
Ewa Habich, dyrektor I LO, tłumaczy, że „Myśląca klasa” to przestrzeń, w której uczniowie pytają, dyskutują i wyciągają wnioski, a nauczyciel wspiera ich w odkrywaniu wiedzy. – Właśnie tu rozwijają się kompetencje kluczowe: uczenie się, współpraca, kreatywność i odpowiedzialność społeczna – wyjaśnia.
Szymon Płóciennik











