Stelmet Falubaz dalej pojedzie już bez Piotra Protasiewicza. Dyrektor sportowy i menedżer pożegnał się w minionym tygodniu za pośrednictwem mediów społecznościowych.
– Schodzę ze świecznika, ale chciałbym dla klubu dać coś od siebie – mówił niemal trzy lata temu, chwilę po zejściu z motocykla po ostatnim, finałowym meczu z Wilkami Krosno, po którym Falubaz nie zdołał powrócić do PGE Ekstraligi. Wrócił rok później, z Protasiewiczem jako menedżerem i dyrektorem sportowym, wygrywając wszystkie mecze na zapleczu w sezonie 2023. W kolejnym roku było szóste miejsce w elicie, teraz celem była czwórka, ale słabszy początek sezonu sprawił, że została jazda w dolnej części tabeli.
Pomyślny dwumecz w fazie play-down z rybniczanami dał piąte miejsce. Po starciu pojawiły się niejasne wypowiedzi „Protasa” o przyszłości. – Może potrzebuję w końcu urlopu, którego nie miałem? Cieszę się, że po tych trzech latach klub jest stabilny. Jest duża szansa, że będziemy bardzo dobrą drużyną – mówił. Wszystko wyjaśniło się w minioną środę, gdy na Facebooku podziękował i poinformował o odejściu. – Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim osobom, które były ze mną podczas tej drogi – niestety niedokończonej. Falubaz to klub, któremu zawsze będę kibicował i życzę powodzenia. Przez trzy lata pracy udało się wspólnie zbudować silną drużynę i stabilny pion sportowy – oznajmił, przedwcześnie kończąc współpracę, która miała obowiązywać do 2026 r.
Klubowi mocno oberwało się od kibiców, którzy odejście utożsamiają z brakiem chemii między Protasiewiczem a prezesem Adamem Golińskim. – Dla mnie to nie jest osobista sprawa. Mówimy o zarządzaniu klubem i drużyną. Może na to mieliśmy inne spojrzenia – powiedział prezes ZKŻ SSA.
Trwają poszukiwania następcy Protasiewicza, on sam łączony jest z Wrocławiem, do którego wyruszył także po pierwszych latach w Zielonej Górze jako zawodnik. W Sparcie przejeździł lata 1995-1996. Jeśli wróci tam jako menadżer, historia zatoczy koło.
(mk)

Fot. Marcin Krzywicki/ Piotr Protasiewicz spędził w Zielonej Górze 20 sezonów jako zawodnik i trzy lata w roli menadżera i dyrektora sportowego.











