Mirosława Jodziałło-Antoniewicz, była dyrektorka Estrady Ziemi Lubuskiej w rozmowie z Alicją Błażyńską dzieli się wspomnieniami z wielu lat działania instytucji na łamach nowego wydania “Inspiracji”.

• Przeszłam wszystkie szczeble i instytucję znałam na pamięć, a po Hali Ludowej mogłam poruszać się nawet po ciemku.

  • Moją wiedzę szczególnie poszerzyła praca w sekretariacie, gdzie załatwiałam morze spraw organizacyjnych, zawierałam umowy z aktorami. Byłam też w środku wszystkich awantur, jakie się działy, bo organizacja imprez artystycznych to bardzo ciężki chleb, gdzie buzują emocje, gdzie czasem trudno zgrać sztukę i technikę, a to wszystko tworzą ludzie, na ogół osoby nadmiernie wrażliwe.
  •  Pamiętam sytuację, gdy jedna z bardzo sławnych polskich artystek, której gwiazda już przygasała, bardzo liczyła, że w Zielonej Górze odbędą się dwa jej koncerty, a wyszedł tylko jeden, bo nie było zainteresowania. Tę informację trzeba było przekazać rozgoryczonej artystce. Tłumaczenie gorzkich prawd również należało do naszych obowiązków i nie zawsze kończyło się tylko łzami w oczach.
  • Innym razem aktor grający główną rolę nie wytrzeźwiał do południa i spał w piżamie, która była jego kostiumem na scenie. Trzeba było jakoś go ocucić i rozebrać, by dać piżamę do wyprania. Żadna pralnia nie chciała tego zrobić w ciągu czterech godzin, więc któraś z pracujących pań podjęła się zadania, wyprała ten kostium i wysuszyła żelazkiem. Premiera skończyła się wielkim sukcesem i przedstawienie grane było przez wiele miesięcy w całym kraju.
  •  Pewna ekscentryczna piosenkarka postanowiła ogolić sobie głowę w pokoju hotelu „Polan” i zostawiła włosy na podłodze. Potem hotel przez wiele tygodni nie chciał przyjmować od nas rezerwacji dla artystów.

• Kiedyś nawet przesadziłam, bo nie wypuściłam pijanych wykonawców na scenę, gdyż nie chciałam, żeby skompromitowali nas i siebie. Innym razem przerwałam koncert, gdyż publiczność – podkręcona przez Wandę z zespołu „Wanda i Banda” – skacząc na wyściełanych fotelach, wyłamywali je. A my na drugi dzień mieliśmy akademię w tej sali. Artystka wyzwała mnie od ostatnich…

Pismo Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku powstało w roku 2005 z inicjatywy Grupy Poetyckiej „Oksymoron”. Początkowo było 16-stronicowym i graficznie ubogim dodatkiem literackim do ZUTW-owskiego programu. Obecnie liczące blisko 100 stron „Inspiracje” ukazują się – dzięki pomocy finansowej Miasta Zielona Góra – dwa razy do roku. Obok wersji papierowej istnieje również możliwość pobrania wersji elektronicznej ze strony ZUTW. Do tej pory ukazało się 66 numerów pisma. Wszelkie prace dziennikarskie, redaktorskie, korektorskie, graficzne i fotograficzne wykonywane są w ramach wolontariatu przez członków ZUTW oraz zaproszonych do współpracy gości.

wyb. AT

Inspiracje ZUTW

fot. Alicja Błażyńska. Mirosława Jodziałło-Antoniewicz na spotkaniu klubu Kiwanis Zielona Góra „Adsum”, z którym była związana ponad dwie dekady.