Widzieliście dziś dziewczyny w białych bluzkach i chłopaków w gajerach? A kwitnące kasztany? Tak, tak, w poniedziałek, 4 maja, punkt o godz. 9 zaczęła się tegoroczna matura (na początek: z języka polskiego). Kto się spóźnił, już nie wszedł na salę. Spóźnialscy będą pisać egzamin za rok. Chorzy – w czerwcu. Za resztę trzymamy kciuki.
Czego Wam życzyć? – zapytaliśmy maturzystów z Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2 przy ul. Staszica, czyli popularnego „Elektronika”. – Żeby tylko przeżyć polski, a potem to już luz! – odparli.
Matura to dla szkół spora operacja logistyczna. Przygotowania do niej zaczynają się kilka miesięcy wcześniej. Ostatnie szlify trwały od tygodnia.
Kluczowe były też poranne, poniedziałkowe godziny. O godz. 5.30 do zielonogórskiego „Elektronika” kurier dostarczył opieczętowany pakiet arkuszy egzaminacyjnych. Jarosław Matujzo, dyrektor szkoły, włożył je do sejfu. O godz. 7. 30 komisyjnie sejf otworzył i przeliczył arkusze (były wszystkie). Otworzył też zaplombowane przed długim majowym weekendem sale, w których maturzyści będą zdawać egzamin, a także toalety, i część korytarzy (zaplombowane zostały okna). W drzwiach stanęli pracownicy szkoły. Wszystko po to, by nikt postronny nie wszedł do budynku i maturalne pytania jakimś sposobem nie wyciekły.
W „Elektroniku” jest w tym roku 170 maturzystów. Nadzorować zdawane przez nich egzaminy będzie ok. 60 nauczycieli. Między innymi także z Centrum Kształcenia Ustawicznego, bo zgodnie z przepisami w komisjach egzaminacyjnych muszą się znaleźć nauczyciele z innych szkół.
W sumie w Zielonej Górze do matury przystąpi w tym roku ponad.1800 abiturientów z 12 szkół.
(saw)

Fot. Archiwum Szkoły/ Na zdjęciu maturzyści z „Elektronika” przed i w sali gimnastycznej, w której pisali maturę z języka polskiego. Zanim weszli na egzamin, odebrali specjalne kody, które pozwolą zidentyfikować ich prace. Nie ma na nich imion, ani nazwisk.




