Trzy lata temu, podczas budowy kąpieliska H2Ochla, robotnicy odkopali metalową skrzynię. Czego w niej nie było… Naczynia z porcelany, biżuteria, monety, nawet metalowe szczypce kuchenne. Przedmioty po konserwacji znalazły się w zielonogórskim muzeum.

Przenieśmy się trzy lata wstecz. Luty 2023 r. Budowa kąpieliska w Ochli, a dokładniej przy ul. Botanicznej w Zielonej Górze, jeszcze przed wjazdem do Ochli. Robotnicy, którzy pracowali na budowie dokonali wyjątkowego odkrycia. W ziemi natrafili na metalową skrzynię, w której ukryte były pamiątki sprzed blisko 80 lat. Zgłosili znalezisko archeologowi Sławomirowi Kałagate, który miał nadzór na budowie, a później do biura lubuskiej wojewódzkiej konserwator zabytków. O odkryciu rozpisywały się lokalne media.

Iwona Lewandowska z biura LWKZ trzy lata temu tłumaczyła, że w skrzyni znajdowały się m.in. naczynia z porcelany (rodzaj małego serwisu kawowego), biżuteria, monety, a nawet metalowe szczypce kuchenne. Było tam również wiele drobnych przedmiotów, takich jak szklane fiolki z perfumami czy pudełeczka. – Wśród nich m.in. opakowanie z napisem „Sedobrol” z wyciągiem z korzenia lubczyku w środku – mówiła.

Monety pochodziły z kilku krajów, w tym z III Rzeszy czy Polski. – Kilka najcenniejszych to m.in. pół kronenthalera z Niderlandów Austriackich (dawna nazwa Belgii – red.) z 1766 r., 5 marek z Cesarstwa Niemieckiego z 1901 r., 2 franki francuskie z 1923 r. czy moneta z Indii Brytyjskich z 1891 r. – dodawała.

W ziemi prawie 80 lat

Metalowa skrzynia przeleżała w ziemi blisko 80 lat. Najmłodsza moneta jest z 1938 r. To oznacza, że depozyt nie mógł być ukryty wcześniej.

Skrzynia, choć ciężka i solidna, nie była szczelna. Do środka dostała się ziemia, wilgoć, metal skorodował. Drobne przedmioty były wymieszane z ziemią i rdzą. Pracownicy LWKZ wyjęli część przedmiotów, ale niektóre pozostawały wciąż nietknięte w warstwie na dnie skrzyni.

W skrzyni były też dokumenty i gazety, prawdopodobnie zdjęcia, ale rozpadały się w rękach. – Jeśli konserwacja się powiedzie, być może dokumenty uda się odczytać, a dzięki temu dowiedzieć się, kto ukrył depozyt – tłumaczyła Lewandowska.

– Wszystko wskazuje na to, że to depozyt ukryty pod koniec II wojny światowej albo krótko po jej zakończeniu. Mógł zakopać go mieszkaniec Grünbergu, który musiał opuścić miasto. Liczył, że wkrótce wróci i odkopie skrzynię – mówił Marcin Kosowicz, archeolog z biura wojewódzkiej konserwator zabytków.

Spora część Niemców wyjechała z Grünbergu jeszcze przed końcem wojny, uciekając przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Część została zmuszona do wyjazdu w pierwszych miesiącach po zajęciu miasta przez Rosjan (stało się to 14 lutego 1945 r.).

Niemieccy mieszkańcy często chowali najcenniejsze przedmioty, których nie mogli zabrać ze sobą. Liczyli, że wkrótce wrócą i odnajdą depozyty. Najczęściej zakopywali je w ziemi (np. w przydomowych ogródkach czy na tyłach kamienic), ale też m.in. zamurowywali w ścianach domów.

Kąpielisko w Ochli znajduje się w otoczeniu lasów. W Grünbergu stała tam popularna restauracja Halbemeilemühle. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu znaczy tyle, co „w pół mili”. Tyle że – według informacji z „Topografii winiarskiej Zielonej Góry” Mirosława Kuleby – w latach. 30. XX wieku już nie działała. Raczej nie był to więc depozyt restauracji. Mogli ukryć go mieszkańcy porestauracyjnych budynków, mógł też ktoś z innej części miasta znający te leśne okolice.

– Przedmioty prawdopodobnie miały dużą wartość sentymentalną dla ludzi, do których należał ukryty „skarb” – przypuszczała Lewandowska.

Na ekspozycji w muzeum

Skrzynia i ukryte w niej przedmioty przeszły konserwację. W miniony czwartek Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzka konserwator zabytków, oficjalnie przekazała je Muzeum Ziemi Lubuskiej. Tam zostały wystawione w szklanej gablocie i zaprezentowane dziennikarzom i mieszkańcom.

Trzy lata temu Sławomirowi Kałagate pomagał archeolog Bartłomiej Gruszka. – Gdy zajrzeliśmy do skrzyni, czuliśmy, że tych przedmiotów może być więcej. Byliśmy wręcz o tym przekonani. Skrzynia była otwarta, widać było, że została częściowo wyeksplorowana. Pomogły nam badania z użyciem detektorów metali i członkowie Lubuskiej Grupy Eksploracyjnej Nadodrze, którzy dysponują profesjonalnym sprzętem. Udało się znaleźć w ziemi kolejne przedmioty, m.in. srebrne sztućce czy monety – opowiadał na czwartkowej konferencji prasowej.

Podczas konferencji w muzeum Kosowicz tłumaczył, że stan niektórych przedmiotów nie pozwalał na ich zachowanie. Tak były delikatne. – Materiały organiczne, wśród nich papier i skórzane rzemyki, po prostu się rozpadły – wyjaśniał. Wiele pracy wymagało też przywrócenie do pierwotnego stanu samej skrzyni.

– Była bardzo trudnym materiałem do konserwacji.

Dyrektor muzeum Leszek Kania ma nadzieję, że skrzynia wraz z ukrytymi w niej przedmiotami znajdzie się na stałej ekspozycji historycznej w Muzeum Ziemi Lubuskiej: – Jej część dotyczy dawnych mieszkańców Zielonej Góry. Mamy chociażby walizkę z Deutsche Wollenwaren-Manufaktur, czyli powojennej Polskiej Wełny. Jest wózek, z którym byli mieszkańcy Grünbergu opuszczali miasto w 1945 r. Teraz mamy do czynienia z autentycznymi przedmiotami. Ich właściciele chronili je, bo prawdopodobnie liczyli się z możliwością powrotu na te ziemie. To kawał historii.

Szymon Płóciennik

Skarb z Ochlii

Fot. Władysław Czulak/Luty 2023 r. Iwona Lewandowska z biura lubuskiego konserwatora zabytków pokazuje odkopaną skrzynię.

Skarb z Ochli - historia Szymona

Fot. Muzeum Ziemi Lubuskiej/Barbara Bielinis-Kopeć przekazała Leszkowi Kani skarb po konserwacji. Na zdjęciu widać m.in. metalową skrzynię.

Skarb z Ochli

Fot. Muzeum Ziemi Lubuskiej Mały zestaw kawowy z porcelany już po konserwacji

Skarb w Ochli

Fot. Władysław Czulak/Luty 2023 r. Na budowie kąpieliska H2Ochla robotnicy znaleźli skrzynkę – prawdopodobnie niemiecki depozyt ukryty w 1945 r.

Skarb w Ochli

Fot. Władysław Czulak/Luty 2023 r. W skrzyni znajdowały się m.in. naczynia z porcelany, biżuteria, monety, a nawet metalowe szczypce kuchenne.