Prof. Jarosław Socha z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie stworzył mapę prognozującą zagrożenie zamierania lasów. Wynika z niej, że region lubuski jest najbardziej stabilny. To wciąż królestwo sosny, ona sobie poradzi – mówi Arkadiusz Kapała, nowy dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze.

Rafał Krzymiński: – Gdyby nie został pan leśnikiem, to co by pan robił w życiu? Arkadiusz Kapała: – Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, choć w przyszłym roku obchodzę jubileusz 30 lat pracy w Lasach Państwowych. Piastowałem prawie wszystkie funkcje w nadleśnictwie. Zaczynałem od stażysty, byłem podleśniczym, leśniczym, kierowałem administracją. W końcu przejąłem obowiązki głównego księgowego, a następnie zastępcy nadleśniczego i nadleśniczego. Od pięciu lat pracuję w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze, gdzie byłem zastępcą dyrektora, a od 15 września jestem dyrektorem. I gdybym mógł, pewnie drugi raz wybrałbym leśnictwo, bo jest mi bardzo bliskie.

– Dlaczego?

– Jako 15-latek zacząłem naukę w Technikum Leśnym w Rogozińcu. Nie wszyscy moi koledzy zostali leśnikami. A ja wytrwałem w wyborze zawodu, pomimo że nie miałem w rodzinie tradycji leśniczych. Na początku był ze mnie romantyk…

– Młody idealista w akcji?

– Chciałem chronić przyrodę bez względu na wszystko, później miłość wzbogaciłem o wiedzę. Teraz to dla mnie oczywiste, że aby las chronić, trzeba go użytkować. Drzewo, jak każdy organizm zamiera. Lesistość w Polsce wzrosła w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat z 20 do blisko 30 proc., jedna trzecia drzew ma przynajmniej 70 lat. I trzeba zrobić wymianę pokoleniową, zadbać o równowagę pomiędzy lasem młodym i starym. Bez tego lasy nie zaadaptują się do zmian klimatycznych. Z tego powodu, wszędzie tam gdzie to możliwe, wymieniamy najbardziej popularną sosnę na gatunki liściaste: dęby, buki, lipy, brzozy, klony i wiązy. Lubuskie to królestwo sosny i to się nie zmieni.

– Inny sposób na zmiany klimatyczne?

– Zrealizowaliśmy wiele inwestycji jak np. na cieku Pustelnik. Retencja pozwala na zatrzymanie wody, kiedy jest jej dużo i nie pozwala na odpływ wody, kiedy jest jej mało.

– Zielonogórzanie kochają lasy, każda wycinka budzi duży niepokój społeczny.

– Nie każde cięcie drzew to „wycinka”. Większość działań leśników to planowa przebudowa drzewostanów. Będzie tam dalej rósł las. Społeczność zielonogórska bardziej obawia się, aby zamiast lasów nie pojawiło się budownictwo.

– A przy dużej lesistości da się budować drogi i firmy bez wycinek?

– Historycznie rzecz ujmując, to trudne. Strefa gospodarcza w sąsiedztwie Chynowa powstała w lesie, podobnie jak potrzebna obwodnica południowa. Przykłady można mnożyć. Nie ma niestety możliwości, żeby duże inwestycje w Lubuskiem nie ingerowały w obszar leśny. Zadaniem leśników jest ochrona lasów, dlatego uważamy, że inwestycje na terenie leśnym są możliwe, ale tylko wtedy, gdy nie ma dla nich alternatywnego miejsca. Ważne są konsultacje społeczne. Nadleśnictwa Przytok i Zielona Góra szykując plany urządzenia lasu, pytają o zdanie mieszkańców i ekologów.

– Jaka jest kondycja zielonogórskich lasów?

Dominuje sosna, która radzi sobie coraz gorzej? – Prof. Jarosław Socha z Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie stworzył mapę prognozującą zagrożenie zamierania lasów. Wynika z niej, że region lubuski jest najbardziej stabilny. Nasze sosny sobie poradzą. Każde nowe pokolenie drzew będzie szukało wody głębiej i tym samym lepiej przystosuje się do zmieniających się warunków klimatycznych.

– Poradziliście sobie z kornikiem ostrozębnym?

– Opanowaliśmy sytuację, lasy wokół Zielonej Góry są bezpieczne. Mieliśmy również problem z jednym z gatunków grzybów, który jest już pod kontrolą. W kraju drzewa uśmierca jemioła. W Lubuskiem staramy się kontrolować rozwój jej populacji m.in. przez cykliczne inwentaryzacje lotnicze.

– Lasy Państwowe są otwarte na społeczeństwo, co w praktyce oznacza to hasło?

– To wiele różnych inicjatyw. Wspólnie z zielonogórzanami wiosną sadzimy las. W akcji uczestniczą całe rodziny, rodzice, dzieci i dziadkowie. I mamy atut, mieszkańcy widzą efekty działań – zdrowe młodniki dębowe, bukowe i modrzewiowe. Udostępniliśmy las dla aktywności i wypoczynku. Na Wzgórzach Piastowskich otworzyliśmy single tracki – trasy dla bardziej wymagających rowerzystów. Ścieżki dla cyklistów na terenach leśnych powstały np. w zielonogórskim Zatoniu i Ochli oraz Wilkanowie. Mamy dużą sieć szlaków nordic walking i Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. W każdym nadleśnictwie są miejsca do nocowania, postoju samochodów. Staramy się łączyć funkcje przyrodnicze, społeczne z gospodarczymi.

– Lasy to też zwierzyna. Jakie gatunki u nas występują?

– Mamy jelenie, dziki, sarny i wilki. Z dzikami jest problem, zostały dotknięte afrykańskim pomorem świń (ASF), spowodował duże straty w populacji tego gatunku, która powoli się odbudowuje.

– Wilków się boimy. Słusznie?

– Nie mamy przypadków ataków wilka na ludzi, znajdujemy tylko ślady, a konkretnie szczątki saren i innej zwierzyny. Musimy się oswoić z jego obecnością.

– A co z gatunkami inwazyjnymi? Słyszymy ostrzeżenia np. przed szopami praczami.

– Wojewoda lubuski powołał zespół zajmujący się tym inwazyjnym gatunkiem. Z wyglądu to miłe, sympatyczne zwierzątko. A to drapieżnik bez wielu naturalnych wrogów, który znalazł tu dobre miejsce do ekspansji. Zagraża lokalnemu ekosystemowi. Niszczy gniazda ptaków, poluje na mniejsze zwierzęta, przenosi choroby. Nad Odrą, gdzie mamy obszary chronione Natura 2000 byłby w stanie wytępić wszystkie ptaki. I dlatego gatunki inwazyjne muszą być eliminowane.

– Cały czas rozmawiamy o lasach, a ekolodzy zwracają uwagę na potrzebę ochrony łąk i nieużytków, których jest coraz mniej z uwagi na urbanizację.

– Mamy w zasobach łąki i inne nieleśne ekosystemy. Ale wszędzie gdzie się da, zalesiamy pozyskane grunty. W zeszłym roku nabyliśmy ponad 320 hektarów nowych gruntów, w większości już zalesionych. Dbamy o tereny szczególnie cenne przyrodniczo. Na 8 proc. powierzchni nie będzie żadnych cięć. Obecnie z inicjatywy Nadleśnictwa Przytok trwają prace nad utworzeniem rezerwatu przyrody Zielonogórski Las Odrzański. To ponad 500 hektarów cennych zbiorowisk.

Arkadiusz Kapała, nowy dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze.

Fot. Władysław Czulak / – Nie każde cięcie drzew to „wycinka”. Większość działań leśników to planowa przebudowa drzewostanów. Będzie tam dalej rósł las – zaznacza Arkadiusz Kapała, nowy dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze.